Reklama

Kartuzy. Burmistrz atakuje dawnego koalicjanta, ten nie pozostaje dłużny

W ostatnich dniach na łamach lokalnej prasy sporo pisze się o sytuacji na kartuskiej scenie politycznej. W swoistą wymianę ciosów wdali się m.in. wiceprzewodniczący rady Jerzy Pobłocki i burmistrz Mirosława Lehman. Nie zabrakło kilku poważnych stwierdzeń, które tylko potwierdzają, że drogi niedawnych jeszcze koalicjantów wyraźnie się rozeszły.

"Część radnych osadzona jest jeszcze mentalnie w rzeczywistości lat 90." - to fragment wywiadu, jakiego udzieliła jednemu z lokalnych tygodników burmistrz Mirosława Lehman. Cierpkich słów pod adresem członków Porozumienia Samorządowego, bo o nich była mowa, było jednak znacznie więcej.

Szefowa magistratu nie ma wątpliwości kto ponosi odpowiedzialność za "rozłam" i jednoznacznie wskazuje na członków Porozumienia Samorządowego.

- Nie trzeba mieć ogromnej wiedzy by wiedzieć, że to co się działo było bardziej polityczne niż merytoryczne (...) Porozumienie Samorządowe zaczęło wychodzić z założenia, że są od wydawania rozkazów. Współpraca i partnerstwo jest tym radnym zupełnie obce - oceniła krytycznie swoich niedawnych partnerów koalicyjnych w "Głosie Kaszub" burmistrz Lehman.

Członkowie tego ugrupowania posądzeni zostali także o prowadzenie zakulisowej polityki i prowadzenie już przed rokiem rozmów z Mieczysławem Gołuńskim. Oberwało się też samemu przewodniczącemu klubu, który miał w innym wywiadzie stwierdzić, że "funkcjonowanie rady to nie merytoryczna praca, tylko liczenie głosów".

- Absolutnie się z tym nie zgadzam (...) To jest totalne nieporozumienie (...) Część z nich (radnych - red.) jest jeszcze osadzona mentalnie w rzeczywistości lat 90. i nie zauważyła zmian, które się dokonały - skwitowała burmistrz.

Kilka dni przed opublikowaniem wywiadu z szefową magistratu na stronie "Expressu Kaszubskiego" pojawił się zapis rozmowy właśnie z wiceprzewodniczącym Pobłockim, który z kolei wyjaśnia, że to sposób zarządzania gminą przez Mirosławę Lehman doprowadził do zniecierpliwienia w szeregach Porozumienia.

- W wielu sytuacjach składaliśmy własne postulaty, ale nie były one realizowane. Stąd pewna krytyka na sesjach i pytania dlaczego tak, a nie inaczej - stwierdził Pobłocki.

- To nie rozłam, tak to nazywa pani burmistrz (...) My widzimy gdzie jest miejsce rady, a gdzie pani burmistrz (...)To rada jest organem uchwałodawczym, a burmistrz wykonawczym. Wystarczy spojrzeć w zapisy ustawy o samorządzie (...) My chcieliśmy współpracy, konsensusu (...) Nie doprowadzamy do żadnego przewrotu (...) - dodaje.

Wzajemne oskarżenia świadczą jednak dobitnie o tym, że o poprawę relacji będzie niesłychanie ciężko, jeśli to jeszcze w ogóle możliwe. Oczywiste staje się, że właśnie rozpoczynają się pierwsze przymiarki do kolejnych wyborów samorządowych, w zupełnie innym już podziale sił.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    czeczewianin - niezalogowany 2013-01-22 15:49:13

    Około 5 lat pan Jerzy siedział we wiadomym miejscu u pani burmistrz,wiernie przytakiwał i głosował w stylu "łapka w górę" i teraz się wreszcie doczytał w ustawie o samorządzie gminnym jak rolę powienien pełnić radny? Szok ,niedowierzanie :lol:Takim panom jak pan Jerzy ,pani Byczkowska i wielu innym powinniśmy podziękować i nigdy już niechaj nie pchają się do Rady ,do kompletu mistrzynię zadłużania gminy panią Lehman ,kupić Im bierki i niech sobie pogrywają ale nie naszymi pieniędzmi . Piękny kabaret nam szykują ,żryjcie się ,żryjcie,wybory się zbliżaja i warto mieć nadzieję ,że takie nazwiska już na stałe znikną ze stołków władzy samorządowej .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości