Reklama

Tysiące odwiertów na Kaszubach - to całkiem możliwe! Odbyła się debata na temat zagrożeń związanych z wydobyciem gazu łupkowego

Jeżeli wstępnie oszacowana ilość gazu potwierdzi się, to Kaszuby zmienią się z centrum turystycznego w centrum górnicze. W celu wydobycia metanu ze skał łupkowych będzie konieczne wykonanie gęstej sieci odwiertów. Uciążliwość i możliwe zanieczyszczenie środowiska związane z wierceniami i szczelinowaniem budzą uzasadnione obawy mieszkańców. Podczas debaty, która odbyła się w Kartuzach dyskutowali zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy wydobycia gazu z łupków.

Spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie Kamienne Kręgi Niesiołowice - Węsiory rozpoczęło się w czwartek o godzinie 18 w siedzibie Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach.

Przeciwników reprezentowali Geert de Cock oraz Piotr Barczak - członkowie organizacji Food&Water Europe z Brukseli, która jest europejskim przedstawicielstwem amerykańskiej Food&Water Watch. Z kolei po stronie zwolenników obecni byli przedstawiciele PGNiG, prowadzącej poszukiwania gazu na Kaszubach, oraz członkowie Ruchu Społecznego Niebieska Alternatywa wspierającego wydobycie i używanie gazu ziemnego pochodzącego z łupków. Z władz samorządowych obecna była jedynie Małgorzata Klawiter z urzędu marszałkowskiego oraz kilku radnych gminy Kartuzy. Pojawiło się też dość liczne grono zainteresowanych tematem osób z całych Kaszub.

Spotkanie rozpoczęło się od wyświetlenia filmu przedstawiającego odczucia mieszkańców jednej z wsi w kanadyjskiej prowincji Quebec, w której prowadzono odwiert w poszukiwaniu gazu łupkowego. Skarżyli się oni na to, że nikt ich nie informował co będzie działo się w pobliżu ich domów, a wręcz wprowadzano ich w błąd co do rzeczywistego charakteru prowadzonych prac. Przeszkadzał im uciążliwy hałas oraz dziesiątki samochodów ciężarowych, które rozjeżdżały ich drogi. Wyrażali także swoje zaniepokojenie zanieczyszczeniem środowiska oraz zagrożeniem wycieku metanu ze źle zabezpieczonych odwiertów.

- W Europie różne kraje prowadzą różną politykę w zakresie wydobycia gazu z łupków. Niektóre zabraniają wydobycia, a inne wprowadzają moratoria. Skrajnym przypadkiem jest Polska, która jest całkowicie za wydobyciem gazu tą metodą. W waszym kraju promowane jest to jako zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego oraz przeniesienie się z energetyki węglowej na czystszą energetykę gazową - rozpoczął swoją prezentację Geert de Cock.

Następnie przestawił w skrócie na czym polega wydobycie metodą szczelinowania hydraulicznego - po wykonaniu otworu pionowego na głębokość 2-5 km wierci się otwory poziome, do których pod ogromnym ciśnieniem wtłacza się mieszaninę wody z piaskiem i różnymi chemikaliami, co powoduje zmiękczenie i rozkruszenie skał, a w rezultacie uwolnienie znajdującego się w nich metanu.

- Aby wydobyć gaz z łupków potrzeba wielu wierceń. Większość gazu z odwiertu pozyskuje się w ciągu pierwszych dwóch lat, a potem produktywność otworu spada. Jest on pozyskiwany przez maksymalnie 10-15 lat. W fazie wydobycia, aby podtrzymać stały poziom pozyskania gazu, należy prowadzić dużo wierceń, aby niwelować efekt spadku produktywności otworów. Jeżeli oszacowania co do ilości gazu znajdującego się w złożach są prawidłowe, to aby go wydobyć będzie potrzeba tysięcy odwiertów. Na przykładzie amerykańskim, gdzie wydobywa się gaz metodą szczelinowania hydraulicznego w Teksasie i w Montanie, zagęszczenie otworów osiąga koncentrację 30 na 100 km2, a w skrajnych przypadkach nawet 25 na 30 km2 - kontynuował.

