Kartuzy. Awantura o zmianę nazwy ulicy. Próśb mieszkańców nie uwzględniono

czwartek, 26 października 2017 r., 12:01
fot. MD-Z

Ogromne emocje na środowej sesji wzbudził temat przywrócenia zmienionej nazwy ulicy biegnącej przez Mezowo i Dzierżążno. W związku z ustawą dekomunizacyjną decyzją większości radnych ulicy Wyzwolenia nadano nazwę Błękitnej Armii. Zmianie przeciwni są mieszkańcy, którzy zawnioskowali do burmistrza o przywrócenie nazwy. Przybyli na sesję, by zaapelować do radnych o zmianę poprzedniej uchwały. Ci jednak większością głosów odrzucili ją.

Przypomnijmy, że zgodnie z założeniami ustawy dekomunizacyjnej, kartuscy radni w sierpniu przyjęli uchwałę w sprawie zmiany nazwy ul. Wyzwolenia w Dzierżążnie i Mezowie. Kartuski urząd proponował, by pozostawić ją, doprecyzowując jedynie, że ma ona dotyczyć upamiętnienia 8 lutego 1920 roku - wkroczenia wojsk polskich, oddziałów gen. Hallera. Radni zadecydowali jednak, by ulicy nadać nazwę Błękitnej Armii. Okazało się, że mieszkańcy tej ulicy są przeciwni zmianie. Pod pismem w sprawie pozostawienia nazwy podpisało się 100 osób. Na sesji, która odbyła się 31 sierpnia na prośbę mieszkańców Mariusz Treder złożył projekt uchwały w sprawie przywrócenia nazwy z innym uzasadnieniem. Decyzją większości rajców, nie włączono go jednak do porządku obrad.

Temat wrócił na środowej sesji. W projekcie uchwały uzasadniono, by nazwa ulicy Wyzwolenia nawiązywała do 11 listopada 1918 roku, czyli dnia odzyskania niepodległości przez Polskę. Na obrady przybyli też mieszkańcy, by bezpośrednio przedłożyć radnym swoje argumenty.

- Jestem mieszkanką ulicy Wyzwolenia od dwunastu lat. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że nazwa ta ma nawiązywać do wyzwolenia przez armię radziecką. Wyzwolenie zawsze kojarzyło mi się z wolnością, niepodległością, suwerennością - mówiła jedna z mieszkanek Mezowa.

- Zadzwoniłam do IPN-u, rozmawiałam z zastępcą do spraw upamiętniania walk i męczeństwa. Przedstawiłam sprawę i dowiedziałam się, że jeśli w uchwale umieścimy odpowiedni zapis z uzasadnieniem to, nazwa Wyzwolenia może pozostać - dodała.

Powołała się również na słowa generała Hallera, który 21 stycznia 1920 powiedział "Po blisko 150 latach niewoli nadeszła chwila wyzwolenia".

- Uważam, że stwierdzenie, że w związku ze zmianą ulicy nie ponosimy żadnych kosztów jest wprowadzaniem ludzi w błąd. Wymiana tablic przy ulicach jest kosztem ponoszonym z kieszeni podatnika - mówił kolejny z mieszkańców.

- Jakie koszty? Dowody, wszystkie dokumenty są do zwrotu, jeżeli chodzi o tabliczkę z nazwą ulicy to jest tak znikomy koszt, że robienie z tego problemu jest nieporozumieniem - odpowiedział Andrzej Pryczkowski, przewodniczący rady.

Mimo argumentów mieszkańców radny Pryczkowski wyraźnie obstawał przy pozostawieniu nazwy.

- Uważam, że skoro jest tyle kontrowersji, najmniejszą będzie nazwanie tej ulicy Błękitnej Armii. Urząd Miasta znajduje się przy ulicy Hallera. Błękitna Armia nie ma żadnych podtekstów - mówił Andrzej Pryczkowski.

Sprawa wyraźnie podzieliła radnych. O przywrócenie nazwy, zgodnie z wolą mieszkańców zaapelował też burmistrz. Bez efektu. Doszło do emocjonującej wymiany zdań między przewodniczącym i Mariuszem Tredrem.

- Wystarczy zmienić wniosek, na prośbę mieszkańców poprawić i zmienić nazwę ulicy. Pan dziś mówił urząd dla petentów, ludzie najważniejsi. Niech zacznie pan te hasła realizować. Jak pan się zachowuje? Mówi pan o dekomunizacji, a zachowuje się jak rasowy komunista, który nie chce pozwolić na to, by mieszkańcy mogli mieć swoje zdanie w tej kwestii. Niech pan weźmie pod uwagę jedną rzecz my jesteśmy dla mieszkańców a nie mieszkańcy dla nas - mówił Mariusz Treder.

Przed głosowaniem radny zwrócił się do członków Porozumienia Samorządowego.

- Pojawiły się głosy, że ta sprawa podzieli Państwa klub. Nikt nie ma zamiaru dzielić waszego klubu. Jest prośba, byście stanęli po stronie mieszkańców. Każdy chce, by klub dalej istniał, tylko weźcie pod uwagę również zdanie mieszkańców, a nie jedynie przewodniczącego waszego klubu. Stańcie po stronie mieszkańców, bo za chwilę taka sytuacja, w tej kadencji lub przyszłej może dotyczyć kogoś z was - apelował radny Treder.

- Przekroczył pan zasady tej sali. Proszę, by więcej pan tego nie robił. Nie dość, że zachowuje się pan arogancko, to jeszcze próbuje pan zakłócać cały przebieg sesji - odpowiedział Andrzej Pryczkowski.

Radny w ostrych słowach skrytykował postawę przewodniczącego.

- Jest pan arogancki nie tylko na tych obradach, ale też na każdych innych. Komentuje pan każdego wystąpienie. Niech pan zwróci uwagę, jak to wygląda z drugiej strony, a nie zacietrzewia się. Może się panu stanowiska pomyliły? Panu burmistrzowi, który ma prawo zabierać głos kiedy chce, pan mu przerywa i robi sobie hucpę nie wiadomo z czego. Natomiast jak inni zabiorą głos bez pana pozwolenia to się robi gigantyczny problem. Niech pan powie dlaczego? To pan jest obrońcą ludzi? Obrońcą mieszkańców? I tak się pan zachowuje? - grzmiał radny Treder.

W odpowiedzi przewodniczący ogłosił trzyminutową przerwę.

Ostatecznie za przywróceniem nazwy ul. Wyzwolenia opowiedziało się siedmioro radnych, dziesięcioro, reprezentujących głównie Porozumienie Samorządowe, było przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.