Najwięksi przegrani wyborów samorządowych 2014

środa, 3 grudnia 2014 r., 17:55

Wybory samorządowe 2014 za nami. Czas więc na podsumowania. Kto okazał się największym przegranym, negatywnie zweryfikowanym przez wyborców? Na naszej liście znalazło się aż kilkanaście nazwisk. Prym wiodą jednak włodarze gmin Jerzy Żurawicz, Mirosława Lehman i Zbigniew Roszkowski. Nie ma wątpliwości, że każdy z trojga wymienionych liczył na wygraną. Co zawiodło? Dlaczego mieszkańcy postawili na innych kandydatów, niekoniecznie doświadczonych w samorządzie?

Trójka przegranych w II turze to samorządowcy z wieloletnim doświadczeniem. Jerzy Żurawicz zanim objął stanowisko burmistrza Żukowa, pełnił funkcję wicestarosty kartuskiego. Mirosława Lehman przez dwie kadencje zasiadała na fotelu włodarza Kartuz. Wcześniej samorządowe kroki stawiała jako kierownik kartuskiego wydziału kultury i członek zarządu powiatu. Zbigniew Roszkowski może pochwalić się aż ponad 23-letnim doświadczeniem na stanowisku wójta gminy Chmielno.

Wyborcy nie postawili jednak na nich. Pokazali, że oczekują zmian. Przyczyna przegranej, zdaniem wyborców, jest prosta - cała trójka w ostatnich latach wzniosła się na takie wyżyny, że zapomniała o ludziach, wyborcach, którzy pozostali na dole.

W głównej mierze, jak mówią mieszkańcy, szalę przeważyła arogancja władzy.

- Myśleli, że są niezniszczalni, że nie znajdzie się konkurent, który będzie w stanie im zagrozić. Pomylili się, sądząc, że mogą rządzić samodzielnie nie biorąc pod uwagę zdania wyborców - podkreślają, jednocześnie zaznaczając, że władza jest dla ludzi, a nie ludzie dla władzy.

Wszyscy troje, najwyraźniej będąc pewnej wygranej, nie ubiegali się nawet o mandat radnego.

Wygranymi tych starć są Wojciech Kankowski, Mieczysław Gołuński i Jerzy Grzegorzewski. Zwycięstwo w wyborach, to jednak dopiero początek drogi. Teraz to oni będą na świeczniku wyborców. I to od nich wyborcy oczekują zmiany stylu zarządzania gminą, a przede wszystkim szacunku dla mieszkańców.

Wielkich przegranych można znaleźć też wśród dotychczasowych radnych. Weryfikacji mieszkańców nie przeszło aż czterech przewodniczących rad.

Brak Adama Okroja w radzie miejskiej w Żukowie, to dla wielu niespodzianka. Jednak nie dla wyborców. Ich zdaniem, mandat radnego, a tym bardziej funkcję przewodniczącego powinna sprawować osoba, która będzie kontrolowała poczynania władzy, a nie tylko wykonywała jej polecenia.

Te zarzuty wyborcy stawiają też Edmundowi Dunstowi, który na przestrzeni ostatnich niespełna dwóch lat stał na czele kartuskich rajców. Co prawda nie ubiegał się on o mandat radnego gminy. Jak przyznał chciał dostać się do rady powiatu, gdzie walczyłby o współpracę na linii gminy - powiat, gdyż nie udało mu się tego osiągnąć w radzie gminy. Może dlatego, że nie próbował, a wolał zgadzać się z dotychczasowym stylem zarządzania gminą. Znika z samorządu, bo mandatu radnego powiatowego nie uzyskał.

W samorządzie nie zobaczymy też przewodniczącego Rady Gminy Somonino. Andrzej Regliński nie raz nie zgadzał się z wizją rozwoju gminy prezentowaną przez wójta Mariana Kryszewskiego, co też niejednokrotnie podkreślał. Mieszkańcy nie udzielili mu jednak kredytu zaufania, by mógł zasiąść w radzie powiatu.

Do nowej rady nie wszedł także Ireneusz Drążkowski, który w maju br. objął funkcję przewodniczącego Rady Gminy Przodkowo.