Brukselski działacz omówił także efekty wydobycia łupków w różnych aspektach. Stwierdził, że aby pokryć obecny poziom zużycia gazu w Polsce należałoby wykonywać około 270 odwiertów rocznie, a uwzględniając przyszły poziom zużycia - grubo ponad 300. Infrastruktura potrzebna do wykonania otworu i wydobycia zajmie przy każdym z nich po ok. 3,5 ha powierzchni. Każdy odwiert będzie miał znaczny wpływ na środowisko. Do wydobycia gazu potrzebna jest ogromna ilość wody, która jest zatłaczana do otworów i może jej zabraknąć dla ludzi mieszkających w pobliżu. Dodawane są do niej także chemikalia, które mogą przedostawać się do wód gruntowych. W czasie wiercenia, do atmosfery dostają się spaliny z agregatów. Do każdego z odwiertów będzie musiało też w ciągu pół roku dojechać od czterech do sześciu tysięcy ciężarówek z zaopatrzeniem. Zanieczyszczenia te wpływają na zdrowie okolicznych mieszkańców. Z kolei mitem jest utworzenie wielu miejsc pracy - powstanie tylko 1150 miejsc pracy na 100 odwiertów przy czym jest to praca w niebezpiecznych warunkach w otoczeniu chemikaliów. Wydobycie metodą szczelinowania jest drogie, więc gaz wcale nie będzie tańszy. Boom potrwa 5-7 lat po czym będzie stagnacja. Otoczenie wież wiertniczych spowoduje także obniżenie wartości nieruchomości .

- Wnioski są jednoznaczne - małe korzyści dla lokalnej społeczność i długoterminowe zniszczenie środowiska. Gaz łupkowy nie jest magicznym rozwiązaniem problemów energetycznych Polski. Powinno rozwijać się odnawialne źródła energii - podsumował swoje wystąpienie Geert de Cock.

Po prezentacji rozpoczęła się dyskusja, którą moderował Tomasz Kozyra ze Stowarzyszenia Kamienne Kręgi Niesiołowice-Węsiory. Jako pierwsza zabrała głos radna Henryka Antczak, która pytała o to czy są firmy, które ubezpieczają szkody górnicze i gdzie oczyszczane są odpady chemiczne.

- W USA są firmy, które ubezpieczają szkody, ale są też firmy które odmawiają ubezpieczania wydobycia gazu łupkowego. Jeśli chodzi o wodę używaną do szczelinowania, to jest ona w znacznej części wykorzystywana powtórnie, ale część z niej, której nie da się wykorzystać jest przewożona do oczyszczalni ścieków. Jest z tym jednak problem, bo nie każda oczyszczalnia jest sobie w stanie poradzić z materiałami radioaktywnymi i metalami ciężkimi wypływającymi wraz z wodą z ziemi - odpowiedział brukselski działacz.

- W przedstawionej prezentacji są liczne błędy, a wynikają one albo ze złego tłumaczenia albo nie rozumienia przez osoby ją przygotowujące pewnych aspektów związanych z wydobyciem gazu. Bez ich skorygowania trudno podejmować dyskusję - taką ripostą rozpoczął swoje wystąpienie Krzystof Rut z PGNIG. - Zużycie prądu rośnie i trzeba go jakoś produkować. Polska niedługo stanie na krawędzi kryzysu energetycznego, a przecież każdy z nas chce mieć prąd. Ropa nie, węgiel nie, gaz nie, atom nie, to co nam pozostaje? Wiatraki? Blok energetyczny w ostatnio przez nas otwartej elektrowni ma moc taką jak 3500 wiatraków. Chcecie tu mieć te wiatraki? Nie wiem, czy Państwo wiedzą, ale w naszym kraju przez ostatnie kilkadziesiąt lat do dzisiaj wykonano już ponad 20.000 odwiertów.

Gerard Lemione stwierdził na to, że w Polsce nie prowadzono debaty publicznej na temat tego co możemy zyskać, a co stracić. Skierował pytanie do przedstawiciela Food&Water Europe czy miał kontakt z krajami, w których była prowadzona debata na ten temat. W odpowiedzi usłyszał, że Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym jest szeroka akceptacja gazu łupkowego. W innych krajach toczą się debaty nt. korzyści i ryzyka. Np. Bułgaria i Francja zakazały wydobycia. W innych krajach jak Czechy, Rumunia czy Wielka Brytania wprowadzono moratoria i wstrzymano się od działań do czasu uzyskania większej ilości informacji.

- Czy nie powinno się najpierw przeprowadzić badań w środowisku kontrolowanym - zapytał pan Dawid z Kartuz - przeprowadzić najpierw kilka próbnych odwiertów i na tej podstawie podejmować jakiekolwiek decyzje?

