Pomorskie zaginięcia. Dlaczego ludzie przepadają bez śladu?

czwartek, 5 stycznia 2017 r., 14:49
fot. nadesłane

W 2015 r. do Fundacji ITAKA zajmującej się poszukiwaniem osób zaginionych wpłynęły 53 zgłoszenia dotyczące zaginięć osób z województwa pomorskiego. W internetowej bazie policyjnej przedstawiającej sylwetki osób zaginionych aż 102 rekordy wyszukiwania to Pomorzanie.

Głośne zaginięcie Iwony Wieczorek w Gdańsku przed ponad 6 laty zwróciło uwagę opinii publicznej na problem zaginięć osób w Polsce. Niemal 21 tysięcy zaginionych rocznie notuje policja. Według szacunków - o około 2 tysiącach z nich nie dowiadujemy się już niczego. Przepadają bez śladu. Jak to możliwe?

- Zaginięcia są efektem traumatycznych przeżyć albo zwykłej chęci zerwania kontaktów z rodziną, rozpoczęcia nowego życia - mówi wolontariusz Stowarzyszenia Bez Śladu wspierającego rodziny osób zaginionych.

- Rzeczywiście jest jednak tak, że znaczna grupa spośród zaginionych to osoby, które chwilowo uciekły z miejsca pobytu, zdarzają się także przypadki tzw. "zabalowania". Ale w sprawach o zaginięcia najważniejsza jest szeroka perspektywa patrzenia. To, że kilka wcześniejszych osób przedłużyło swoją imprezę, zapomniawszy powiadomić bliskich, nie oznacza, że to samo stało się z kolejną zaginioną osobą. Szufladkowanie to najgorsze co można zrobić. Założyć, że nic złego się nie stało - twierdzi rozmówca.

Ekspert z portalu http://porady-detektywistyczne.pl, twierdzi, że policja często trywializuje przypadki zaginięcia:

- Pierwsze godziny i dni są kluczowe dla odnalezienia danej osoby. W momencie, kiedy przerażona matka zgłaszająca zaginięcie syna słyszy od policjanta, że "pewnie poszedł na panienki" - a proszę mi wierzyć, takie rzeczy się zdarzają - traci wiarę i szacunek do policji. Policja czeka, aż przyjdzie ponownie powiedzieć, że syn nadal się nie odnalazł i dopiero wtedy podejmuje działania, a najcenniejszy czas przecież upłynął. Oczywiście to przerysowany przykład, nie wszystkie jednostki i nie wszyscy policjanci działają w ten sposób, ale trzeba mieć świadomość - i mówić o tym głośno - że w wielu środowiskach takie sytuacje mają nadal miejsce - podsumowuje.

Rzeczywiście, raport z przeprowadzonej kontroli NIK w 2014 roku nie dostarcza powodów do optymizmu. W ogólnych wnioskach znalazły się błędy funkcjonariuszy w nadawaniu zaginionym prawidłowych kategorii wynikających z wewnętrznych przepisów KGP i niepodejmowanie czynności wynikających z przyjętych procedur. Było to m.in. nieprzyjmowanie zawiadomień (a więc wspomniane wyżej "odsyłanie" rodzin), niepublikowanie wizerunków zaginionych, nieprzeprowadzenie sprawdzeń w szpitalach i innych miejscach takich jak noclegownie czy izby wytrzeźwień, a także niepobieranie materiału biologicznego do ewentualnych badań genetycznych DNA.

Kuleje również współpraca policji z podmiotami pozapolicyjnymi, które mogą być są nieocenionym wsparciem podczas penetracji terenu w poszukiwaniu zaginionego.

- Zasadniczym problem jest kwestia ustawowej regulacji takiej współpracy. Ustawa wprawdzie ją przewiduje, ale w żaden sposób nie precyzuje w jakim zakresie i na jakim etapie poszukiwań ma ona mieć miejsce - mówi ekspert z zakresu detektywistyki.

Cenne porady detektywistyczne wydają się konieczne do przyswojenia dla poprawy systemu poszukiwawczego w Polsce. Szczególnie, że liczba osób zaginionych corocznie wzrasta.


Nie ma jeszcze żadnych opinii do tego artykułu. Masz szansę skomentować go jako pierwszy.