Tomek Plicht: "Cały czas mówimy o podróżach, a najważniejsze są powroty"

wtorek, 20 października 2015 r., 15:53
fot. MSz

Tomek Plicht pod koniec lipca wyruszył w samotną pieszą wędrówkę z Ostrzyc, przez Litwę i Łotwę, aż do Estonii. Po prawie 3 miesiącach podróży i przejściu 3.000 kilometrów wrócił do domu. W poniedziałek o swojej podróży i przygodach, które go spotkały opowiadał w Koszałkowie, gdzie powitali go koledzy, samorządowcy i strażacy.

Tomek Plicht ma 21 lat i pochodzi z Ostrzyc. Ukończył I LO w Kartuzach. Prywatnie jest zapalonym podróżnikiem, miłośnikiem rowerowych, pieszych i autostopowych wypraw. Jest także członkiem OSP Ostrzyce i założycielem koła HDK przy tej jednostce, prowadzi także klub RowerOWCE.

Odbył już dwie piesze pielgrzymki do Częstochowy oraz sześć większych autostopowych wypraw m.in. do Rzymu, Mołdawii, czy Serbii. W ubiegłym roku samotnie przejechał rowerem 8.000 km, zwiedził 20 krajów i zaliczył kąpiel w czterech morzach.

- To miała być podróż mojego życia i tak moje podróżowanie miało się zakończyć. Moim jedynym marzeniem była Szkoła Aspirantów Straży Pożarnej w Poznaniu. No i faktycznie podróż się udała, a ja skupiłem się na realizacji marzenia o straży pożarnej. Zainwestowałem w to masę własnego czasu oraz własnych pieniędzy na korepetycje. Byłem przekonany, że powinno się udać, ale tak samo jak ja, było o tym przekonane 1000 innych osób, które startowało na 50 wolnych miejsc. Komuś niestety musiało się nie udać i ja byłem jednym z nich - mówi Tomek Plicht.

- Wtedy nie wiedziałem co ze sobą zrobić - dodaje.

Wtedy w głowie Tomka Plichta urodził się pomysł odbycia kolejnej podróży. Dlaczego postanowił wybrać się akurat do krajów nadbałtyckich?

- Kto z was, oprócz flagi i stolicy, zna chociażby jedno miasto na Łotwie, czy Estonii? - pyta Tomek Plicht.

Jak dodaje, przebieg jego pieszej pielgrzymki często się zmieniał.

- Trasa zmieniała się w trakcie podróży. Na początku chciałem iść do Tallinna, stolicy Estonii. Potem stwierdziłem, że to bez sensu, bo nikogo tam nie znam i nie wiem co zwiedzać. Więc stwierdziłem, że nadrobię to później. Chciałem spróbować czegoś nowego, jeździłem już rowerem i autostopem, teraz postanowiłem pójść pieszo - tłumaczy Tomek.

Największy problem, tradycyjnie już, sprawiło mu wyruszenie z domu w trasę. Później poszło już znacznie łatwiej.

- Miałem taką niepewność, że nawet nie wiedziałem, czy śmiać się czy płakać. Generalnie podróże zawsze dawały mi szczęście, teraz było inaczej, zastanawiałem się: "chłopie, nie udało Ci się w życiu, a teraz uciekasz, tak?". Na początku zastanawiałem się po co idę, było wiele niepewności - mówi ostrzycki podróżnik.

Najmilej jednak wspomina podróż przez Polskę.

- Doświadczałem naprawdę największej dobroci od ludzi. Może my trochę inaczej o sobie myślimy, ale kogo bym nie spotkał, to naprawdę mówi, że przez Polskę podróżuje się najlepiej. Po drodze przygody same mnie spotykały. Pierwszy raz kiedy poprosiłem o wodę, od razu dostałem dużą, półtoralitrową butelkę. To jest taka ciekawostka, że ja żeby nawiązać kontakt z ludźmi, nie kupowałem wody, tylko prosiłem o nią. W ten sposób poznałem wiele osób - opowiada Tomek.

Jedyna nieprzyjemna historia spotkała ostrzyckiego podróżnika w Estonii, podczas noclegu w namiocie.

- Podczas snu zostałem okradziony, z pieniędzy, z dosyć porządnej latarki i zegarka. No i wtedy właśnie po raz kolejny pomógł mi pan Irek Koszałka. Wtedy też przeżyłem szok, wiele osób dzwoniło do mnie, chcąc pomóc. Wtedy przekonałem się, że innym ludziom też na tym zależy, żeby mi się udało - mówi 21-latek.

Tomek Plicht do domu w Ostrzycach wrócił 11 października, jak mówi, lżejszy o kilka kilogramów ale zadowolony. W poniedziałek, po powrocie oficjalnie powitano go w restauracji "Biały Miś" w Koszałkowie, gdzie zgromadzili się samorządowcy, przyjaciele, czy też strażacy. Jak na razie, Tomek nie planuje kolejnych wypraw, gdyż cały czas jego priorytetem jest szkoła pożarnicza.

MSz

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.