Z kasy KPWiK-u zniknął milion. Są nowe ustalenia w śledztwie

środa, 9 sierpnia 2017 r., 10:49
fot. archiwum

Nie 400.000 zł, a około milion złotych miało zniknąć z kasy Kartuskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Póki co w kręgu podejrzanych znajdują się nadal cztery osoby, ale niewykluczone, że będzie ich więcej. Śledczy powołali biegłego, którego opinia ma być kluczowa w przypisaniu winy dotychczasowych podejrzanym, bądź przedstawieniu zarzutów innym osobom.

W 2014 roku do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach wpłynęło zawiadomienie o brakujących środkach w kasie kartuskich wodociągów. Początkowo zdefraudowana kwota miała wynosić około 400.000 zł. Nowe ustalenia wskazują jednak, że z budżetu Kartuskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji ulotniło się aż około miliona złotych. Dotychczas pozyskano trzy opinie biegłych oraz przedstawiono zarzuty czterem osobom. Niewykluczone jednak, że krąg podejrzanych ulegnie powiększeniu.

- Trzy wcześniejsze opinie opierały się na części dokumentów. Kartuskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji cyklicznie dosyłało nowe dokumenty, przeprowadzając szczegółową kontrolę dokumentów. Dopiero na początku tego roku przekazało ostatnią partię dokumentacji. Wynika z niej, że kwota jest dwukrotnie wyższa. Dlatego wystąpiłam do biegłego z zakresu rachunkowości i księgowości o opinię uzupełniającą celem ustalenia komu przypisać winę za zniknięcie środków. Podejrzanych w sprawie jest nadal czterech. Ustalamy, czy są jeszcze inne, którym należy przedstawić zarzut, a jeżeli nie, to jak uzupełnić zarzuty osobom, które już je posiadają - informuje prokurator Aleksandra Malinowska-Bizon z Prokuratury Rejonowej w Kartuzach.

Opinia biegłego ma wpłynąć we wrześniu.

Przypomnijmy, że sprawa ujrzało światło dzienne przed trzema laty. Śledztwo dwukrotnie było zawieszane z uwagi na oczekiwanie na opinie biegłych z zakresu rachunkowości i księgowości oraz przeprowadzenia audytu w przedsiębiorstwie. Z pierwszej opinii wynikało, że określone osoby nie rozliczyły się z dość dużych sum pieniężnych. Straty w przeciągu pięciu lat miały sięgnąć ponad 400.000 zł. Początkowo zarzuty przedstawiono trzem osobom. Zarzut przywłaszczenia pieniędzy usłyszały byłe główna kasjerska oraz pracownica działu windykacji. Byłemu prezesowi zarzucono zaś niedostateczny nadzór nad spółką.

Część z nich przyznała się do zarzucanych im czynów, ale złożyła wyjaśnienia, zdaniem śledczych - dosyć mało wiarygodne. Główna kasjerka przyznała się do przywłaszczenia mniejszej kwoty niż przedstawiono jej w zarzucie. Odmówiła składania wyjaśnień. Pracownica windykacji z kolei dobrowolnie poddała się karze i złożyła wniosek o skazanie bez przeprowadzania rozprawy.

Do winy nie przyznał się za to były prezes, który usłyszał zarzut niedopełnienia ciążących na nim obowiązków poprzez niezapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu kontroli i nadzoru co doprowadziło do wyrządzenia szkody majątkowej spółce.

Kilka tygodni później do grona podejrzanych dołączył też inkasent, któremu zarzucono przywłaszczenie pieniędzy pochodzących z wpłat. Mężczyzna przyznał się. Stwierdził, że skoro nie ma dowodów na to, że oddał wpłacone do niego środki pieniężne, to musiał je wziąć.

Tymczasem do prokuratury zaczęły wpływać informacje o kolejnych brakujących kwotach. Na początku 2017 roku zdefraudowana kwota wyniosła już około miliona złotych.

Do sprawy wrócimy.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.