Edmund Kwidziński, komendant powiatowy PSP w Kartuzach pożegnał się z mundurem

czwartek, 29 czerwca 2017 r., 16:13
fot. MD-Z

Przez prawie 45 służył w zawodowej straży pożarnej, dzięki jego wieloletniej pracy i zaangażowaniu system ochrony przeciwpożarowej w powiecie kartuskim funkcjonuje w taki sposób, że dziś może być wzorem dla jednostek nie tylko na Pomorzu, ale i w Polsce. Starszy brygadier Edmund Kwidziński po 25 latach sprawowania funkcji komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach pożegnał się z mundurem przeszedł na emeryturę. Na czwartkowych uroczystościach na jego ręce posypał się grad podziękowań, życzeń i gratulacji.

- Jest taki szczególny moment w życiu każdego pracującego człowieka - przejścia na zasłużony odpoczynek. Kończę moją prawie 45-letnią zawodową służbę w ochronie przeciwpożarowej. Zawsze w życiu najtrudniejsze są pożegnania, szczególnie wtedy, gdy pełniło się służbę tyle lat, a komendę traktowało jak drugi dom. Chwile takie jak ta powodują zwykle, że staramy się dokonać bilansu i podsumowania - mówił komendant Edmund Kwidziński na początku czwartkowej uroczystości.

Edmund Kwidziński przygodę z pożarnictwem rozpoczął dokładnie pół wieku temu. Strażak z powołania, całe swoje życie zawodowe poświęcił rozwojowi systemu ochrony przeciwpożarowej w powiecie. Jak opowiadał jego pasję zapoczątkowali dziadek, który był jednym z założycieli OSP w Miechucinie i ojciec, pełniący funkcję prezesa Zakładowej OSP przy tartaku w Miechucinie. Do Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej przy OSP w Miechucinie wstąpił 1 lipca 1967 roku i został jej dowódcą. Gdy w wieku 18 lat dołączył do członków czynnych, aktywnie zaangażował się we wdrożenie zmian w jednostce. Został najmłodszym w powiecie naczelnikiem OSP. W 1974 ukończył Szkołę Chorążych Pożarnictwa w Poznaniu.

- I tak ponad 43 lata temu wylądowałem w Kartuzach. Byłem wtedy dumny i zadowolony, że wróciłem do swoich. Na początku podczas każdej akcji pilnie mnie obserwowano. Było tak do czasu, kiedy zacząłem mówić po kaszubsku. Wtedy dowiedzieli się, że to swój. Jakie było zaskoczenie i zdumienie, gdy ten młody człowiek zaczął wymagać fachowości, zaangażowania i dyscypliny w działaniach, dopingować do bardziej efektywnej działalności społecznej, by skutecznie pomagać ludziom w potrzebie - opowiadał komendant.

Zaangażowanie, które towarzyszyło mu na początku służby pozostało na tym samym poziomie aż do jej zakończenia. Dzięki ofiarnej służbie i ciężkiej pracy na rzecz rozwoju systemu ochrony przeciwpożarowej, ten w powiecie kartuskim uważany jest dziś za wzorcowy. Współcześnie zarówno Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach, jak i jednostki OSP są dobrze wyposażone w sprzęt ratowniczy i specjalistyczny, posiadają właściwą bazę i odpowiednie przygotowanych ludzi, którzy są w stanie sprostać najtrudniejszym wyzwaniom.

- Podczas mojej 43-letniej służby w tej jednostce bywały zarówno radosne, jak i niełatwe chwile. Do tych ostatnich z pewnością należą momenty, kiedy mimo włożonego trudu i wysiłku, ofiarności i zaangażowania w działania ratowniczo-gaśnicze, nie przynosiły one zamierzonego efektu, a więc nie udało się kogoś uratować - mówił komendant.

Jak dodał, nie sposób przywołać wszystkich wspaniałych chwil, które spotkały go przez te lata służby.

- Wszystkie splatają się jednak w piękne wspomnienia, które będą mi zawsze towarzyszyć. Kończę pewien etap w moim zawodowym życiu. Jest to na pewno trudny moment, zwłaszcza, jeśli odchodzi się z miejsca, w którym tyle lat przepracowałem. Taka jest jednak kolej rzeczy. Mogę zapewnić, że podczas działań ratowniczo-gaśniczych zawsze wykazywałem się ofiarnością, zaangażowaniem, poświęceniem i sumiennością, a pełniąc funkcję Komendanta Powiatowego odpowiedzialnością za powierzonych mi ludzi i obowiązki. Nigdy nie szczędziłem sił i czasu na realizację zarówno tej zawodowej, jak i społecznej strażackiej służby. Mój czas zawsze był uwarunkowany celami i zadaniami służby - podkreślał Edmund Kwidziński.

