Były ksiądz Andrzej S. ma przeprosić byłego ministranta. Zapadł wyrok ws. o molestowanie w kartuskiej parafii

czwartek, 20 lipca 2017 r., 08:57
fot. archiwum

W środę przed Sądem Okręgowym w Gdańsku zapadł wyrok z powództwa cywilnego Marka Mielewczyka przeciwko byłemu księdzu Andrzejowi S., parafii św. Kazimierza w Kartuzach oraz diecezji pelplińskiej. Sąd nakazał byłemu duchownemu przeprosić byłego ministranta. Oddalił natomiast żądanie zadośćuczynienia.

- Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 19 lipca nakazał pozwanemu A.S. aby w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku wystosował do powoda podpisany własnoręcznie swoim pełnym imieniem i nazwiskiem list z przeprosinami za naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej - informuje sędzia Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Treść przeprosin ma być następująca: "Ja, Andrzej S., przepraszam Marka Mielewczyka za naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej, które nastąpiły w okresie trwania mojej posługi kapłańskiej w parafii pw. św. Kazimierza w Kartuzach".

Jednocześnie sąd oddalił żądanie zadośćuczynienia w wysokości 10.000 zł. Kwota ta miałaby zostać przekazana na rzecz Fundacji "Nie lękajcie się", którą Marek Mielewczyk założył, by pomagać ofiarom wykorzystywanym przez duchownych.

Przypomnijmy, że proces ruszył w 2015 roku. Wśród pozwanych była też parafia pw. św. Kazimierza w Kartuzach oraz kuria pelplińska. Podczas pierwszej rozprawy nie stawił się główny oskarżony Andrzej S. Jego pełnomocnik podnosił, że kapłan nie przyznaje się do winy. Pełnomocnicy parafii i kurii mieli natomiast przyznać, że przełożeni księdza wiedzieli o jego skłonnościach i czynach, których się dopuścił.

Orzeczenia sądu jest nieprawomocne.

O byłym wikariuszu jednej z kartuskich parafii, który miał seksualnie wykorzystywać ministrantów, pisaliśmy nie raz. Jedną z ofiar ks. Andrzeja S. jest Marek Mielewczyk, który został skrzywdzony przez księdza po raz pierwszy, gdy miał 13 lat. Jego dramat ciągnął się jednak jeszcze przed kolejne cztery lata.

Dopiero po 30 latach od tych traumatycznych wydarzeń, Marek Mielewczyk postanowił wytoczyć proces ks. Andrzejowi o naruszenie dóbr osobistych. Jak przyznawał bowiem, wcześniej nie zdawał sobie sprawy, że te złe doświadczenia tak odbiją się na jego psychice i będą miały wpływ na jego zachowanie w przeróżnych sytuacjach. Postanowił więc walczyć, bo nie chciał, aby duchowni-pedofile byli bezkarni.

W maju 2013 roku założył Fundację "Nie lękajcie się". Od tego czasu zgłosiło się do niej kilkadziesiąt osób. Poprzez ten proces Marek Mielewczyk chciał pokazać innym skrzywdzonym, że należy walczyć o sprawiedliwość i ukaranie sprawców za wyrządzoną przez nich krzywdę.

Do sprawy wrócimy.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.