Śledztwo ws. śmierci Marcina Szcześniaka ponownie umorzone

piątek, 21 lipca 2017 r., 12:00
fot. archiwum

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku ponownie umorzyła śledztwo w sprawie śmierci Marcina Szcześniaka, który przed dwoma laty został zatrzymany przez kartuskich policjantów, a trzy miesiące po tym jego ciało znaleziono nad jeziorem w Kartuzach. - Ponowna analiza zebranych w tej sprawie dowodów nie dała podstaw do stwierdzenia, że udział w samobójstwie pokrzywdzonego mogły mieć osoby trzecie, czy to poprzez namowę lub udzielenie pomocy, czy też poprzez spowodowanie obrażeń ciała, skutkujących śmiercią - podkreślają gdańscy śledczy.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku ponownie podjęła decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie śmierci Marcina Szcześniaka. Śledztwo umorzono wobec stwierdzenia, że czyny nie wyczerpują znamion czynów zabronionych

- Postępowanie zostało uzupełnione o czynności wskazane przez Sąd. Przesłuchano wskazanych świadków oraz uzyskano opinię biegłego z zakresu informatyki. Ponowna analiza zebranych w tej sprawie dowodów nie dała podstaw do stwierdzenia, że udział w samobójstwie pokrzywdzonego mogły mieć osoby trzecie, czy to poprzez namowę lub udzielenie pomocy, czy też poprzez spowodowanie obrażeń ciała, skutkujących śmiercią. Na żadnym etapie śledztwa nie pojawiły się dowody wskazujące na bezprawność zachowań funkcjonariuszy KPP Kartuzy. Nie stwierdzono, aby stosowana była przez nich przemocy wobec pokrzywdzonego, czy też inne niedozwolone działania - informuje prokurator Grażyna Wawryniuk, p.o. rzecznika Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

- Zebrane dowody nie dostarczyły również podstaw do stwierdzenia, że funkcjonariusze KPP Kartuzy nie dopełnili swoich obowiązków w związku z poszukiwaniami zaginionego. Stwierdzono, że funkcjonariusze działali w zakresie swoich uprawnień. Wszelkie procedury wymagane przepisami zostały dochowane. Poszukiwania prowadzone były z należytą starannością, wszechstronnie, z uwzględnieniem możliwości personalnych i technicznych - dodaje.

Przypomnijmy, że 29-letni Marcin Szcześniak został zatrzymany przez funkcjonariuszy z Kartuz w piątek 17 lipca 2015 roku. To właśnie na interwencję do niego pojechał patrol, który miał wypadek w Miszewie. Dzień później 29-latek opuścił komendę i wówczas był widziany po raz ostatni. Kilka dni od zgłoszenia zaginięcia mężczyzny jego ojciec oskarżył kartuską policję o to, że może ona mieć coś wspólnego z zaginięciem jego syna. Policja twierdzi jednak, że poszukiwany komendę opuścił cały i zdrowy.

Początkowo policja podawała, że dyżurny widział jak 29-latek oddalał się w kierunku centrum miasta. Po znalezieniu zwłok p.o. rzecznika kartuskiej policji Magdalena Formela mówiła z kolei, że teraz jest już pewność, że Marcin Szcześniak nie udał się na dworzec, a poszedł w przeciwnym kierunku. Usłyszeliśmy także dwie wersje odnośnie niedziałającego monitoringu, który najpierw miał nie działać w wyniku burzy, a potem z powodu awarii systemu. W związku z wieloma znakami zapytania, ojciec 29-letniego Marcina oskarżył kartuską policję o to, że może ona mieć coś wspólnego z zaginięciem jego syna.

Kilkanaście dni po otrzymaniu zgłoszenia o zaginięciu Marcina policjanci z Kartuz wraz funkcjonariuszami z Gdańska przeczesywali pobliski teren w poszukiwaniu 29-latka. Wówczas, jak informowała policja, sprawdzono ścieżkę prowadzącą przez las z Kartuz do drogi wojewódzkiej w Grzybnie, trasę Grzybno - Kartuzy do 30 metrów w głąb lasu z uwagi na mokradła, trasę Kartuzy - Grzybno - Prokowo do 60 metrów w głąb lasu oraz teren w okolicach do oczyszczalni ścieków i wzdłuż jeziora.

2 października właśnie w miejscu, które zgodnie z przekazaną nam informacją, sprawdzali policjanci, a więc nad brzegiem jeziora w lesie nieopodal oczyszczalni ścieków, znaleziono zwłoki Marcina będące w znacznym stadium rozkładu. Po oględzinach zwłok podano, że doszło najprawdopodobniej do samobójstwa poprzez powieszenie, na co miałyby wskazywać ślady zabezpieczone na szyi denata. Śledczy zapewniali jednak, że rozpatrują wszystkie możliwe przyczyny śmierci 29-latka.

Tuż po znalezieniu zwłok, anonimowy policjant z Kartuz na antenie Polsatu przedstawił wersję wydarzeń, jakie miały mieć miejsce na komendzie. Według niego, 29-latek chciał się zabić. Miał mówić o tym głośno policjantom, ale ci mieli to zlekceważyć. Niepilnowany mógł popełnić samobójstwo na komisariacie. Policjanci mogli ukryć zwłoki, bo bali się konsekwencji służbowych.

Początkowo okoliczności śmierci Marcina wyjaśniała prokuratura w Kartuzach, zaś kościerscy śledczy mieli sprawdzić, czy funkcjonariusze z Kartuz nie przekroczyli uprawnień w związku ze sprawą 29-latka. Ostatecznie jednak obie sprawy przejęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

Po pół roku od znalezienia zwłok 29-latka śledczy otrzymali opinię biegłych, z której miało wynikać, że Marcin zmarł śmiercią gwałtowną, nagłą. Najprawdopodobniej poprzez powieszenie. Biegły stwierdził też, że powieszenie w pozycji, w jakiej zostały ujawnione szczątki zwłok, było możliwe. Ustalenie czasu zgonu ze względu na zaawansowane zmiany pośmiertne było jednak niemożliwe. Niemniej czas ten określono na około kilka, kilkanaście tygodni przed znalezieniem zwłok.

Po ponad roku od tajemniczego zaginięcia 29-latka prokuratura zakończyła swoje śledztwo. Rodzina złożyła jednak zażalenie na to postanowienie prokuratura. W efekcie Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa i nakazał jej uzupełnić materiał dowodowy.

Tym razem postanowienie o umorzeniu jest prawomocne.

Zwróciliśmy się do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku z wnioskiem o udostępnienie postanowienia w tej sprawie. Do tematu wrócimy.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.