- Jestem przekonany, że zostawiam dobrze wyposażoną komendę oraz wyszkoloną i zaangażowaną załogę, gotową do niesienia pomocy innym - dodał.

W swoim wystąpieniu komendant podziękował wszystkim, z którymi przez te lata współpracował, a także swoim bliskim i rodzinie.

Z podziękowaniami i gratulacjami przybyli na uroczystość przedstawiciele władz samorządowych parlamentarnych, strażacy, druhowie z jednostek OSP, przedstawiciele instytucji, z którymi współpracował komendant i wielu innych gości. Posypały się życzenia, słowa uznania i podziękowania. Nie brakowało też wzruszeń.

- Szczerze mówiąc czuję się jak na pogrzebie. Dla mnie współpraca z komendantem była wielką przyjemnością, a nie wyobrażam sobie Edmunda Kwidzińskiego bez pracy w straży pożarnej, dlatego mamy dzisiaj takie grobowe miny. Mimo, że życie toczy się dalej, a komenda będzie, mam nadzieję, rozwijać się pod nowym dowództwem, to poprzeczka postawiona jest bardzo wysoko. Będąc parlamentarzystką przez 20 lat, spotykając się z strażakami, odwiedzając komendy w różnych częściach Polski, zawsze byłam dumna z tego, że w parlamencie wiedzą o powiecie kartuskim, bowiem tutaj poprzeczka była ustawiona najwyżej. Charyzma, zaangażowanie i życie Edmunda Kwidzińskiego, to była straż - mówiła Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

- Niezależnie, czy były to zawody strażackie, pielgrzymka czy wyjazdy do akcji Edmund Kwidziński zawsze wszędzie tam był. Owszem, każdy z nas ma swoje obowiązki i podejmuje decyzje, czasem dobre, a czasem, z punktu widzenia niektórych szkodliwe bądź też przykre, ale w życiu strażaka jest tak, że albo się jeździ w akcje i szkoli, albo się miga. Nie mamy wątpliwości do której grupy należy Edmund Kwidziński i jaki przykład dawał swoją własną pracą. Można powiedzieć, że jesteśmy jedną wielką rodziną, bo znamy się tyle lat, ale sprawdziliśmy się w sytuacjach na dobre i na złe. Nie zobaczycie dziś na mojej twarzy uśmiechu, bo nie wyobrażam sobie Edmunda bez pracy w straży - podkreślała.

- Przychodzi taki moment, że z jednymi się żegnamy, z innymi witamy. Mam tylko nadzieję, że dalej te wszystkie wyczyny, bo tak to trzeba nazwać, odwaga, bezinteresowność, zaangażowanie i wysoki poziom wyszkolenia, zostaną utrzymane. Chciałam za wszystko podziękować, bo szanuje decyzję komendanta przełożonych, choć nie podjęłabym jej jeszcze wiedząc, ile jest pokładów energii w Edmundzie Kwidzińskim - zakończyła wystąpienie posłanka.

Edmunda Kwidzińskiego pożegnali też komendanci z powiatowych komend z całego województwa.

- Pierwszy raz staję w takiej okoliczności, że muszę żegnać swojego kolegę, odchodzącego na zasłużoną emeryturę. Nie jest to łatwe, bo Edek był dla mnie niedoścignionym wzorem, którego w wielu sytuacjach starałem się doścignąć. Czasem się udawało, niekiedy nie. Nie będę dużo mówił, w imieniu komendantów powiatowych i miejskich życzymy ci wszystkiego najlepszego - mówił Waldemar Walejko, komendant PSP w Tczewie.

W imieniu samorządowców głos zabrała starosta Janina Kwiecień.

