Burzliwa dyskusja z mieszkańcami w sprawie koncpecji zmian w Gaju Świętopełka

piątek, 7 lipca 2017 r., 13:58
fot. MD-Z

Burzliwe emocje towarzyszyły spotkaniu poświęconemu tematowi zmian w Gaju Świętopełka, które w środę odbyło się w Urzędzie Miejskim w Kartuzach. Przybyli na nie licznie zarówno przeciwnicy nowej koncepcji, jak i jej zwolennicy. Mimo wyraźnej różnicy zdań i podziału wśród mieszkańców, gmina i tak planuje zrealizować inwestycję zgodnie z wcześniejszymi zamierzeniami. Leśna ścieżka biegnąca przez ten teren pokryta zostanie mieszkanką gresu i asfaltu.

Około siedemdziesięciu osób przybyło na spotkanie z władzami Kartuz poświęcone tematowi inwestycji, która planowana jest w Gaju Świętopełka. Pomysł utworzenia tam ciągu pieszo-rowerowego pokrytego mieszanką gresu i asfaltu spotkał się z wieloma głosami sprzeciwu. Informacje na temat pomysłu wzbudziły bardzo wiele emocji. W środowe popołudnie w urzędzie pojawili się zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy koncepcji. W spotkaniu uczestniczyli m.in. wędkarze, radni, członkowie Towarzystwa Miłośników Kartuz, przedstawiciele społeczności rowerzystów, ale też wielu mieszkańców i ludzi młodych. Zdania były bardzo podzielone i choć niemal wszyscy wyrażali opinię, że w gaju potrzebne są zmiany, to jednak bardzo wiele osób apelowało, by zastosować inne rozwiązanie niż ciąg z nawierzchni asfaltowej.

Burmistrz zapewniał, że nie zamierza budować drogi asfaltowej, tylko ciąg pieszo-rowerowy z masy z matyksu grysowego. Mieszanka ta zawiera około 10 proc. asfaltu. Dodatkowo nawierzchnia będzie pokryta szarym grysem.

- Chcemy zastąpić błoto i obecne alejki, takimi które będą ogólnodostępne i łatwe w utrzymaniu. Ten gaj ma żyć, ma być miejscem spacerów, spotkań, biegania, jeżdżenia rowerami i na rolkach, również dla osób niepełnosprawnych, a nie ograniczać się do małej grupy osób - zaznaczał bursmistrz.

- Można mieć różne zdanie. Nie chodzi nam o zdewastowanie alei, tylko o zwiększenie jego dostępności, zarówno dla osób na wózkach inwalidzkich, jak i mam z wózkami, a nie tylko dla osób zdrowych - mówiła Sylwia Biankowska.

Uczestnicy spotkania wielokrotnie zarzucali gospodarzowi, że nie przeprowadzono konsultacji w sprawie zmian na tym terenie. Okazało się, że o koncepcji zagospodarowania gaju dyskutowano podczas konsultacji poświęconych rewitalizacji miasta, które odbywały się w okresie wiosenno-letnim w ubiegłym roku. Uczestniczyło w nich jednak niewielu mieszkańców.

- Uczestniczyłem w spotkaniach. W trakcie prac luźno przedyskutowano strategię miejsca wyciszenia. Gdyby to spotkanie odbyło się jesienią ubiegłego roku, w momencie wyboru firmy projektującej, wszystkie obawy zostałyby rozwiane. Nie byłoby problemu i całej sprawy. Są ekologiczne formy zagospodarowania tego typu miejsc. Po kilku godzinach poszukiwań udało mi się znaleźć takie rozwiązanie. Nie każdy śledzi Biuletyn Informacji Publicznej. Nikt nie neguje osiągnięć gminy. To, co się dzieje teraz jest etapem rozwoju Kartuz. Ożywienie tego miejsca jest szansą, by zmniejszyć jego dewastację. Jedyną fundamentalną kwestią jest to, że rozmowy te można było przeprowadzić wcześniej. Osoby, które włączają się w temat robią to, dlatego, że im zależy na dobru Kartuz i to, że teraz prosimy, by przy kluczowych i jak widać kontrowersyjnych inwestycjach dialog był prowadzony z wyprzedzeniem - mówił Krzysztof Rek.

Głos zabrali także radni.

- Ubolewam nad tym, że dyskusja toczy się dzień przed przetargiem. My jako radni nie byliśmy zaproszeni na konsultacje jeśli chodzi o projekt techniczny. Dyskusja powinna się toczyć przed przystąpieniem do projektu. Jestem za tym, by gaj zagospodarować i utwardzić ścieżki, ale uważam, że absolutnie nie powinien być asfaltowany odcinek między ulicą Klasztorną a wyspą. Są różne metody utwardzania. Technologia, która jest zapisana w dokumentacji jest taka sama, jak ta na ul. 3 Maja - zaznaczał radny Jerzy Pobłocki.

- Od pięciu lat aktywniej zajmuję się jazdą na rowerze, trochę biegam i nie ukrywam, że pomysł utwardzenia tej trasy jest świetny. Jeśli chodzi o drzewa i aleję, to one niczego nie stracą. Wszystko pozostanie bez zmian, a powstanie nawierzchnia, z której korzystać będzie można również wiosną, jesienią i zimą. Sama nawierzchnia to asfalt modyfikowany specjalnymi włóknami, jest bardziej plastyczny i daje większą trwałość, szara posypka nada jej wymiar bardziej naturalny. Nawierzchnia tego typu nie ma wpływu na środowisko, ma ją ruch pojazdów, a z tej ścieżki korzystać będą tylko rowerzyści i spacerowicze, nie ma olejów i smaru, czyli tych elementów, które szkodzą. Utwardzona nawierzchnia tylko poprawi dostępność, a nie zaszkodzi otoczeniu - mówił Andrzej Puzdrowski.

Mieszkańcy podzieleni

Choć większość osób, które przybyły na spotkanie zgadzała się z tym, że teren wokół jeziora Klasztornego należy uporządkować i ożywić, to wiele głosów krytykowało pomysł ścieżki wykonanej z nawierzchni z gresu i asfaltu. Wypowiedziało się wielu mieszkańców przeciwnych tej koncepcji.

- Mieszkam w Kartuzach od urodzenia. Wychowałam tutaj trójkę dzieci. Chodziłam z dziećmi na spacery do Gaju Świętopełka i nigdy nie było tam błota, ponieważ, jak powinien pan być zorientowany, bukowe liście nie przyjmują wody i kobierzec z bukowych liści jest suchy. Jest pan z wykształcenia leśnikiem. Jeżeli ktoś mówi, że przez gaj biegnie Aleja Filozofów, to nie dlatego, że się ktoś tam przechadzał, ale dlatego, że piękno przyrody, zawsze obecne w tym miejscu, było natchnieniem. Pamiętam, jak gaj wyglądał przed laty. To miejsce nigdy nie było zdegradowane tak jak teraz. Mam zdjęcia sprzed trzydzieści lat i mogę pokazać, jak tam było pięknie bez żadnej ingerencji. Uważam, że gmina te pieniądze powinna spożytkować na co innego niż pogarszanie wizerunku naszego gaju - mówiła Aleksandra Pruszak.

- Wysłuchałem opinii bardzo wielu osób, które dziś są tu nieobecne z różnych przyczyn. To poroniony pomysł! Asfaltować las! Czy pan idąc na grzyby też idzie asfaltową ścieżką? Dużo jeżdżę na rowerze. Miałem okazję też jeździć w Holandii. I w lasach Holandii nie ma asfaltowych ścieżek. Gratuluję panu zwycięstwa w wyborach, wspaniale pan to robi, potrafi wygrywać, ale niestety czasami się pan myli. I dobrze jest czasem wsłuchać się w głosy, a nie tylko forsować w swoje racje - mówił Artur Kozłowski.

- Pierwszy raz przyszedłem na spotkanie tego typu. Stoi pan tu i przekonuje nas, mnie osobiście pan nie przekonał. Oglądaliśmy zdjęcia z pana prezentacji. Jako przykład podano Central Park w Nowym Jorku, trzeba byłoby się zastanowić, dlaczego w tak dużym mieście powstała enklawa zieleni, gdzie jest bardzo mała interwencja ludzi, jest to pielęgnowane, ale zachowane w naturalnej formie. Jesteśmy pięknie otoczeni lasami, ale mieszkając w samym mieście nie będziemy mieli okazji, by gdzieś pójść w miejsce, gdzie nie ma asfaltu, by usiąść i po prostu się zadumać, pomyśleć i odpocząć - Paweł Plichta.

Podczas spotkania wypowiedział się również Dariusz Zelewski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Kartuzach.

- Uczestniczyłem w konsultacjach przez rok z własnej woli. Zależało mi przede wszystkim na tym, by w zakładanym planie ująć to, co ważne jest dla dzieci i młodzieży. Wszyscy uczestnicy konsultacji wskazywali, że w Kartuzach brakuje ścieżek rowerowych, miejsc do aktywnego wypoczynku, siłowni zewnętrznych i placów zabaw. Prócz ścieżek rowerowych potrzebne są też miejsca oddalone od głównych ulic, takie jak Wyspa Łabędzia. Kiedyś bardzo często zabieraliśmy tam dzieci, teraz coraz mniej, bo przejść tej trasy, przejechać rowerem czy rolkami nie można. Jest błoto. Szanuję wszystkie opinie, również ludzi, którzy woleliby zachować to miejsce w obecnym kształcie. Bardzo, by mi zależało, by nie ingerować w przyrodę i żeby można było z tej ścieżki zejść do jeziora bądź przejść do lasu, ale poszedłbym krok dalej, warto na tej trasie pomyśleć też o małe siłownie, plac zabaw. Jestem za bezpieczną dostępnością dla wszystkich - mówił Dariusz Zelewski.

Na spotkanie przybyli też członkowie Towarzystwa Miłośników Kartuz. Jego przewodniczący stwierdził, że należy zrobić tak, jak chce większość.

- Myślę, że jesteśmy w stanie zrealizować wszystkie pragnienia. Nie zepsujemy charakteru gaju, ponieważ zadowolenie większej ilości osób decyduje o tym, jak go zrobić. To miejsce, z którego będą mogły korzystać dzieci jeżdżące na rolkach i deskorolkach, matki z wózkami, dzieci na małych rowerach. Trudno, żeby matka jedno dziecko wysłała w miejsce, gdzie będzie mogło pojeździć na rowerze, a z drugim szła na spacer w inne miejsce. Zadowólmy większość, a nie mniejszość - mówił Tadeusz Moryń, przewodniczący Towarzystwa Miłośników Kartuz.

Uczestniczący w spotkaniu rowerzyści w większości optowali za tym, by stworzyć ścieżkę z nawierzchni umożliwiającej bezpieczne i wygodne poruszanie się.

- Jestem kartuskim rowerzystą. Lubię i zawsze lubiłam gaj, rozumiem, że to miejsce ma historię. Chodzę tą drogą codziennie z domu do pracy, popołudniami biegam tam, jeżdżę rowerem. Prowadzę amatorskie grupy biegową i rowerową. Spędzamy tam dużo czasu. Bardzo trudno jest to robić zimą, bo wtedy, kiedy spadnie śnieg, jest tam bardzo ślisko. Wiem, że na co dzień nie wszyscy traktują rower jako środek transportu. Ja tak. I obecnie nie mogę rowerem miejskim przez gaj przejechać, bo utknę w błocie. Mogą być różne zdania na ten temat. Nie wiem czym jest nawierzchnia, która zostanie zastosowana, może są metody lepsze dla środowiska? O tym możemy porozmawiać, a nie o tym, czy warto. Inwestujmy we wszystkich ludzi, niech powstanie ciąg, który będzie służył wszystkim - mówiła z kolei Natalia Lewandowska ze stowarzyszenia Rowerowe Kaszuby.

- Każdy trening na rowerze zaczynam od promenady, bo jest tam płasko, mogę się rozgrzać, a wracając odetchnąć. Widzę co się dzieje, mieszkańcy korzystają z tamtego odcinka. Matki z dziećmi z wózkami, rowery nie pojadą do gaju, bo będą miały problem przez błoto. Jeżeli wokół jeziora nie będzie ludzkiego ruchu, a ciąg pieszy musi być wtedy do niego dostosowany, to jezioro nigdy nie będzie czyste - mówił inny z uczestników.

Głos zabrał też Zdzisław Lipkowski, mieszkaniec Kartuz i radny powiatu.

- Aleja Filozofów jest miejscem szczególnym dla Kartuz, zachowało ono swoją naturalną urodę i wiąże nas mieszkańców tego miasta z zakonnikami Kartuzami. Miejsce to powinno być w sposób szczególny chronione, wszelkie prace związane z tym zakątkiem powinny być starannie przemyślane, a podejmowane decyzje skonsultowane z mieszkańcami. Decyzja o budowie w tym miejscu ścieżki asfaltowej budzi szereg zastrzeżeń, co do samej koncepcji jak i sposobu wykonania - mówił Zdzisław Lipkowski.

Radny zapytał m.in. o to, dlaczego nie zorganizowano żadnych konsultacji poświęconych tylko tematowi Gaju czy wykonano ekspertyzę, jak realizacja zadania wpłynie na rosnące tam buki, jaka będzie trwałość nawierzchni, biorąc pod uwagę, że wiedzie przez las, zapytał też dlaczego nie przyjęto w projekcie ciągu z nawierzchni naturalnej.

Projektant trasy odpowiada

Na zakończenie spotkania głos zabrał projektant trasy, który odpowiedział na większość pytań, wcześniej zadanych przez Zdzisława Lipkowskiego.

- Na tym obszarze jest bezwzględny zakaz wycinki i o to dba konserwator. Wpływu na środowisko nie będzie, bo korzenie zostaną odpowiednio zabezpieczone. Tego typu przedsięwzięcie w związku z obowiązującą ustawą o ochronie środowiska nie wymaga ekspertyzy ani decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych. W związku z tym jest odgórnie uznane jako przedsięwzięcie nie wpływające na środowisko naturalne - mówił Łukasz Kitowski.

- Tego typu nawierzchnie są nawierzchniami nowoczesnymi, które w pewnym zakresie są oparte o lepiszcze asfaltowe, ale 50 proc. tej mieszanki stanowi szkielet mineralny, materiał naturalny. Betony asfaltowe w obecnej technologii, stosowanej w Polsce i na świecie nie są nawierzchniami toksycznymi - mówił projektant.

- Nawierzchnia ułożona w dwóch warstwach ma grubość mniejszą niż 10 cm, będzie z dwóch stron zamknięta oporem. Nie ma możliwości, by jakieś środki wydzielały się w stronę jeziora, kruszywo w okresie produkcji mieszanki jest obtaczane w temperaturze 160 stopni, mieszkanka szybko traci temperaturę, nie ma więc fizycznie możliwości, by mieszanka oddzieliła się od kruszywa - wyjaśniał.

- Na etapie projektowania rozważano różne warianty - nawierzchni szutrowej, kostki betonowej i zmodyfikowanej technologii betonu asfaltowego. Każda z opcji ma swoje wady, nie da się zaspokoić wszystkich oczekiwań. Nawierzchnia szutrowa z definicji jest taką, którą trzeba utrzymywać i jest wrażliwa na warunki atmosferyczne. Na tym terenie panuje duża wilgotność i trasa szutrowa w tym miejscu się nie sprawdzi. Sprawdziłaby się nawierzchnia z kostki, jednak z doświadczenia wiem, że rowerzyści są przeciwni tym powierzchniom, gdyż są dla nich niewygodne, a nawet czasem powodują możliwość wypadku. Nawierzchnia z matyksu gresowego, którą wybraliśmy prawie nigdy nie jest stosowana na ścieżkach rowerowych. Jest bardzo trwała, plastyczna, odporna na koleinowanie. Wybrano ją przede wszystkim dlatego, że nie tylko pani konserwator wymagała tego, by zachować charakter miejsca. Stanowisko inwestora również było jasne, nie chce, by wykonywać to z czarnego asfaltu, który budzi złe skojarzenia, tylko przykryć górę szarym grysem, przez co nawierzchnia będzie jaśniejsza, lepiej widoczna, porowata, dzięki temu nieśliska i będzie nadawała temu miejscu charakter - wyjaśniał Łukasz Kitowski.

Postanowione

- Najważniejsze jest to, żebyśmy osiągnęli cel. A czy może będzie to nas czasem bolało? Niektórzy będą niezadowoleni? Tak jest zawsze. Mogę tylko przeprosić. W internecie różnie piszą. Wytrzymam to. Moją i rady miarą będzie to, jak nas rozliczycie - powiedział na zakończenie spotkania burmistrz.

Termin składania ofert na realizację zadania upłynął 6 lipca.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.