Żukowo. Nie czuję się bohaterką

niedziela, 10 sierpnia 2014 r., 23:29
fot. nadesłane

Tak o sobie mówi Wioleta Krause, która w drugiej połowie lipca przemierzyła na rowerze ponad 700-kilometrową Trasę Nadziei. Wystartowała z Żukowa. Metą były Tychy. Po drodze były m. in. takie miasta jak Malbork, Bydgoszcz, Toruń, Katowice. Główny cel wyprawy - pomóc czekającym na wsparcie dzieciom z hospicjum.

Podróż rowerem trwała osiem dni. Żukowianka codziennie przemierzała około 80 km. Najdłuższy odcinek, bo wynoszący aż 135 km, przebyła z Łodzi do Częstochowy.

- To, co zrobiłam, było połączeniem moich trzech największych pasji - wyznała nasza rozmówczyni. - Z dziećmi jestem na co dzień, bo od trzech lat pracuję w punkcie przedszkolnym w Glinczu, uwielbiam zespół Cree i do tego jeszcze mam wielkie zamiłowanie do jazdy na rowerze.

Wioleta Krause ma za sobą dwie wyprawy kolarskie. Podróżowała w towarzystwie znajomych dla relaksu po Szwajcarii i południowej Francji. Tę ostatnią, trzecią przebyła w pojedynkę.

Bardzo chciała wziąć udział w XVI Festiwalu im. Ryśka Riedla w Chorzowie. Trudni się dziwić, skoro występował tam jej ulubiony zespół Cree, obchodzący swoje 20 urodziny.

- Uznałam, że nie tylko ja powinnam mieć z tej wyprawy frajdę - wyznała. - Pomyślałam, że jest okazja, by jeszcze komuś pomóc. Tak zrodziła się myśl o Trasie Nadziei.

Nasz rozmówczyni przyznała, że przed wyjazdem miała obawy. Podczas samotnej wyprawy przez całą Polskę wszystko może się zdarzyć. Przezornie zabezpieczyła wszystko, co zależało od niej, łącznie z trzykrotnym przeglądem roweru.

Spokój i wsparcie psychiczne dawało jej zaangażowanie w całe przedsięwzięcie m. in. Adama Antosiewicza, organizatora festiwalu, Nataszy Godlewskiej, prezeski śląskiego hospicjum i Daniela Domaradzkiego, radiowca z Tychów. Wiedziała, że w razie kłopotów ma z nimi kontakt telefoniczny i może na nich polegać.

- Dla mnie było naturalne, że skoro jadę na festiwal, na którym Cree obchodzi 20-lecie i jest ambasadorem Śląskiego Hospicjum dla Dzieci w Tychach, to będę pomagać na jego rzecz.

Przejeżdżając przez miasta zatrzymywała się w centrach, gdzie rozdawała ulotki informujące na jakie konto można wpłacać pieniądze na leki dla dzieci z hospicjum.

- Miałam okazję odwiedzić dwójkę dzieci - wspomina. - Wtedy zdałam sobie sprawę, że tak często z mało ważnych rzeczy robimy wielki problem. Spotkanie z chorymi uczy pokory. Po tej wizycie postanowiłam, że pojadę również w przyszłym roku, ale inną trasą. Dwa miesiące wakacji, chcę jak najefektywniej wykorzystać, pomagając innym.

Podczas festiwalu Wioleta Krause zbierała podpisy od zespołów na koszulkach "Żukowo dzieciom". Będą one brały udział w licytacji podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

- To były najpiękniejsze dwa tygodnie mojego życia - oświadczyła nasza rozmówczyni. - Zaznałam wiele uznania i ciepłych słów pod swoim adresem, ale ja nie czuję się bohaterką. Bohaterami są ci, którzy wspomogli chore dzieci.

- Chociaż daleko od domu, nie czułam się tam samotna. Poznałam mnóstwo wartościowych, szczerych i… zwyczajnie dobrych ludzi - kończy swoją relację.

Longina Templin

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.