- Powiedziano już bardzo wiele. Dla mnie to również trudny moment, ponieważ współpracowaliśmy razem przez prawie 20 lat. W jakiej kondycji jest Państwowa Straż w powiecie kartuskim, w jakiej kondycji są jednostki OSP w regionie, nikomu nie trzeba tego mówić. Wiemy, że jest to najwyższa półka i zawdzięczamy to właśnie Edkowi, naszemu komendantowi, który potrafił zadbać o to, zorganizować i z nami rozmawiać. Czasem nie były to łatwe rozmowy, ale zawsze dochodziliśmy do porozumienia, i tak było zarówno na szczeblu powiatowym, jak i poszczególnych gmin. Była to wspólna praca, ale motorem tego wszystkiego, organizatorem, dyrygentem był Edek, bez niego właściwie nie zapadała żadna decyzja. Czasem się wręcz mówiliśmy, dlaczego on musi o wszystkim decydować? Ale tak musiało być, bo jeżeli wielu decyduje jest chaos i bałagan, jeżeli jest dobry kierownik, to porządek - mówiła starosta.

- Czterdzieści pięć lat niestrudzonej służby, w tym prawie 25 lat pracy na stanowisku komendanta świadczą o tym, że całe swoje życie, nie tylko zawodowe oddałeś służbie oraz tworzeniu i rozwijaniu idei nowoczesnego i skutecznego ratownictwa. Mówią, że dziś w przededniu zasłużonej emerytury pora wreszcie odpocząć, ale wiem doskonale, że z tym odpoczywaniem będziesz miał problem. Ludzie dzielą się na tych, co potrafią odpoczywać i na tych, którzy nie umieją. Mamy tu ewidentny przykład człowieka, który odpoczywać nie umie. Nawet, jak miał urlop wszędzie go było pełno. Krótko odpoczywał i zaraz miał siłę do dalszej pracy. Taki charakter, takie zaangażowanie, to jego pasja i życie, gdyby było więcej takich ludzi w różnych instytucjach, placówkach, było by cudownie - podkreślała.

Od członków jednostek OSP, komendantów gminnych Edmund Kwidziński otrzymał wyjątkowy prezent - ławkę, na której będzie mógł spocząć i wreszcie choć trochę odpocząć.

- Chwile takie, jak te powodują, że staramy się dokonać bilansu i podsumowania. Chcielibyśmy, by podsumowując swoją karierę wziął pan pod uwagę oprócz ciężkiej pracy, awansów, jubileuszy, chwil dobrych i złych, również inne czynniki. Jednym z nich jest wdzięczność wszystkich tych, którym pomagał pan swoją wiedzą doświadczeniem przez te lata. Przeżył pan z nami strażakami wiele różnych momentów i zawirowań. Mamy za sobą czasy wspaniałe i trudne chwile, zmieniały się strategie, koncepcje i cele. Dla pana niezależnie od tego co działo się dookoła najważniejsze były podstawowe zasady - uczciwość i praca z naszym sztandarowym hasłem "Bogu na chwałę - ludziom na ratunek". Drogi komendancie, Druhu prezesie dziękujemy za piękne lata, poświęcenie i oddanie, lojalność oraz trud włożony w pracę na rzecz bezpieczeństwa naszego powiatu - mówił w imieniu druhów ochotników Andrzej Roda.

Wyrażam nadzieję, że kończąc pracę na stanowisku komendanta nie zapomni pan o nas, bo przecież jest pan prezesem Powiatowego Oddziału Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Kartuzach. I tu nic się nie zmieni, wręcz przeciwnie, czekają na pana trudne zadania w naszym związku - dodał dziękując za lata współpracy.

Czwartkowe uroczystości poprzedziła msza św., którą w środę wspólnie odprawili kartuscy księża. Licznie na nią stawili się członkowie braci strażackiej, samorządowcy, rodzina i bliscy komendanta. Ks. dziekan Piotr Krupiński w swojej homilii podkreślił liczne zasługi Edmunda Kwidzińskiego.

- Dzisiaj dziękujemy za dar pracy i obecności pana komendanta. Gromadzimy się na mszy świętej, bo taka jest potrzeba, by podziękować Bogu za dar człowieka, przyjaciela i komendanta. Tradycja mszy św. dla braci strażackiej, zwłaszcza związanych ze wspomnieniem postaci św. Floriana, była zainicjowana przez pana komendanta już w 1988 roku, kiedy modlitwa za strażaków nie była jeszcze mile widziana. Wymagało to odwagi i umiejętności sprzeciwienia się temu, czego wymagali przełożeni. O Św. Florianie wygłoszono o nim wiele kazań, wiele powstanie, ale najpiękniejszym kazaniem o patronie strażaków jest życie komendanta i jego służba - mówił - ks. Piotr Krupiński.

Jak zapowiedział komendant, przejście na emeryturę nie wiąże się z całkowitym pożegnaniem z pożarnictwem. Będzie nadal służył w OSP, gdzie pełni funkcję prezesa powiatowego.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.