Strajk nauczycieli. Dlaczego protestują i w jakich szkołach?

czwartek, 30 marca 2017 r., 16:30

W piątek w całym kraju rozpocznie się strajk pracowników oświaty. Do protestu Związku Nauczycielstwa Polskiego przyłączą się również pedagodzy z powiatów kartuskiego i kościerskiego. Tego dnia pojawią się w szkołach, nie będą jednak prowadzić lekcji ani wykonywać pracy dydaktycznej. Będą strajkować przeciw nowej reformie oświaty, gdyż jak podkreślają - zależy im na jakości edukacji i przyszłości swojego zawodu.

Środowisko nauczycieli sięga po ostatni oręż, jakiego użyć może w walce o powstrzymanie nadchodzącej reformy oświaty - strajk zbiorowy. W protest angażują się nauczyciele z całej Polski. Reforma ich zdaniem wprowadzi w edukacji chaos i wpłynie niekorzystnie na jakość kształcenia.

- Od kilku lat polska szkoła jest nieustannie reformowana i marzeniem każdego z nas jest rok spokojnej pracy. Niestety, reforma edukacji minister Anny Zalewskiej funduje wszystkim - uczniom i rodzicom, nauczycielom, pracownikom szkolnej administracji i obsługi, dyrektorom i organom prowadzącym - pięcioletni chaos, skutkujący pogorszeniem warunków nauki i pracy. Teraz, kiedy wyczerpały się wszystkie inne możliwości, sięgamy po ostatni element sporu zbiorowego: strajk pracowników oświaty. Stawką tego sporu jest nasza przyszłość - podkreśla Sławomir Broniarz, prezes ZNP w liście kierowanym do pracowników oświaty.

W ramach protestu nauczyciele i pracownicy oświaty pojawią się w piątek w szkołach, nie będą jednak wykonywać żadnych obowiązków wynikających ze stosunku pracy. W większości placówek do protestu włącza się tylko część pracowników, szkoły więc będą funkcjonować normalnie. Jaka będzie dokładnie liczba protestujących, okaże się dopiero w piątek rano, kiedy nauczyciele pojawią się w szkole. Ci, którzy będą chcieli wziąć w nim udział wpiszą na listy protestujących.

- Ministerstwo nie chce słuchać tego, co mają do powiedzenia osoby najbardziej zainteresowane tą sprawą. ZNP od samego początku protestował m.in. na różnego rodzaju manifestacjach w różnych miastach Polski i na centralnej manifestacji, która odbyła się w listopadzie. Ministerstwo Edukacji jednak w żaden sposób na to nie zareagowało, ani nie odpowiedziało na nasze postulaty. Na temat reformy największe autorytety wypowiadają się negatywnie, jednak to również Ministerstwo pozostawia bez komentarza. Reformę próbuje się wdrożyć nie słuchając środowisk opiniotwórczych i samych zainteresowanych - mówi Tomasz Derra, prezes oddziału ZNP w Kościerzynie.

- Protesty rozpoczęły się już w ubiegłym roku. Zarząd główny ZNP wielokrotnie zwracał się z prośbą do minister Anny Zalewskiej o dokładną analizę reformy, w związku z tym, że nie było reakcji ze strony ministerstwa, w grudniu podjęto decyzję o strajku. To ostateczny środek z jakiego może skorzystać każdy związek zawodowy w przypadku sporu zbiorowego - informuje Stanisław Miłosz, prezes oddziału ZNP w okręgu Kartuzy.

Nauczyciele chcą walczyć o miejsca pracy, podwyższenie statusu zawodowego oraz utrzymanie warunków pracy i płacy. Jak podkreśla ZNP, w ciągu pięciu lat reforma edukacji może spowodować zwolnienia. Protestujący żądają niedokonywania wypowiedzeń stosunków pracy do 2022 roku. Domagają się również wzrostu wynagrodzenia, bo ostatnie podwyżki w oświacie wprowadzono przed pięcioma laty. Jak informuje ZNP, sytuacja może się jeszcze pogorszyć, ponieważ ministerstwo edukacji proponuje likwidację tzw. średnich wynagrodzeń i niektórych dodatków.

- W wyniku reformy każdy może stracić zatrudnienie na obecnych zasadach, dlatego żądamy niedokonywania na niekorzyść zmian warunków pracy do 2022 roku - czytamy w liście prezesa ZNP.

