Kto najbardziej ucierpi na planowej obniżce subwencji na kaszubski?

niedziela, 3 grudnia 2017 r., 19:20
fot. arhciwum/MD-Z

Nauczanie i dalszy rozwój języka kaszubskiego mogą być zagrożone. Wszystko za sprawą planów Ministerstwa Edukacji Narodowej związanych z obniżeniem subwencji na nauczanie języka regionalnego. Rozporządzeniu, na mocy którego ma zostać wprowadzone sprzeciwiają się kaszubscy działacze oraz samorządowcy. Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie alarmuje, że planowane zmiany nie tylko zagrażają przyszłości języka, który jest dziedzictwem kulturowym Kaszub, ale uderzą w małe szkoły, mogąc ostatecznie doprowadzić do ich likwidacji.

Powiat kartuski od lat poszczycić się może największą liczbą dzieci i młodzieży uczących się języka kaszubskiego. Zainteresowanie zajęciami, które zresztą realizowane są w bardzo atrakcyjnej formie, pozwalającej jednocześnie dobrze poznać region, jego kulturę, tradycje i historię, z roku na rok systematycznie wzrasta. W roku szkolnym 2015/2016 na tym terenie na lekcje kaszubskiego uczęszczało ponad 4700 dzieci. Zgodnie z danymi ZK-P w roku szkolnym 2015/2016 kaszubskiego uczyło się ponad 19 tys. dzieci w całym województwie.

Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało projekt rozporządzenia, zgodnie z którym planuje wprowadzić od 1 stycznia 2018 r. znaczną obniżkę subwencji oświatowej na nauczanie języka regionalnego. Zapowiedziano już kolejne cięcia w 2019 r. Wszystko wskazuje na to, że rosnąca popularność zajęć języka regionalnego może drastycznie spaść. O zamierzeniach MEN poinformowało m.in. Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Prezes ZK-P profesor Edmund Wittbrodt wystosował w tej sprawie pismo do minister Zalewskiej, zaapelował z prośbą o reakcję również do pomorskich posłów.

- Wprowadzenie przez MEN proponowanych zmian uderzy przede wszystkim w małe szkoły funkcjonujące na obszarach wiejskich. Pełnią one często funkcję swojego rodzaju centrów kultury. Są one w swoich miejscowościach najważniejszymi instytucjami publicznymi, wokół których ogniskuje się życie lokalnej społeczności. W tych społecznościach język kaszubski jest ważnym środkiem komunikacji i transferu wartości rodzimej kultury, tradycji oraz obyczajów - pisze prezes ZK-P w liście do minister Zalewskiej.

- Ograniczenie finansowania nauczania języka regionalnego w małych szkołach, a do tego w praktyce prowadzą proponowane zmiany, odebrane będzie jako działanie państwa wymierzone w szkoły wiejskie i osłabienie szans na przetrwanie jedynego języka regionalnego w Polsce oraz dziedzictwa z nim związanego - dodaje.

Jak podkreśla, dotychczasowy system wag pośrednio ocalił od likwidacji kilkadziesiąt wiejskich szkół na Kaszubach. Niekorzystna zmiana subwencji i kolejne ograniczenia zmuszą samorządy terytorialne i stowarzyszenia prowadzące placówki oświatowe do likwidacji wielu szkół na obszarach wiejskich.

ZK-P przygotowało również wstępną symulację skutków finansowych, jakie poniosą gminy przez obniżki. Te najdotkliwiej uderzą w szkoły gmin z terenu powiatu kartuskiego, kościerskiego, chojnickiego, bytowskiego, wejherowskiego, puckiego, lęborskiego, gdańskiego i słupskiego.

Szacunkowe kwoty, które mogą stracić gminy:

- gmina Chmielno - 231.000 zł
- gmina Kartuzy - 644.000 zł
- gmina Przodkowo - 244.000 zł
- gmina Sierakowice - 643.000 zł
- gmina Somonino - 246.000 zł
- gmina Stężyca - 343.000 zł
- gmina Sulęczyno - 283.000 zł
- gmina Żukowo - 568.000 zł

Poszczególne samorządy już zastanawiają się, jak rozwiązać tę sytuację. W szczególnie trudnej sytuacji może znaleźć się gmina Sulęczyno, której tereny poważnie ucierpiały podczas sierpniowej nawałnicy.

- Kwota, którą możemy stracić wedle obliczeń Zrzeszenia to nie mało. Jeśli dojdzie do obniżki będziemy musieli zastanowić się nad cięciami w godzinach zajęć. Nie ma innego wyjścia. Przez nawałnicę odnieśliśmy szkody w mieniu gminnym na około 2,4 mln złotych, w tym 1,8 mln tylko w infrastrukturze drogowej. Nie mamy skąd wziąć, by kształcenie kaszubskiego utrzymać w takiej formie jak obecnie, jeśli subwencja zostanie obniżona. W dalszej perspektywie, tak jak zapowiada profesor Wittbrodt może to doprowadzić do zamknięcia małych wiejskich szkół, a takie mamy na naszym terenie w Borku, w Podjazach czy w Węsiorach - mówił wójt Bernard Grucza.

- Jeśli my nie będziemy dbali o nasze dziedzictwo, nie będziemy kultywowali go, to pójdzie w zapomnienie i zginie język, a także cała kultura kaszubska. To podcinanie naszych regionalnych korzeni, trudno aż o tym mówić - dodaje wójt Sulęczyna.

Cięcia mocno nadszarpną również budżet gminy Chmielno.

- Zmniejszenie subwencji z pewnością utrudni nam wykonanie zadań związanych z nauczaniem kaszubskiego. Będziemy musieli się zastanowić, jak to rozwiązać. Przykładowo zmniejszając liczbę godzin możemy nie spełnić kryteriów do otrzymania subwencji i w ogóle ją stracić. Nie mamy jeszcze dokładnych obliczeń, ale straty wyniosą więcej nawet 300 tysięcy złotych. Pani kurator zapewnia, że się nic nie zmieni, ale obawiam się, że się zmieni wiele. Mamy do realizacji też inne zadania. Z jednej strony w związku z reformą musimy małe szkoły rozbudowywać, powiększać o sale lekcyjne i na to znaleźć środki, a teraz jeszcze będziemy musieli poszukać pokrycia obniżonej subwencji. Rząd obarcza gminy coraz większą liczbą zadań, ale nie idą za tym dodatkowe środki.

Jak dodał wójt, gmina Chmielno planuje wysłanie protestu do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Największe straty w subwencji zgodnie z szacunkami może odnieść gmina Kartuzy, gdzie kaszubskiego uczy się najwięcej dzieci.

- Szacujemy, że w związku z cięciami do budżetu wpłynąć może około 600 tysięcy złotych mniej. Myślę, że jakoś sobie z tym poradzimy. Będziemy szukać rozwiązania, by udźwignąć to. Naszą wzmożoną intencją będzie to, by lekcje kaszubskiego pozostały bez zmian. Język regionalny jest ważny, przez jego nauczanie pokazujemy, że nasza mała ojczyzna, kultura, tradycja jest istotna przy jednoczesnym podkreśleniu tego, że zawsze jesteśmy Polakami i mamy w sercu Polskę - powiedział Mieczysław Gołuński.

Radny Stanisław Klimowicz podczas posiedzenia rady powiatu zaapelował do zarządu powiatu o podjęcie działań, by utrzymać nauczanie języka kaszubskiego. Wyszedł z propozycją, by zastanowić się czy powiat nie mógłby z własnego budżetu jakoś dofinansować braków.

Poseł Lamczyk interpeluje

Interpelację w sprawie planów zaniżenia subwencji do minister Anny Zalewskiej wysłał również poseł Stanisław Lamczyk.

- Język kaszubski jest jedynym regionalnym językiem w Polsce, dziś w wielu szkołach na terenie województwa pomorskiego uczy się go około 20 tys. uczniów. Z doświadczenia wiem, że jest to język żywy, którym posługują się tysiące osób w codziennych kontaktach. Język kaszubski jest najważniejszym elementem kultury Kaszub, ale jednocześnie jest to język, który ciągle się rozwija i wzbogaca - podkreślał Stanisław Lamczyk w swoim piśmie.

- Wstępne wyliczenia mówią, że subwencja będzie zmniejszona o 13 mln zł. Konsekwencją takiego podziału subwencji może być konieczność likwidacji małych wiejskich szkół na Kaszubach. Dotychczas dzięki takim małym szkołom możliwe było prowadzenie nauczania bez konieczności dowożenia dzieci do większych szkół, zajęcia odbywały się w mniejszych grupach co korzystnie wpływało na poziom nauczania wreszcie małe wiejskie szkoły były centrum kształtowania się relacji w lokalnych społecznościach - zaznaczył poseł.

Poseł zwrócił się do Minister Edukacji Narodowej z prośbą o odpowiedź na pytania - dlaczego MEN zdecydowało się na obniżenie finansowania małych szkół, w których nauczany jest język regionalny i czy projekt rozporządzenia był konsultowany, a jeśli tak to z kim. Zapytał też, czy rozporządzenie ma charakter ostateczny czy może minister rozważa jego zmianę po wysłuchaniu opinii zainteresowanych samorządów.

Pełną treść interpelacji znaleźć można na profilu posła na facebooku.

Petycja

Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie wystosowało do minister Zalewskiej postulat w sprawie zaniechania obniżenia subwencji. Działacze zachęcają, by wszyscy zainteresowani sprawą wydrukowali go, podpisali i wysłali mailem lub faxem do ministerstwa.

- Wprowadzenie przez MEN proponowanych zmian uderzy przede wszystkim w małe szkoły funkcjonujące na obszarach wiejskich. Pełnią one często funkcję swego rodzaju centrów kultury. Są one w swoich miejscowościach najważniejszymi instytucjami publicznymi, wokół których ogniskuje się życie lokalnej społeczności. W tych społecznościach język kaszubski jest ważnym środkiem komunikacji i transferu wartości rodzimej kultury, tradycji oraz obyczajów. Ograniczenie finansowania nauczania języka regionalnego w małych szkołach, a do tego w praktyce prowadzą proponowane zmiany, odebrane będzie jako działanie państwa wymierzone w szkoły wiejskie i osłabienie szans na przetrwanie jedynego języka regionalnego w Polsce oraz dziedzictwa kulturowego z nim związanego.

Petycję można znaleźć tutaj.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.