Jest pomysł na oczyszczenie Jeziora Karczemnego. Wkrótce rusza pilotażowy program

poniedziałek, 13 marca 2017 r., 14:37
fot. archiwum/ Artur Socha

Jezioro Karczemne jest najbardziej zanieczyszczonym akwenem w mieście. Corocznie w sezonie letnim mieszkańcom we znaki daje się okropny fetor wydobywający się z jeziora. Powodują go zakwitające sinice. Teraz pojawiła się szansa, by oczyścić zbiornik. Gmina przystępuje do pilotażowego programu przy zastosowaniu tzw. rezonatora. Efekty mają być widoczne po kilku miesiącach.

Kartuzy od kilku lat szczycić się mogą niechlubnym mianem miasta z najbrudniejszymi jeziorami w Polsce. Samorząd od kilku lat szuka rozwiązania, które pozwoliłoby na skuteczną rekultywację zbiorników. Jak wynika z przeprowadzonych badań w ramach "Programu Odnowy Kartuskich Jezior" do kartuskich akwenów wpływają różne nieczystości, w tym też ścieki sanitarne. W sumie naliczono aż kilkadziesiąt miejsc, z których do wody dostają się podejrzane ciecze i nieczystości, w tym wyloty kanalizacji deszczowej, a nawet sanitarnej.

Najbardziej zanieczyszczonym jest Jezioro Karczemne. Skutki zanieczyszczeń dawały się we znaki mieszkańcom miasta zwłaszcza latem - zakwitające w akwenie sinice wydzielały taki fetor, że trudno było wytrzymać. Z tym problemem walczyć można tylko poprzez przeprowadzenie rekultywacji akwenu. Gmina jednak nie mogła podjąć żadnych działań bez porozumienia z właścicielami zbiornika. To, jak poinformował burmistrz Mieczysław Gołuński, udało się wypracować ostatnio.

Gmina chce zamontować w jeziorze specjalne urządzenie - Rezonator Wodny EOS 2000, który emituje fale elektromagnetyczne niskiej częstotliwości o określonej kombinacji czasu trwania oraz mocy. Rezonator zwiększa ilość rozpuszczanego w wodzie tlenu, dzięki czemu mogą się w niej rozwijać tzw. bakterie tlenowe, które rozkładają zalegającą na dnie materię organiczną i poprawiają warunki do rozwoju roślin i zwierząt. Dzięki zwiększeniu aktywności bakterii woda się oczyszcza, ograniczone zostać mają też zakwity glonów i sinic.

- To projekt pilotażowy w województwie pomorskim. Jeśli zda egzamin, ograniczymy zakwit sinic, a jezioro będzie czystsze. Jeśli metoda się sprawdzi, będziemy ją kontynuować. To sposób tańszy niż wyciąganie osadu i oczyszczanie go za pomocą geotub. Wiemy, że w Polsce testowano rezonatory na kilku jeziorach i pierwsze rezultaty są zadowalające - mówił burmistrz Mieczysław Gołuński podczas sesji rady miejskiej.

Początkowo testy gmina planowała przeprowadzić na Jeziorze Klasztornym Małym.

- Przeprowadziliśmy analizy, konsultowaliśmy się z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska. Jezioro Karczemne nadal jest najbrudniejszym z naszych zbiorników i jeśli od niego nie zaczniemy, to w żaden sposób naszych jezior nie oczyścimy i te działania nie będą miały sensu. Jeżeli urządzenie zda egzamin, być może rozpoczniemy oczyszczanie jezior tą metodą - dodał szef kartuskiego magistratu.

Radny Jerzy Pobłocki zapytał, czy gminie bardziej nie opłacałoby się kupić takiego urządzenia i samodzielnie przy współpracy z ośrodkiem naukowym nie przeprowadzić oczyszczania. Okazuje się jednak, że nowe urządzenie kosztuje ok. 1, 5 mln dolarów. Radny zapytał też czy gmina kontaktowała się z samorządami, na terenie których urządzenie testowano i jakie tam są efekty.

- Nie znamy jeszcze efektów, jakie da to urządzenie w naszym jeziorze, więc zakup za takie pieniądze się nie opłaca, dlatego weszliśmy w porozumienie, że je przetestujemy. Rozmawiałem z zaprzyjaźnionymi samorządowcami z miast, gdzie testowano je przez dwa miesiące na zbiornikach prywatnych i efekt był widoczny. Jednak tam chodziło o oczyszczenie w krótkim czasie i z konkretnych złogów. Każde jezioro jest inne, jeżeli tego nie sprawdzimy na naszym jeziorze, to się nie przekonamy. Musimy być też świadomi tego, że jeśli zanieczyszczenia powstawały przez 40 lat, nie uda ich się zlikwidować przez cztery miesiące. To proces długofalowy. Wiem dziś, jakie mamy zanieczyszczenia, ile osadów zalega. Kolejne badania przeprowadzimy w trakcie i po, wtedy poznamy efekty - wyjaśniał burmistrz.

- Zasięgałem opinii w sześciu lub w siedmiu miejscach w Polsce, gdzie przeprowadzano tego typu działania i te są różne. Proponowałbym, by bardzo dokładnie przeanalizować to rozwiązanie. tam chodziło o zbiorniki dość płytkie. W części tych jezior nie występowały zanieczyszczenia takie, jak ścieki miejskie, tylko z wód kopalnianych. W niektórych miejscach po oczyszczeniu nastąpił gwałtowny zakwit glonów, dlatego też warto dokładnie to sprawdzić - mówił Andrzej Pryczkowski, przewodniczący rady.

Jak wyjaśniła Sylwia Biankowska, zastępca burmistrza, w jeziorze ma zostać zaaplikowana specjalna szczepionka dostosowana do rodzaju zanieczyszczeń.

- Porozumienie z właścicielami polega na tym, że pozwolą nam sprawdzić czy urządzenie działa na tak dużym akwenie, a oczekiwanym i korzystnym dla mieszkańców rezultatem ma być to, że tego lata ograniczymy zakwit sinic - wyjaśniała zastępca burmistrza.

Jak dodała, jeśli urządzenie zadziała, być może ta metoda zostanie wykorzystana przy dalszym oczyszczaniu jezior.

- Jeśli okaże się, że możliwe jest oczyszczenie naszych jezior tą metodą, będziemy mogli starać się o dofinansowanie i poprzeć wniosek konkretnymi rezultatami. Już złożyliśmy wniosek o modernizację, przebudowę i dobudowę kanalizacji deszczowej, co odetnie dopływ ścieków do jezior. O tym, czy dostaniemy dofinansowanie dowiemy się w maju lub w czerwcu. Jeśli się uda, w tym roku będziemy mogli przystąpić do tego zadania - dodała Sylwia Biankowska.

Koszt zastosowania rezonatora to około 400 tys. zł.

MD-Z

Kiedys było napowietrzanie - i nic nie wyszło, kasa wydana. Potem cudowny proszek MGG- i nic, ale ktos zarobił na tym. Teraz kolejny "cudowny srodek" i znowu ktos na tym zarobi. A jeziora jak brudne, tak dalej brudne będą.
raczek   wtorek, 14 marca 2017 r., 14:28
Nareszcie!!! Tylko czy KPWiK o tym wie?
yogizkartuz   wtorek, 14 marca 2017 r., 01:23