Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A skąd te głupoty pod tytułem ogromne masy wody? Kolejna bajka-legenda...:P Wołga porywająca dzieci znudziła się to teraz łupki?:lol: ROCZNIE do 200 wierceń ze szczelinowaniem zużyje się tyle wody ile sama Warszawa w 2 doby!!! Może zabroń innym mycia?:lol: Do szczelinowania zużywa się jej średnio 20 000 m3, podczas gdy sama Warszawa potrzebuje ok. 410 000 m3 na dobę. W dodatku po zabiegu część płynu wraca w sposób kontrolowany na powierzchnię (średnio 20–60%) i może być wykorzystywana w kolejnym szczelinowaniu. Nie jest też prawdą, że poszukiwania i eksploatacja gazu z łupków generują wyjątkowo duże zużycie wody. Jak wyliczyli naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego, jeśli w ciągu 3–5 lat wykona się w Polsce 200 wierceń ze szczelinowaniem (co wynika z liczby koncesji), rocznie pochłonie to około 1 000 000 m3 wody. Stanowi to zaledwie ok. 0,06% łącznego wykorzystania wód podziemnych.
@"observer": Kolega tam był czy wnioskuje z relacji tutaj przedstawionej? Ja nie usłyszałem ŻADNYCH konkretnych wyjaśnień tj. wykraczających poza standardowe informacje zawarte na kilku stronach broszurki. Moim zdaniem Panowie z Pegenigi okazali lekceważącą postawę wobec zebranych na sali nie prezentując żadnych konkretów. Chyba nie sądzili, że uwierzymy im na słowo, że będą się o nas troszczyć i że tak bardzo im na nas zależy. Odpowiedzi były bardzo ogólnikowe, wymijające. Przez 2-3 godziny debaty NIE UDAŁO się np. ustalić co tak konkretnie stanie się z raz wykorzystaną wodą oprócz tego, że jakąś część można odzyskać. Odzyskać do jakich celów konkretnie? Tego się nie dowiedziałem. Wydaje mi się niepoważne i urągające inteligencji obecnych na sali, że przedstawiciel pegenigi uciął dyskusję na temat poziomu hałasu pytaniem do adwersarza" "A byłeś na takim odwiercie" z wyraźnym podtekstem, ze skoro go nie było, to nie ma prawa się wypowiadać. Chyba ten Pan zapomniał, że to pegeniga chce się tutaj wepchnąć i że jego obowiązkiem jest udzielanie fachowych odpowiedzi, a nie żonglowanie zawoalowanymi uwagami w postaci "Bo Ciebie nie było na odwiercie, to g*** wiesz" @"observer": A ja 100 razy wolałbym żeby w okolicy było możliwie jak najwięcej źródeł energii łącznie z wydobyciem łupków. W przypadku łupków nie może to jednak odbywać się kosztem lokalnej społeczności. Może kolega-inkwizytor, który tak chętnie nazywa skądinąd słuszne watpliwości zabobonami wytłumaczy nam skąd pegeniga zamierza ciągnąć te ogromne masy wody i dlaczego akurat z lokalnych źródeł? I co go tak utwierdza w przekonaniu, że ten drenaż wód nie zagrozi naszej lokalnej gospodarce wodnej? Tyle z mojej strony
Relacja ze spotkania w miarę ok ale mam wrażenie że autor zgubił proporcje - za dużo jest wypowiedzi przeciwko łupkom a za mało (w stosunku do tego co miało miejsce na spotkaniu) odpowiedzi na straszenie łupkami i wyjaśnienia jak w wygląda ich eksploatacja. Spotkanie miało duży sens bo była okazja usłyszeć jak wygląda konfrontacja pseudo-ekologicznych zabobonów i niestety czasem zwyczajnych kłamstw z rzeczywistością. Mnie bardziej przekonują konkretne wyjaśnienia PGNiG (to krajowa firma a nie jest amerykański koncern krwiopijca czym często straszą przeciwnicy łupków) od fantazji pseudo-ekologów straszących nas apokalipsą i zagładą środowiska a rzeczywistości nie potrafiących przytoczyć żadnych KONKRETNYCH przypadków katastrof ekologicznych z powodu łupków. Jedynie bajki, straszenie płonącymi kranami i podobnymi bzdurami żeby wystraszyć niezorientowanych i po obrzydzaniu łupków w wielu przypadkach zgarniać z naszej kieszeni kasę na dotacje na np. wiatraki... A ja 100 razy wolę żeby w okolicy wydobywano gaz niż żeby setki wiatraków codziennie zasłaniały mi horyzont! Delikatnie mówiąc miejsce wydobycia jest znacznie bardziej dyskretne niż choćby jeden wiatrak. I wbrew bredniom pseudo-ekologów straszących nieodpowiedzialnością firm wydobywczych to myślę że one wypadków bardziej się boją niż my - odszkodowania, utrata dobrego imienia itd. itp. I na szczęście istnieje też u nas coś takiego jak konieczność rekultywacji - nikt nie zostawi rozgrzebanego terenu bo to po prostu nie opłaca się. Oby więcej takich spotkań bo nie można już patrzeć jak żeruje się na nieświadomości ludzi i pierze im się mózgi bzdurami i kłamstwami typu Gasland - aż dziw bierze że to nadal biblia wielu pseudo-psycho-ekologów szczególnie po tym jak sam autor filmu przyznał że podaje tam nieprawdziwe informacje żeby film był ciekawszy...:rolleyes:
A skąd te głupoty pod tytułem ogromne masy wody? Kolejna bajka-legenda...:P Wołga porywająca dzieci znudziła się to teraz łupki?:lol: ROCZNIE do 200 wierceń ze szczelinowaniem zużyje się tyle wody ile sama Warszawa w 2 doby!!! Może zabroń innym mycia?:lol: Do szczelinowania zużywa się jej średnio 20 000 m3, podczas gdy sama Warszawa potrzebuje ok. 410 000 m3 na dobę. W dodatku po zabiegu część płynu wraca w sposób kontrolowany na powierzchnię (średnio 20–60%) i może być wykorzystywana w kolejnym szczelinowaniu. Nie jest też prawdą, że poszukiwania i eksploatacja gazu z łupków generują wyjątkowo duże zużycie wody. Jak wyliczyli naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego, jeśli w ciągu 3–5 lat wykona się w Polsce 200 wierceń ze szczelinowaniem (co wynika z liczby koncesji), rocznie pochłonie to około 1 000 000 m3 wody. Stanowi to zaledwie ok. 0,06% łącznego wykorzystania wód podziemnych.