- Rzeczywiście w Polsce rozdano bardzo szybko 111 koncesji. Warto było przed tym wykonać kilka próbnych odwiertów - potwierdził Geert de Cock.

- Proszę Państwa na bazie tych 111 koncesji zostanie wykonanych do końca 2014 roku 200 próbnych odwiertów. Do dzisiaj wykonano już kilkadziesiąt z nich. Dopiero po wykonaniu wszystkich tych otworów będzie wiadomo, czy gaz jest i czy warto go wydobywać - wyjaśnił Krzysztof Rut z PGNIG.

Korzystając z możliwości zadawania pytań poprosiliśmy o odpowiedź na następujące pytania: Jakie rzeczywiste korzyści odniesie społeczność lokalna na wydobyciu gazu z łupków? W jaki sposób firmy wydobywające gaz będą neutralizować zagrożenia jak szkody górnicze, uciążliwość i ewentualne zanieczyszczenia, oraz w jaki sposób zostaną one zrekompensowane lokalnej społeczności?

- Nie będę przed Państwem ukrywał, że korzyści na etapie poszukiwawczym będą dość małe. Musimy mieć wodę, więc będziemy musieli ją kupić. W przypadku gdy nie będzie wodociągu to albo go zbudujemy albo wykopiemy studnię. Będzie trzeba też wybudować drogi. To wszystko zostanie po zakończeniu poszukiwań. Po odnalezieniu gazu gminy mogą liczyć na czterokrotnie wyższe opłaty od wydobycia, powstanie przy wiertni 20-30 miejsc pracy, a 40 procent wydobycia będzie opodatkowane, co pośrednio również trafi do gminnej kasy - mówił Krzysztof Rut. - Wydobycie i poszukiwanie gazu też niesie zagrożenia. Będzie przeszkadzał transport samochodowy. Wiercenie trwa trzy miesiące i na początku i końcu tego okresu będzie uciążliwy hałas. Aby jednak uzyskać pozwolenie na odwiert będzie należało uzyskać na to zgodę RDOŚ i w jakiś sposób zapobiegać hałasowi przez np. ekranowanie. Będą również odpady do zutylizowania, ale większość wody da się użyć ponownie. - kontynuował.

- Jeśli znajdziecie gaz, to nie będzie to jeden odwiert a na przykład 12 i hałas nie będzie trwał przez trzy miesiące tylko przez dwa lata. Wasze symulacje, że hałas będzie uciążliwy tylko w obrębie placu są nieprawdziwe. Pomiary wykonane na waszej wiertni pomimo zastosowania trzymetrowego ekranu wykazały, że uciążliwość jest w promieniu 650 metrów - ripostował jeden z mieszkańców.

Małgorzata Klawiter z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego poinformowała, że w listopadzie zostaną ogłoszone przez ministerstwo konsultacje społeczne w sprawie podziału podatków pomiędzy określone szczeble samorządu.

- Gdzie będzie te 10.000 planowanych odwiertów w pomorskim? Będą musiały być koło naszego domu! Ile musicie ich wykonać, żeby się wam to opłacało - zapytała jedna z mieszkanek powiatu kościerskiego.

- Dokładny zysk będzie można określić dopiero po ustaleniu, jakie są złoża oraz jaka będzie ich wydajność. Dopiero potem będzie można ustalić, czy tak ma się rozwijać strategia energetyczna kraju. Nie możemy teraz określić, czy będzie się to opłacało. Staramy się gaz znaleźć i produkować samemu, a nie tylko handlować nim. W tym upatrujemy korzyści - wyjaśnił przedstawiciel PGNIG.

Jeden z mieszkańców gminy Lewino, w której był prowadzony odwiert próbny potwierdził, że firma wybudowała drogę, ale to była droga tylko do wiertni. Kiedy pytał się kto naprawi pozostałe zniszczone drogi, uzyskał odpowiedź od firmy, że gmina. - Mam pytanie do radnych. Czy radni robią coś w sprawie przygotowania planów zagospodarowania? - zapytał.

- Radni niestety tematu nie podejmują. Wierzą mediom i nie pytają się o nic więcej. Skoro są nakazy ustawowe, to żaden radny nie będzie się wychylał - odpowiedziała mu Henryka Antczak.

