Wędrujące dusze, wieczne widmo i zbawienna modlitwa - o dawnych zwyczajach zaduszkowych na Kaszubach

poniedziałek, 31 października 2016 r., 19:05
fot. MD-Z

Okres Dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek to współcześnie czas refleksji, zadumy i modlitwy za zmarłych. Dawniej jednak na Kaszubach, wierzono, że w tych dniach po świecie wędrują pokutujące dusze, które Bóg wypuścił z czyśćca, by mogły zaznać zbawienia dzięki modlitwie bliskich.

Początek listopada to czas, gdy w sposób szczególny wspominamy tych, którzy już odeszli. Troskę o nich wyraża się w szczególności poprzez modlitwę i odwiedzanie grobów bliskich. Dawniej na Kaszubach okres ten bogaty był w obrzędy i obyczaje, w których kultura chrześcijańska silnie przeplatała się ze słowiańską.

- W okresie Dnia Wszystkich Świętych dusze otaczano szczególną troską, modlono się za zmarłych bliskich oraz wszystkie dusze cierpiące w czyśćcu. Najbardziej im pomagała modlitwa różańcowa, ale też odmawiane w kościele zdrowaśki i wspominki - opowiada Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego im. Franciszka Tredera w Kartuzach.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mieszkańcy Kaszub powszechnie wierzyli, że w okresie Dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek dusze zmarłych są wypuszczane z czyśćca i przychodzą na swoje groby.

- Kaszubi w tym okresie szczególną troską otaczali groby swoich bliskich. Tak, jak dziś na mogiłach zapalano świece i znicze, określane mianem wiecznego widma, które miały przynieść zmarłym ulgę. Wierzono, że ogień chroni przed złem. Groby przyozdabiano wieńcami ze świerku, przystrojonymi w papierowe kwiaty, które moczono w wosku. Dzięki temu dusza odwiedzając zadbany grób wiedziała, że rodzina o niej pamięta - opowiada dyrektor muzeum.

Wierzono, że dusze z czyśćca Bóg wypuszcza po to, by mogły wyprosić u bliskich modlitwę i zyskać dzięki niej zbawienie. Czas intensywnej modlitwy, był jednak też tym, któremu towarzyszyło bardzo wiele przesądów.

- Uważano, że gdy dusza pojawiała się na ziemi, nie wolno jej przeszkadzać w wędrówce, dlatego po zmierzchu pozostawano w domach, jeśli ktoś z jakiegoś powodu musiał wybrać się w drogę, ważne by poruszał się jej środkiem, bo poboczami wędrowały dusze - mówi Barbara Kąkol.

Kaszubi byli przekonani, że dusze odwiedzają też domy bliskich, dlatego pozostawiano wolne miejsce przy piecach.

- Moja babcia wspominała, że przy piecach ustawiano ławy i zostawiano wolne miejsce, żeby dusza mogła się ogrzać, usiąść i odpocząć. Nie wolno było w tym czasie pozostawiać na stołach ostrych narzędzi, bo dusza mogła się o nie skaleczyć. Nie należało również wypuszczać psów, by te nie zakłócały wędrówki dusz. W okresie Wszystkich Świętych obowiązywał również zakaz wylewania wody, bo można było w ten sposób skrzywdzić duszę, której należał się spokój - opowiada dyrektor muzeum.

W Dzień Zaduszny dawniej wzbraniano się przed pracą w polu i wykonywaniem cięższych prac. Cmentarze odwiedzano przed zmrokiem, gdyż po jego zapadnięciu pojawiały się tam dusze zmarłych. Wierzono też, że po zakończonej procesji na cmentarz, dusze potępionych wracały wraz z kapłanem do kościoła i ten odprawiał w ich intencji mszę św. W tym czasie nikt z wiernych nie powinien był wchodzić do świątyni.

Co ciekawe, na Kaszubach funkcjonował też prastary zwyczaj związany z odstraszaniem złych duchów.

- Grupy przebierańców wyposażone w specjalne instrumenty - grzechotki, klekotki i diabelskie skrzypce, które dawniej pełniły funkcję obrzędowe, pojawiały się na cmentarzach, by przepędzać złe duchy i demony. Wszystko po to, by dusze pokutujące mogły bez problemów wejść na cmentarz. Wzmianki o tych obrzędach można znaleźć m.in. w pamiętniku Franciszka Tredera - mówi Barbara Kąkol.

Kaszubi byli oswojeni z tematem śmierci, nie obawiali się zmarłych. Dawniej w regionie krążyło wiele opowieści o duszach napotykanych na drogach.

- Wierzono, że dusze ukazują się wybranym osobom i w określonym celu, najczęściej chodziło o modlitwę. Starsze osoby przestrzegały, by z napotkaną dusza nie rozmawiać. Ta nigdy sama nie zaczynała rozmowy, jeśli się już zaczęło prowadzić dialog dusza najczęściej nakładała pokutę na napotkaną osobę. Pokutę trzeba było odprawiać przez określoną liczbę dni - przychodzić codziennie o ustalonej porze w ustalone miejsce, by wraz z duszą odmawiano różaniec. Dzięki temu ta mogła zaznać zbawienia - dodaje dyrektor muzeum.

O zwyczajach związanych z pogrzebem oraz postrzeganiem śmierci na Kaszubach opowiada film dokumentalny pt. "Ze śmiercią na Ty", który w 2014 roku stworzyli Ewelina Karczewska, Piotr Zatoń oraz Przemysław Wolski. Zachęcamy do obejrzenia go i wysłuchania opowieści mieszkańców Kaszub o tym jak żegnano zmarłych.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.