Zgorzałe. Topielec wciąż nieodnaleziony -"to najdłuższa i najtrudniejsza akcja"

czwartek, 20 października 2016 r., 10:56
fot. nadesłane/OSP Zgorzałe

Od ponad dwóch tygodni trwają poszukiwania 63-latka, który zaginął w wodach Jeziora Raduńskiego Górnego. Mimo zaangażowania specjalistycznego sprzętu i wielu strażaków, akcja póki co nie przyniosła rezultatu. Jak podkreśla szef kartuskiej straży, są to najdłuższe i najtrudniejsze działania, jakie przyszło prowadzić tutejszym strażakom. - Analizujemy sytuację. Różnymi sposobami będziemy kontynuować akcję poszukiwawczą - zaznacza st. bryg. Edmund Kwidziński.

Od tragicznego w skutkach zdarzenia minęły już ponad dwa tygodnie. Przypomnijmy, że wczesnym rankiem 4 października trzech mężczyzn - ojciec z synem w wieku 55 i 19 lat, oraz 63-latek - wypłynęło łódką nad jezioro, aby łowić ryby. W pewnym momencie na wodzie miała pojawić się fala, która wywróciła łódź. Pozostałym uczestnikom wyprawy udało się dopłynąć do brzegu, a 63-latek zaginął w wodach jeziora Raduńskiego Górnego.

Do poszukiwań natychmiast skierowano strażaków z JRG Kartuzy, OSP Stężyca, OSP Brodnica Górna, OSP Ostrzyce oraz nurków ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego działającej przy JRG Kościerzyna. Akcja, którą utrudniał silny wiatr, nie przyniosła jednak efektów.

- Wydawałoby się, że akcja będzie prosta. W zdarzeniu uczestniczyły trzy osoby, dwie z nich, które się uratowały, wskazały nam przybliżone miejsce, w którym tonął trzeci z mężczyzn. Nie sprzyjały nam jednak warunki atmosferyczne i to zarówno podczas zaistnienia zdarzenia, jak i prowadzenia przez nas działań. Wysoka fala mogła tę osobę poszkodowaną przenieść w zupełnie inne miejsce, a w chwili, gdy mężczyzna poszedł pod wodę, dodatkowo silne prądy mogły również spowodować jego przemieszczenie. Nasze działania z uwagi na wysokie fale zalewające nasz sprzęt i łodzie oraz niebezpieczne warunki dla ratowników musieliśmy przerwać pierwszego dnia o godzinie 14 - mówi Komendant Powiatowy PSP w Kartuzach, st. bryg. Edmund Kwidziński.

Jak dodaje, w kolejnych dniach poszukiwania wznowiono. W sumie przeprowadzono sześć akcji, w tym jedną na dużą skalę z zaangażowaniem specjalistycznego sprzętu (w tym pięciu sonarów) i specjalistów.

- Podczas akcji poszukiwawczej zaangażowano sonary przestrzenne i punktowe z jednostek z Giżycka i Bornego Sulinowa. Pomimo udziału w działaniach specjalisty od odczytywania obrazu z sonarów z Marynarki Wojennej i objęcia obszarem poszukiwań powierzchnię około 20 ha, osoby poszkodowanej nie odnaleziono. Zaangażowano wówczas duże siły i środki zarówno pod względem specjalistycznego sprzętu, jak i strażaków. Nie przyniosło to efektu. Jeszcze w niedzielę sprawdzaliśmy punkty, które wytypowaliśmy po przeprowadzonej analizie uzyskanego materiału. W tej chwili, po tylu akcjach poszukiwawczych, analizujemy co dalej zrobić w tej sprawie - wyjaśnia st. bryg. Edmund Kwidziński.

Strażacy przeszukiwali też linię brzegową jeziora. Bez rezultatu. Ta akcja poszukiwawcza, jak podkreśla szef kartuskiej straży, jest najdłuższą i najtrudniejszą w historii tutejszej jednostki.

- Nie mieliśmy jeszcze takiej sytuacji, by tak długo, przy zaangażowaniu najbardziej nowoczesnego w sprzętu, nie udało się odnaleźć osoby poszukiwanej. Zastanawiamy się nad zaangażowaniem pojazdu podwodnego wraz z sonarem, by poszukiwania kontynuować. Póki pogoda będzie nam sprzyjać, będziemy opływać linię brzegową. Może tak się stać, że topielec sam wypłynie. Czy tak będzie, nie wiemy, dlatego różnymi sposobami będziemy kontynuować akcję poszukiwawczą - podsumowuje Komendant Powiatowy PSP w Kartuzach.

Do sprawy wrócimy.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.