Głos zabrał także Krzystof Celinger z Ruchu Społecznego Niebieska Alternatywa.
- Po obejrzeniu filmu widać, że Polska to nie Ameryka. Jestem zwolennikiem wydobycia gazu, ale jestem zwolennikiem ekologii.

- Nie ma różnicy, czy to polska firma czy zagraniczna zdewastuje moją okolicę - ponownie zabrał głos pan Dawid z Kartuz.

Na co otrzymał szybką ripostę Krzystofa Ruta z PGNIG.

- Za całość odpowiada inwestor. W naszym interesie jest to, żeby nie było szkód i wypadków.

- W ogóle proces wydobycia gazu i związane z nim konsekwencje nie są przedstawiane od A do Z opinii publicznej - kontynuował pan Dawid. - Wśród Polaków też są cwaniacy. Jestem za łupkami całym sercem, ale nie w takiej formie jak jest to przewidziane.

Temat niedoinformowania społeczeństwa pociągnęła też mieszkanka Kościerzyny.

- Społeczeństwo nie ma żadnej wiedzy na temat gazu łupkowego i wiatraków. Niech inwestor sam powie, czy chce mieszkać 450 metrów od wiatraka albo 600 metrów od szczelinowanego odwiertu - bo na to pozwalają teraz obowiązujące przepisy.

- Powiedział Pan, że wydobycie łupków jest niezbędne. Dlaczego jednak nie korzystamy z energii rozproszonej? - do rozmowy włączyła się też mieszkanka Trąbek Wielkich.

Atmosferę próbował łagodzić Jakub Siewko z PGNIG:

- Nie mówiliśmy, że jest to jedyne rozwiązanie. Mówimy, że jest to jedno z rozwiązań, które może nam pomóc. Cieszę się, że jest taka debata. Apeluję jednak o to, abyśmy rozmawiali o faktach opartych na rzetelnych raportach.

Ze względu na to, że znacznie przekroczony został czas przeznaczony na dyskusję Geert de Cock podsumował spotkanie i zwrócił się do przedstawicieli PGNIG.

- Podziwiam Państwa odwagę. Podziwiam że się tu Państwo pojawiliście i stanęliście przed społecznością lokalną. Cieszymy się z tego. Zastanawiamy się jednak dlaczego nie ma tu przedstawicieli władz samorządowych wyższej rangi? Dlaczego nie ma władz gmin i powiatu?

Na tym spotkanie się zakończyło. Planowane są już kolejne.

Czy Kaszuby rzeczywiście zmienią się w zagłębie przemysłu gazowego? Okaże się to za około dwa lata, po zakończeniu próbnych odwiertów i ich analizie. Liczymy na to, że ten czas zostanie właściwie wykorzystany na edukację społeczeństwa i wypracowanie rozwiązań prawnych pozwalających na nieuciążliwą i bezpieczną eksploatację złóż.

Bartosz Kitowski

P.S. W dziale video opublikowaliśmy film wyświetlany na spotkaniu o wpływie wydobycia gazu łupkowego na życie ludzi oraz raport śledczy w sprawie wydobywania gazu łupkowego w Polsce i Francji.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    observer. - niezalogowany 2012-10-27 00:51:24

    A skąd te głupoty pod tytułem ogromne masy wody? Kolejna bajka-legenda...:P Wołga porywająca dzieci znudziła się to teraz łupki?:lol: ROCZNIE do 200 wierceń ze szczelinowaniem zużyje się tyle wody ile sama Warszawa w 2 doby!!! Może zabroń innym mycia?:lol: Do szczelinowania zużywa się jej średnio 20 000 m3, podczas gdy sama Warszawa potrzebuje ok. 410 000 m3 na dobę. W dodatku po zabiegu część płynu wraca w sposób kontrolowany na powierzchnię (średnio 20–60%) i może być wykorzystywana w kolejnym szczelinowaniu. Nie jest też prawdą, że poszukiwania i eksploatacja gazu z łupków generują wyjątkowo duże zużycie wody. Jak wyliczyli naukowcy z Państwowego Instytutu Geologicznego, jeśli w ciągu 3–5 lat wykona się w Polsce 200 wierceń ze szczelinowaniem (co wynika z liczby koncesji), rocznie pochłonie to około 1 000 000 m3 wody. Stanowi to zaledwie ok. 0,06% łącznego wykorzystania wód podziemnych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Fanfir - niezalogowany 2012-10-27 00:24:12