W powiecie kościerskim do protestu włączy się najprawdopodobniej sześć szkół, z tego trzy w samej Kościerzynie tj. Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 3, I Liceum Ogólnokształcące i Zespół Kształcenia w Wielkim Klinczu.

- Protest nie wpłynie na pracę szkoły, gdyż nie będzie protestować całe grono, a jedynie ci, którzy zadeklarowali swój udział w proteście. Nie dostałem żadnej informacji, żeby gdziekolwiek szkoły były zamykane - podkreśla Tomasz Derra.

Protesty planowane są również w dwie placówki w gminie Karsin.

- Chęć udziału w proteście zadeklarowały Szkoła Podstawowa w Osowie i Przedszkole Publiczne w Wielu. O tym, że te placówki biorą udział postanowiono poprzez referendum, które przeprowadzono na początku lutego w całym województwie - informuje Robert Bal, prezes ZNP w okręgu gminy Karsin.

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że powiecie kartuskim w strajk włączyć się chcą grupy pracowników sześciu szkół m.in. Gimnazjum w Sierakowicach, Zespół Szkół Technicznych w Kartuzach, SP nr 1 w Kartuzach, szkoły w Kiełpinie i Dzierżążnie. Protest, tak jak w przypadku kościerskich szkół nie wpłynie jednak na pracę placówek.

Jak udało nam się dowiedzieć, wiele osób nie włącza się do strajku obawiając się, że ten może wiązać się z konsekwencjami dla ich pracy. Obawy jednak jednak mogą być bezpodstawne.

- Strajk jest legalny, zachowano wszelkie procedury jego przeprowadzenia i zgodnie z ustawą o protestach zbiorowych nie może być mowy o tym, żeby nakładać jakiekolwiek restrykcje. Oczywiście w mniemaniu niektórych nauczycieli mogą się one pojawić, jednakże byłoby to niezgodne z przepisami prawa. Nauczyciele mają prawo do tego, by w sposób legalny, zgodnie z przepisami móc zaprotestować przed tym, co się ma stać z ich przyszłością. Będziemy skrupulatnie pilnować przestrzegania tego, by nauczycieli za swoje poglądy nie karać. Jeśli chodzi natomiast o kwestie wynagrodzenia, to uczestnicy protestu przystępując do niego, mają świadomość tego, że za ten dzień go nie otrzymają - podkreśla Tomasz Derra.

Sprawdziliśmy również, jak na protest zapatrują się przedstawiciele władz samorządowych.

- W I LO w Kościerzynie protestować będzie sześcioro nauczycieli. My tylko i wyłącznie ze strony organizacyjnej staramy się, żeby dyrekcja szkoły zapewniła w czasie strajku normalne funkcjonowanie placówki. Żyjemy w kraju demokratycznym i jeżeli Związek Nauczycielstwa Polskiego organizuje zbiorowy strajk, a nasi nauczyciele należą do związku, nie mam zastrzeżeń, co do tego, by wzięli w nim udział. Dla mnie najważniejszym jest, by dyrektor zapewniła płynną realizację zajęć w szkole. Każdy ma prawo do swoich działań i opinii i jeżeli są nauczyciele, którzy czują potrzebę włączenia się do protestu, mogą to uczynić - podkreśla Alicja Żurawska, starosta powiatu kościerskiego.

- Na ten moment nie dotarła do mnie informacja na temat tego, żeby na terenie gminy odbywały się protesty w szkołach, które nadzorujemy. Otrzymaliśmy jedynie informację, że taka akcja może się odbyć w związku ze strajkiem. Jeśli to jest ogólnopolski protest, przyjęty przez związki zawodowe to jego członkowie mają prawo do udziału w nim. Jeżeli nasi nauczyciele, należący do związków zawodowych, chcą pokazać solidarność to nie będę wyciągał konsekwencji. Każda formacja związkowa ma swoje przemyślenia i na pewno, to, co się w tej chwili dzieje w związku z reformą oświaty, niesie z sobą wiele pytań i niejasności. Zabrakło na pewno konsultacji ze środowiskiem nauczycielskim, czego owocem jest ten protest - mówi Mieczysław Gołuński, burmistrz Kartuz.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.