Reelekcji nie uzyskało też kilkunastu radnych, którzy dali się zapamiętać ze swojej działalności w minionej kadencji.

W Radzie Miejskiej w Żukowie nie zobaczymy chociażby Zbigniewa Szewczyka, Ewy Bałon, czy Jacka Miąskowskiego. Ten ostatni choć ubiegając się o fotel burmistrza Żukowa zajął trzecią lokatę, nie cieszył się już wielkim poparciem w swoim okręgu wyborczym. W przypadku Szewczyka być może mieszkańcy mieli dość bezsensowych kłótni na sesji.

W gminie Somonino mieszkańcy nie udzielili mandatu zaufania wiceprzewodniczącemu rady Januszowi Kocurowi, a także głównemu oponentowi wójta Mirosławowi Socha. Przegraną tych wyborów jest też Iwona Formela, która nie tylko poniosła porażkę ubiegając się o fotel wójta gminy Somonino, ale również walcząc o mandat radnej powiatowej.

Prawdziwe czystki nastąpiły za to w Radzie Miejskiej w Kartuzach. Ubiegając się o reelekcję, przełknąć gorycz porażki musiało aż dziewięcioro dotychczasowych rajców. Czworo z nich przegraną może upatrywać w jednomandatowych okręgach wyborczych, gdyż musieli konkurować z silniejszymi kolegami. Tak było w przypadku Daniela Dobki i Zygmunta Konkola, którzy zmierzyli się z Andrzejem Pryczkowskim, Henryką Antczak, która musiała uznać wyższość Jacka Wesołowskiego oraz Jerzego Pobłockiego, który walczył o mandat z Mieczysławem Gołuńskim.

Weryfikacji mieszkańców nie przeszli także Paweł Rybakowski, Ewa Klein, Piotr Serkowski, Kazimierz Kalkowski i Leszek Przewoski. Niektórzy z nich "polegli", bo machinalnie ufali władzy, nie zastanawiając się na tym, czy ich działania są dobre dla mieszkańców.

Bezpośrednie wybory burmistrzów i wójtów oraz głosowanie w jednomandatowych okręgach wyborczych pokazały, że kandydaci muszą mieć dobry kontakt z mieszkańcami.

Cechą charakterystyczną tych wyborów są też książeczkowe listy wyborcze, których wprowadzenie spowodowało oddanie tak wielu głosów nieważnych. "Ofiarą" tej innowacji jest chociażby Danuta Rek, która uzyskując lepszy wynik niż cztery lata temu, nie zdobyła mandatu radnej wojewódzkiej.

Anna Lehmann

Jak długo będzie trzeba będzie jeszcze oglądać nagłówki tych małych przegranych? Miejcie litość i zmieńcie temat a chociażby o zimie.
MałaWieś   poniedziałek, 8 grudnia 2014 r., 14:51
Pani Rek, no cóż, zęby ma ładne - to udowodniła nie raz, hihihi
RobinHut   poniedziałek, 8 grudnia 2014 r., 10:12
Wielkim przegranym jest gmina Kartuzy. Ale za to będą 4 lata spokoju , bez jakichkolwiek inwestycji, prócz tych co rozpoczęto przed 2015, bo je trzeba zakończyć. Ciekawe co ta gazetka będzie pisać za 4 lata, ale już nie będzie o czym.
raczek   czwartek, 4 grudnia 2014 r., 21:29
Ależ Kartuzy.info są wredni :) Każdy wie komu się nie udało, ale media muszą to jeszcze bardziej podkreślić i zdołować ludzi. Gratuluję redakcji ;)
egon2   czwartek, 4 grudnia 2014 r., 14:04
"W Radzie Miejskiej w Żukowie nie zobaczymy chociażby Zbigniewa Szewczyka, Ewy Bałon, czy Jacka Miąskowskiego. Ten ostatni choć ubiegając się o fotel burmistrza Żukowa zajął czwartą lokatę, nie cieszył się już wielkim poparciem w swoim okręgu wyborczym" - Jacek był 3 w wyborach na Burmistrza a nie 4...
Kim   środa, 3 grudnia 2014 r., 18:34