    @"observer": Kolega tam był czy wnioskuje z relacji tutaj przedstawionej? Ja nie usłyszałem ŻADNYCH konkretnych wyjaśnień tj. wykraczających poza standardowe informacje zawarte na kilku stronach broszurki. Moim zdaniem Panowie z Pegenigi okazali lekceważącą postawę wobec zebranych na sali nie prezentując żadnych konkretów. Chyba nie sądzili, że uwierzymy im na słowo, że będą się o nas troszczyć i że tak bardzo im na nas zależy. Odpowiedzi były bardzo ogólnikowe, wymijające. Przez 2-3 godziny debaty NIE UDAŁO się np. ustalić co tak konkretnie stanie się z raz wykorzystaną wodą oprócz tego, że jakąś część można odzyskać. Odzyskać do jakich celów konkretnie? Tego się nie dowiedziałem. Wydaje mi się niepoważne i urągające inteligencji obecnych na sali, że przedstawiciel pegenigi uciął dyskusję na temat poziomu hałasu pytaniem do adwersarza" "A byłeś na takim odwiercie" z wyraźnym podtekstem, ze skoro go nie było, to nie ma prawa się wypowiadać. Chyba ten Pan zapomniał, że to pegeniga chce się tutaj wepchnąć i że jego obowiązkiem jest udzielanie fachowych odpowiedzi, a nie żonglowanie zawoalowanymi uwagami w postaci "Bo Ciebie nie było na odwiercie, to g*** wiesz" @"observer": A ja 100 razy wolałbym żeby w okolicy było możliwie jak najwięcej źródeł energii łącznie z wydobyciem łupków. W przypadku łupków nie może to jednak odbywać się kosztem lokalnej społeczności. Może kolega-inkwizytor, który tak chętnie nazywa skądinąd słuszne watpliwości zabobonami wytłumaczy nam skąd pegeniga zamierza ciągnąć te ogromne masy wody i dlaczego akurat z lokalnych źródeł? I co go tak utwierdza w przekonaniu, że ten drenaż wód nie zagrozi naszej lokalnej gospodarce wodnej? Tyle z mojej strony

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    observer. - niezalogowany 2012-10-26 23:24:55

    Relacja ze spotkania w miarę ok ale mam wrażenie że autor zgubił proporcje - za dużo jest wypowiedzi przeciwko łupkom a za mało (w stosunku do tego co miało miejsce na spotkaniu) odpowiedzi na straszenie łupkami i wyjaśnienia jak w wygląda ich eksploatacja. Spotkanie miało duży sens bo była okazja usłyszeć jak wygląda konfrontacja pseudo-ekologicznych zabobonów i niestety czasem zwyczajnych kłamstw z rzeczywistością. Mnie bardziej przekonują konkretne wyjaśnienia PGNiG (to krajowa firma a nie jest amerykański koncern krwiopijca czym często straszą przeciwnicy łupków) od fantazji pseudo-ekologów straszących nas apokalipsą i zagładą środowiska a rzeczywistości nie potrafiących przytoczyć żadnych KONKRETNYCH przypadków katastrof ekologicznych z powodu łupków. Jedynie bajki, straszenie płonącymi kranami i podobnymi bzdurami żeby wystraszyć niezorientowanych i po obrzydzaniu łupków w wielu przypadkach zgarniać z naszej kieszeni kasę na dotacje na np. wiatraki... A ja 100 razy wolę żeby w okolicy wydobywano gaz niż żeby setki wiatraków codziennie zasłaniały mi horyzont! Delikatnie mówiąc miejsce wydobycia jest znacznie bardziej dyskretne niż choćby jeden wiatrak. I wbrew bredniom pseudo-ekologów straszących nieodpowiedzialnością firm wydobywczych to myślę że one wypadków bardziej się boją niż my - odszkodowania, utrata dobrego imienia itd. itp. I na szczęście istnieje też u nas coś takiego jak konieczność rekultywacji - nikt nie zostawi rozgrzebanego terenu bo to po prostu nie opłaca się. Oby więcej takich spotkań bo nie można już patrzeć jak żeruje się na nieświadomości ludzi i pierze im się mózgi bzdurami i kłamstwami typu Gasland - aż dziw bierze że to nadal biblia wielu pseudo-psycho-ekologów szczególnie po tym jak sam autor filmu przyznał że podaje tam nieprawdziwe informacje żeby film był ciekawszy...:rolleyes:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości