Mściwoj Kartuzy zrobił milowy krok w kierunku obrony mistrzostwa Kartuskiej Halowej Ligi Piłki Nożnej. W bezpośrednim pojedynku ze swoim jedynym rywalem -Tombudem Kartuzy - odniósł niezwykle ważne zwycięstwo 5:3 i na kolejkę przed końcem rozgrywek zasiadł na fotelu lidera Superligi.
Spotkanie zapowiadane było jako hit, nie tylko kolejki, ale i sezonu. Zwycięstwo znacznie przybliżało bowiem do upragnionego mistrzostwa. W teoretycznie lepszej sytuacji przed pierwszym gwizdkiem sędziego znajdował się Tombud, który miał na koncie 31 punktów. Broniący tytułu Mściwoj zgromadził zaś o punkt mniej.
Już pierwsze minuty pokazały, że będzie to niezwykle wyrównany pojedynek. Pierwszą bramkę już w 4 minucie zdobył Jan Przybyszewski, ale zaraz po wznowieniu gola wyrównującego dla Tombudu zdobył Artur Formela.
Minęły kolejne dwie minuty i znów na prowadzenie wyszedł Mściwoj, co zapowiadało niezwykłe emocje. Tak też było w kolejnych minutach. Pod obiema bramkami nie brakowało okazji do strzelenia gola, ale sztuka ta udała się dopiero w 15 minucie Maciejowi Osłowskiemu. Mściwoj odskoczył więc na dwa trafienia, ale Tombud znów odpowiedział niemal natychmiast. Tym razem ciężar gry wziął na siebie Przemysław Kostuch i po indywidualnej akcji zdołał umieścić piłkę w bramce.
Taki wynik utrzymał się aż do przerwy, zaś po powrocie na parkiet z większą determinacją atakuje Tombud. Mściwoj gra jednak bardzo mądrze - uważnie się broni, licząc na okazje z kontr. Po jednej z nich, w 34 minucie Steinborn podwyższa wynik na 4:2 i wydaje się, że mistrzostwo dla Tombudu oddala się.
Nadzieje odżywają na trzy minuty przed końcem, gdy silnym uderzeniem na krótki słupek kontaktowego gola zdobywa Dampc. Dotychczasowy lider chwilę potem wycofał jeszcze bramkarza, ale długo rozgrywana akcja nie przyniosła skutku. Co więcej Mściwoj skontrował, a kropkę nad "i" postawił na kilka sekund przed końcem Rubin.
Mściwoj, ścigający Tombud przez cały niemal sezon, zwyciężył w najważniejszym meczu sezonu 5:3 i objął prowadzenie w tabeli. Za tydzień ostatnia seria spotkań. Mściwoj zmierzy się w niej z przedostatnią w stawce Maniarą i aby obronić tytuł wystarczy, że wygra. Tombud ma już tylko iluzoryczne szanse na końcowy triumf. W przyszły weekend musi bowiem nie tylko wygrać z Drink Teamem, ale i liczyć na potknięcie Mściwoja. W przeciwnym wypadku znów zostanie bez mistrzostwa.
Komentarze