@"observer": Kolega tam był czy wnioskuje z relacji tutaj przedstawionej? Ja nie usłyszałem ŻADNYCH konkretnych wyjaśnień tj. wykraczających poza standardowe informacje zawarte na kilku stronach broszurki. Moim zdaniem Panowie z Pegenigi okazali lekceważącą postawę wobec zebranych na sali nie prezentując żadnych konkretów. Chyba nie sądzili, że uwierzymy im na słowo, że będą się o nas troszczyć i że tak bardzo im na nas zależy. Odpowiedzi były bardzo ogólnikowe, wymijające. Przez 2-3 godziny debaty NIE UDAŁO się np. ustalić co tak konkretnie stanie się z raz wykorzystaną wodą oprócz tego, że jakąś część można odzyskać. Odzyskać do jakich celów konkretnie? Tego się nie dowiedziałem. Wydaje mi się niepoważne i urągające inteligencji obecnych na sali, że przedstawiciel pegenigi uciął dyskusję na temat poziomu hałasu pytaniem do adwersarza" "A byłeś na takim odwiercie" z wyraźnym podtekstem, ze skoro go nie było, to nie ma prawa się wypowiadać. Chyba ten Pan zapomniał, że to pegeniga chce się tutaj wepchnąć i że jego obowiązkiem jest udzielanie fachowych odpowiedzi, a nie żonglowanie zawoalowanymi uwagami w postaci "Bo Ciebie nie było na odwiercie, to g*** wiesz" @"observer": A ja 100 razy wolałbym żeby w okolicy było możliwie jak najwięcej źródeł energii łącznie z wydobyciem łupków. W przypadku łupków nie może to jednak odbywać się kosztem lokalnej społeczności. Może kolega-inkwizytor, który tak chętnie nazywa skądinąd słuszne watpliwości zabobonami wytłumaczy nam skąd pegeniga zamierza ciągnąć te ogromne masy wody i dlaczego akurat z lokalnych źródeł? I co go tak utwierdza w przekonaniu, że ten drenaż wód nie zagrozi naszej lokalnej gospodarce wodnej? Tyle z mojej strony
Relacja ze spotkania w miarę ok ale mam wrażenie że autor zgubił proporcje - za dużo jest wypowiedzi przeciwko łupkom a za mało (w stosunku do tego co miało miejsce na spotkaniu) odpowiedzi na straszenie łupkami i wyjaśnienia jak w wygląda ich eksploatacja. Spotkanie miało duży sens bo była okazja usłyszeć jak wygląda konfrontacja pseudo-ekologicznych zabobonów i niestety czasem zwyczajnych kłamstw z rzeczywistością. Mnie bardziej przekonują konkretne wyjaśnienia PGNiG (to krajowa firma a nie jest amerykański koncern krwiopijca czym często straszą przeciwnicy łupków) od fantazji pseudo-ekologów straszących nas apokalipsą i zagładą środowiska a rzeczywistości nie potrafiących przytoczyć żadnych KONKRETNYCH przypadków katastrof ekologicznych z powodu łupków. Jedynie bajki, straszenie płonącymi kranami i podobnymi bzdurami żeby wystraszyć niezorientowanych i po obrzydzaniu łupków w wielu przypadkach zgarniać z naszej kieszeni kasę na dotacje na np. wiatraki... A ja 100 razy wolę żeby w okolicy wydobywano gaz niż żeby setki wiatraków codziennie zasłaniały mi horyzont! Delikatnie mówiąc miejsce wydobycia jest znacznie bardziej dyskretne niż choćby jeden wiatrak. I wbrew bredniom pseudo-ekologów straszących nieodpowiedzialnością firm wydobywczych to myślę że one wypadków bardziej się boją niż my - odszkodowania, utrata dobrego imienia itd. itp. I na szczęście istnieje też u nas coś takiego jak konieczność rekultywacji - nikt nie zostawi rozgrzebanego terenu bo to po prostu nie opłaca się. Oby więcej takich spotkań bo nie można już patrzeć jak żeruje się na nieświadomości ludzi i pierze im się mózgi bzdurami i kłamstwami typu Gasland - aż dziw bierze że to nadal biblia wielu pseudo-psycho-ekologów szczególnie po tym jak sam autor filmu przyznał że podaje tam nieprawdziwe informacje żeby film był ciekawszy...:rolleyes: