Kradli, używali przemocy, grozili - Policja puszcza ich wolno. Czy możemy czuć się bezpiecznie?

poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 15:26
fot. nadesłane

Czterech mężczyzn okrada sklep. Właścicielka zamyka dwóch z nich w środku. Ci rzucają się na nią. Popychają, wykręcają jej rękę. Grożą jej. Ratują ją pracownicy ochrony. Interweniuje policja. Po przeszukaniu kieszeni sprawców i ich wylegitymowaniu - wypuszcza. Czy w powiecie kartuskim jest bezpiecznie?

Do zdarzenia doszło we wtorkowe popołudnie, 3 stycznia w jednym ze sklepów spożywczych w Kiełpinie. Całe zajście nagrały kamery monitoringu, na którym widać, jak do marketu zbliżają się czterej rozmawiający ze sobą mężczyźni. Wchodzą do środka. Jeden z nich podchodzi do kasy i dla odwrócenia uwagi sprzedawcy kupuje jakieś drobiazgi. Trzej pozostali biorą z półek produkty - alkohol, napoje, słodycze. Chowają je pod ubrania. Dwóch z nich wynosi łupy przed sklep. Za chwilę wracają po więcej.

Gdy właścicielka sklepu zauważyła, że jest okradana, wezwała ochronę. Wybiegła za mężczyznami, którzy wynosili skradzione towary, ale ci uciekli. Zamknęła drzwi do sklepu i zatarasowała swoim ciałem przejście. Gdy dwaj pozostali mężczyźni zorientowali się, że zostali uwięzieni w środku, siłą chcieli opuścić market. Jeden z nich rzucił się na nią, chciał odepchnąć ją od drzwi, wykręcał jej rękę. Kobiecie udało się zakluczyć drzwi. Po kilku minutach na miejscu zjawili się pracownicy ochrony. W międzyczasie uwięzieni złodzieje grozili właścicielce sklepu, że jeśli ich nie wypuści to się z nią policzą i zniszczą jej interes.

Nie przestali jej grozić nawet wtedy, gdy w sklepie byli już ochroniarze i zwracali im uwagę, że to co robią jest karalne. Po kilkunastu minutach przyjechał policyjny patrol. Funkcjonariusze przeszukali obu mężczyzn. Nie znaleźli przy nich żadnych kradzionych rzeczy, bo ci zdążyli odłożyć je na półkę.

Po obejrzeniu na miejscu zapisu monitoringu policjanci stwierdzili, że sprawa jest niejasna. Wylegitymowali jedynie mężczyzn, a następnie puścili wolno. Nie zareagowali także na to, że użyto przemocy wobec właścicielki sklepu, ani na to, że jej grożono, co potwierdzić miała ochrona sklepu. Policjanci mieli także nie zareagować na to, że jeden ze sprawców miał przy sobie samorobne narzędzie służące do włamywania, a drugi chwalił się skokiem na jubilera w Kartuzach.

- To nie był pierwszy raz, kiedy okradali sklep. Znają rozmieszczenie kamer. Zakładają kaptury tak, by nie było widać ich twarzy. Dwóch mężczyzn uciekło, dwóch zamknęłam w sklepie. Posunęli się do rękoczynów. Boli mnie tak, że nie mogę teraz ruszać ręką. Zastraszali mnie. Wezwałam ochronę i policję - relacjonuje właścicielka sklepu.

- Otrzymaliśmy zgłoszenie o kradzieży sklepowej. Na miejscu zostali zatrzymani dwaj mężczyźni, którzy akurat nic nie ukradli. Dwaj pozostali, o których mówiła pani zgłaszająca interwencję, uciekli. Sprawa zostanie zakwalifikowana po dokładnej analizie monitoringu - mówi rzecznik kartuskiej policji, Jarosława Krefta.

Zachowanie sprawców - kradzież, z użyciem gróźb i przemocy, to naszym zdaniem nic innego jak rozbój. Dziwi nas to, że policja nie podjęła zdecydowanych działań - choćby takich jak zatrzymanie sprawców użycia przemocy do wyjaśnienia lub podjęcia próby ustalenia tożsamości pozostałych dwóch złodziei, nie mówiąc o odzyskaniu skradzionego towaru.

Skoro sprawcy zostali wypuszczeni, to czują się bezkarnie. Nie jest wykluczone, że chwilę później cała czwórka poszła kraść do innego sklepu. Z ich zachowania i stopnia zorganizowania wynika, że nie robili tego po raz pierwszy.

Po co właścicielka sklepu narażała swoje życie i zdrowie, by zatrzymać sprawców? Czy policja będzie reagować dopiero wtedy, gdy groźby kierowane wobec niej zostaną spełnione? Czy w powiecie kartuskim mogą funkcjonować sklepy, w których pracownikami są nieuzbrojone kobiety? Czy w obliczu takich działań policji możemy czuć się bezpiecznie?

O ocenę prawidłowości interwencji podjętej przez policjantów poprosiliśmy Prokuratora Rejonowego w Kartuzach oraz Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku.

Anna Lehmann
Bartosz Kitowski

yogizkartuz chętnie spuszczę ci łomot przeciągnę po ulicy zabiorę tobie portfel o ile go posiadasz, nie ma takiego co by spróbował mi otrzepać ubranko i poprawić fryzurkę gdyż jestem od urodzenia łysy, błyskotliwym Policjantem się tego nie załatwi i taką interwencję uważam za prawidłową.
gomesz   wtorek, 10 stycznia 2017 r., 14:45
Tak tylko ze to nie problem tylko policjantow w Kartuzach. Tylko w naszym całym pięknym kraju. W którym prawo nie nadąża za przestepcami. Zaloże sie ze 80% policjantow gdyby moglo zaprowadzilo by porzadek z takimi lumpami na swoj sposob , az by im sie odechcialo kolejnych wybrykow bandyckich. Tylko prawo tego zabrania. A gorycz za taki stan rzeczy wylewa sie na tych co zwykle, jak w artykule. Wiec proponowałbym piętnować ustawodawcow do pracy. Poki co klócą się sami ze sobą
gomezx   poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 21:16
Gomez spuszczą Ci łomot, przeciągną po ulicy zabiorą portfel (z kasą) , po przyjeździe Policjantów z Kartuz, gnojki otrzepią Ci ubranko i poprawią fryzurkę (jak masz) i obiecają wpier..lo jak gliniarze odjadą. Nie masz portfela ala masz nową fryzurkę. I nadal uważasz, że jest OK. Chyba błyskotliwi Policjanci z Kartuz nawet nie wiedzą jak te gnojki się nazywają. I Ty uważasz taką interwencję za przeprowadzoną prawidłowo??
yogizkartuz   poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 20:59
Żeby nie było nie jestem policjantem, w rodzinie też nie mam. Ale uważam że należy zachować trochę obiektywizmu. Na przestrzeni ostatnich artykułów z serwisu kartuzy.info szczególnie tych dotyczących Policji redakcja portalu jeśli chce to potrafi bardzo szczegółowo wczytać się w ustawy i przepisy naświetlając czytelnikom realia, i wymagania które powinna spełniać Policja. Nie mniej jednak w tym artykule nikt nie przybliżył choćby podstaw kiedy występuje przesłanka do zatrzymnia osoby na tzw. ...
gomezx   poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 19:26
Pewnie Komendant zarządził Święta dla bandytów. A może dołek na komendzie już był zajęty i po cholerę robić sobie robotę?? A może to po prostu byli kumple?? I nic dziwnego, że mimo fali kradzieży samochodów i napadów na sklepy nic nie słychać o złapaniu sprawców. Teraz gnojki wiedzą co mówić. No, chyba, że dobra zmiana dotarła na stałe na Komendę w Kartuzach. Jeżeli tak jest to strach się bać i złodziei i policji.
yogizkartuz   poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 18:19
I czy kogos jeszcze dziwi,ze nie ujeto sprawcow napadu na sklep w Somoninie i jakiegos jubilera? To tak wyglada,jakby polocjanci byli kumplami lub rodzina tych rozbujnikow. Tylko co na to prokuratura i ich szefostwo? Wyglada na to, ze jest potrzebna policja do scigania policjantow. Przeciez to jest jawne krycie sprawcow.
_kibic   poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 17:36
ja tam się nie będę cackać potraktuję takich ołowiem...
gomesz   poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 17:15
Bo przecież policja nie bedzie sobie utrudniała życia...lepiej zabrać dowód rejestracyjny jakiemuś dziadkowi z fiacika uno.......dziadek nie podskoczy tylko zapłaci a tamci mogli by sie odgrażać panom policjantom.......
remaran   poniedziałek, 9 stycznia 2017 r., 15:51