Ks. Marek Wera: "Będziemy się starać, by kościół jak najszybciej stanął na nowo"

piątek, 14 lutego 2014 r., 09:16
fot. AL

Trwa szacowanie strat po czwartkowym pożarze kościoła w Mojuszu. Świątynia będąca filią parafii św. Jana w Sierakowicach spłonęła niemal doszczętnie. Ocalały jedynie mury i wieża kościelna. Jak zapewnia proboszcz ks. Marek Wera, będą podejmowane kroki, by kościół jak najszybciej odbudować.

- Najpierw musimy oszacować straty. Zrobić ekspertyzę budynku i zacząć odbudowę bądź budowę kościoła. Rzeczywiście z tych murów niewiele zostało. Mury są, ale były stawiane 30 lat temu z pustaków i mogły mocno ucierpieć. Na pewno będziemy podejmować kroki, żeby jak najszybciej kościół stanął na nowo - mówi proboszcz parafii św. Jana w Sierakowicach, ks. Marek Wera.

W Mojuszu nabożeństwa odbywały się dwa razy w tygodniu. W niedzielę i sobotę. Nie wiadomo jeszcze, czy wierni z Mojusza będą musieli uczestniczyć w nabożeństwa w kościele parafialnym w Sierakowicach, czy na czas odbudowy kaplicy, skorzystają z jakiejś większej sali w Mojuszu.

Kościół w Mojuszu w tym roku obchodziłby 30-lecie istnienia. Przed pięcioma laty wymieniono dach na świątyni.

Przypomnijmy, że prawdopodobnie do pożaru doszło na skutek zwarcia instalacji elektrycznej. Ogień wydobywający się spod sufitu nad ołtarzem zauważył kościelny. Gdy na miejsce przybyły pierwsze zastępy straży pożarnej, żywioł zdążył objąć już dach. Dodajmy, że sufit w kościele był drewniany, a z dachem dzieliły go lakierowane płyty i wolna przestrzeń, co jeszcze spotęgowało siłę rozprzestrzeniającego się ognia. Mimo szybkiej i sprawnej akcji gaśniczej, która trwała niespełna 1,5 godziny nie udało się uratować świątyni. Kościół nadaje się jedynie do całkowitej odbudowy.

Spaleniu uległ dach oraz całe wnętrze obiektu - drewniany ołtarz, ławki, stacje drogi krzyżowej. Wstępnie straty szacuje się na około pół miliona złotych.

Co ważne, dzięki skutecznym działaniom strażaków udało się uratować budynki mieszkalne i gospodarcze znajdujące się w sąsiedztwie świątyni. Wartość uratowanego mienia wynosi ponad milion złotych.

- Akcja przebiegała bardzo sprawnie. Strażacy narażali swoje życie. Niestety nie udało się uratować kościoła, ale za to dzięki wzorowej postawie strażaków udało się ocalić sąsiednie budynki mieszkalne i gospodarcze. Chciałbym bardzo podziękować wszystkim strażaków za zaangażowanie i sprawne przeprowadzenie akcji - mówi Komendant Powiatowy PSP w Kartuzach, Edmund Kwidziński.

W akcji wzięło udział 16 zastępów straży pożarnej z dziesięciu jednostek: JRG Kartuzy, OSP Sierakowice, OSP Mojusz, OSP Gowidlino, OSP Kamienica Królewska, OSP Mirachowo, OSP Miechucino, OSP Borzestowo, OSP Kamienica Szlachecka oraz OSP Chmielno.

Anna Lehmann

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.