Ogólnopolskie media o "Hardcorowym PIS-owcu" z Kaszub

środa, 4 listopada 2015 r., 13:27
fot. archiwum

W ostatnim czasie ogólnopolskie media, z TVN-em, Gazetą Wyborczą i Onetem na czele, zaczęły zastanawiać się, jak to się stało, że Kaszubi na swojego senatora wybrali Waldemara Bonkowskiego, znanego i kontrowersyjnego działacza Prawa i Sprawiedliwości.

Jak dotąd polityk był znany głównie jako wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego, a także autor kontrowersyjnych transparentów wymierzonych Platformę Obywatelską, homoseksualistów i "lewaków". W tegorocznych wyborach parlamentarnych jako kandydat na senatora uzyskał 60.595 głosów w swoim okręgu wyborczym, czyli o ponad 3.000 głosów więcej niż jego główny konkurent, Roman Zaborowski (PO). Największym poparciem cieszył się w powiecie kartuskim, gdzie uzyskał 44,99 proc. głosów oraz kościerskim (43,98 proc.).

- Najbardziej znanym Kaszubą w polityce był dotychczas Donald Tusk. Teraz czas na Waldemara Bonkowskiego, nowego senatora z serca Kaszub, wroga mniejszości seksualnych, zwolennika izolowania i przymusowego leczenia "homoseksualnych dewiantów" - tymi słowami rozpoczyna swój tekst Krzysztof Katka, dziennikarz Gazety Wyborczej.

Jak dalej twierdzi autor tekstu, chociaż Kaszubi są różni i nie wszyscy głosowali na Waldemara Bonkowskiego, to odpowiedzialność za nienawistne hasła polityka wobec homoseksualistów spadnie właśnie na nich. Nawet jeśli wyborcy widzieli w nim głównie "szyld PiS-u i cały pakiet prezentowanych przez tę partię wartości".

Krzysztof Katka ma także teorię, wedle której główną przyczyną porażki konkurenta Bonkowskiego, Romana Zaborowskiego miała być jego przynależność do konserwatywnej części Platformy Obywatelskiej. Głosował on bowiem przeciwko ustawie o in vitro, nie oddał głosu w sprawie przyjęcia konwencji antyprzemocowej, a także i nie dał się poznać wyborcom jako przeciwnik tez swojego konkurenta, dotyczących izolacji gejów.

- Być może kariery pana Waldemara nic nie mogło zatrzymać, ale na pewno zatrzymać jej nie próbowali politycy z Pomorza. Przez lata traktowano go jak niegroźny folklor, nie zważając, że zostaje radnym i wiceszefem regionalnego parlamentu - tłumaczy Krzysztof Katka.

Dziennikarza Gazety Wyborczej dziwi także fakt, że pomimo tego, że nawet szef pomorskiego PiS Janusz Śniadek uważał, że wypowiedzi Bonkowskiego na temat mniejszości seksualnych dyskwalifikują go do pełnienia funkcji publicznych, to i tak kandydował do senatu z poparciem Prawa i Sprawiedliwości.

Niedługo po publikacji nowo wybrany senator postanowił odnieść się do tekstu za pośrednictwem swojego profilu na facebooku.

- Do funkcjonariusza GW Trójmiasto, zapiekłość pana doprowadzi do choroby psychicznej. Pani etatowa aktywistko z DB rodem z PRL-u, czas na niezasłużoną emeryturę i błaganie Pana Boga o przebaczenie za jątrzenie, bo o rozum za późno - pisze na facebooku Waldemar Bonkowski.

Do tego wpisu odniósł się także na łamach Onetu, gdzie stwierdza, że nie są one kontrowersyjne.

- Kontrowersyjny to jest pan Niesiołowski czy pan Palikot. Ten dziennikarz zachowuje się jak funkcjonariusz. Przypisuje mi się różne łatki m.in. homofoba i mówi, że ja obrażam środowiska LGBT, a ja nigdy tych środowisk nie obrażałem. Gdybym to robił, to miałbym już kilkanaście spraw sądowych - mówi dla Onetu Waldemar Bonkowski.

Dalej w wypowiedzi odnosi się także do lipcowej sesji gdańskiej rady miejskiej, gdzie pojawił się z transparentem: "Dziś lesby - geje, jutro zoofile, kto pojutrze?".

- To była tylko jedna taka akcja. Ale jeśli my jesteśmy homofobami, to oni są heterofobami. Nie może być tak, żeby ta mniejszość zorganizowana narzucała nam chorobę czy dewiację jako normę. Na to mojego przyzwolenia nie będzie. Mam szacunek do tych, którzy się z tym nie obnoszą. To, co ktoś robi w sypialni, to jest jego prywatna sprawa. Ja mam taką formę wyrazu. Nie krytykuje ludzi tylko zjawisko - wyjaśnia Onetowi Waldemar Bonkowski.

O fenomenie "Frontowego żołnierza PiS-u", który wygrał z kandydatem PO pisano także na łamach TVN 24. Materiał jest jednak znacznie bardziej stonowany i skupia się raczej na postaci Waldemara Bonkowskiego, głoszonych przez niego, kontrowersyjnych dla niektórych, hasłach, a także historii jego politycznej przynależności do partii Jarosława Kaczyńskiego. Nowo wybrany senator z związany z nią jest od bardzo dawna, bowiem aż od 25 lat. Szczególnie dumny jest z faktu, że należał do Porozumienia Centrum, a jego zdaniem takich działaczy Jarosław Kaczyński ceni bardzo wysoko.

O Waldemarze Bonkowskim pisał także portal "Na Temat" w artykule zatytułowanym "To on będzie "gwiazdą" Senatu. Wystawia przyczepy z banerami: "czas oczyścić ojczyznę z jej grabarzy".

Patrząc na to jak szerokim echem odbiło się to, że Waldemar Bonkowski został wybrany na senatora, jednego możemy być pewni - usłyszymy o nim jeszcze nie raz.

Źródła:
Gazeta Wyborcza
Onet
TVN 24
Na Temat
oprac. MSz

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.