Kaszubski stolem - Maciej Hirsz rusza na podbój Ameryki. Zmierzy się z najsliniejszymi

niedziela, 4 lutego 2018 r., 10:00
fot. nadesłane

Jest jednym z najsilniejszych ludzi w Polsce. Bez większych problemów dźwiga ciężary o wadze nawet 400 kilogramów. Wkrótce po raz kolejny stanie do rywalizacji z największymi siłaczami na świecie. Maciej Hirsz, bo o nim mowa już w marcu wystartuje na Arnold Sport Festival w Stanach Zjednoczonych. To jedna z największych i najbardziej prestiżowych imprez tego typu na świecie.

Gdy jako nastolatek oglądał filmy z Arnoldem Schwarzeneggerem nawet nie przypuszczał, że kilkanaście lat później pozna go osobiście. Dziś Maciej Hirsz jest jednym z najsilniejszych ludzi w Polsce. Dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy w ubiegłym roku wywalczył pierwsze miejsce na Amateur Strongman Arnold Classic Africa 2017. To zwycięstwo zapewniło mu miejsce na tegorocznych zawodach Arnold Sport Festival w Stanach Zjednoczonych. Już za miesiąc stanie do walki z najsilniejszymi ludźmi na świecie.

A wszystko zaczęło się dwanaście lat temu. W wieku 24 lat przyszły strongman rozpoczął starty w zawodach w wyciskaniu sztangi leżąc. Trzykrotnie w tej dyscyplinie zdobył tytuł Mistrza Polski w kategorii do 120 kg. Po sześciu latach zmienił dyscyplinę na strongman. W tajniki tego sportu wprowadzał go Sławomir Toczek, jedna z legendarnych postaci w historii polskich strongmanów.

- Sławek Toczek to bardzo doświadczony zawodnik. Przy nim stawiałem swoje pierwsze kroki w tym sporcie. Pojechałem na zawody jako amator, Sławek tam sędziował. Nie poszło mi najgorzej, zająłem miejsce w środku tabeli. Tak się poznaliśmy i zacząłem jeździć do niego na treningi. Zawsze ten sport mi się podobał, chciałem być jak Mariusz Pudzianowski. To był dla mnie wzór. Pięć razy zdobył mistrzostwo świata, a wszystko osiągnął ciężka pracą - opowiada Maciej Hirsz.

- Początki były bardzo trudne. Byłem przekonany, że jestem silny, bo wyciskałem na klatkę ponad ćwierć tony. Po zmianie dyscypliny zobaczyłem, jakie mam braki z pracą nogami, z plecami. Można powiedzieć, że strongman to sport bardziej ekstremalny. Wszystkie partie ciała muszą być silne. Podczas zawodów często bywa tak, że wygrywa się dzięki równym wynikom w każdej konkurencji. Trzeba w każdej być tak samo dobrym, nie można mieć słabych punktów, bo jedna przegrana konkurencja może oznaczać przegrane zawody - opowiada sportowiec.

Choć początki nie były łatwe, po trzech latach wytężonej pracy kartuski strongman zaczął odnotowywać spore sukcesy. Od dwóch lat trenuje z własnym sztabem, sam również zajmuje się organizacją zawodów.

- Strongman to dyscyplina, w której trzeba być dynamicznym, wytrzymałym i silnym. Jeżeli zawodnikowi uda się zbudować mocny fundament swojej formy, który opierać się będzie właśnie na sile, wytrzymałości i dynamice, to wówczas może osiągnąć sukces - opowiada kartuski strongman.

Na treningach spędza pięć dni w tygodniu.

- Zimą trenujemy głównie siłowo, natomiast w okresie przygotowawczym do startów, pracujemy na sprzęcie specjalistycznym, jak na zawodach, bo sama siła nie wystarczy do wygranej. Równie ważne są technika i dynamika. Można być bardzo silnym na siłowni, jednak ćwiczenie na sprzęcie do zawodów to zupełnie inna bajka - opowiada kartuski strongman.

Obecnie Maciej Hirsz przygotowuje się do jednego z najważniejszych startów w swojej karierze - Arnold Sport Festival w Stanach Zjednoczonych.

- Co pięć dni spotykam się z Tomkiem Lademannem i przygotowujemy się już do konkurencji, z którymi zmierzymy się w Ameryce. W treningach pomaga nam Sebastian Kurek. Trenujemy walizki, hantle, kule i z tarczą. Pomiędzy tymi spotkaniami trenuję na siłowni i wzmacniam poszczególne partie ciała - mówi strongman.

W Stanach Zjednoczonych będzie startował po raz drugi. Pierwszy raz uczestniczył w Arnold Sport Festival rok temu. Wówczas jednak zabrakło szczęścia. Pech sprawił, że reprezentantowi Kartuz odpiął się pas podczas jednej z konkurencji i stracił cenne sekundy, które zaważyły na ostatecznym wyniku. Przegraną potraktował jako cenną lekcję i już kilka miesięcy później odnotował sukces na zawodach Arnold Amateur Strongman World Championships w Republice Południowej Afryki.

- Ubiegły rok był dla mnie przełomowy. Odnotowałem ponad 20 startów na terenie Polski i za granicą. Każdy kończyłem na podium. Ten najważniejszy to właśnie Arnold Classic w Afryce. Start w Afryce był bardzo męczący. Panował tam zupełnie inny klimat. Startowałem dzień po męczącej podróży. Zawodom towarzyszył olbrzymi stres. W Ameryce się nie udało, więc podczas startu w Afryce chciałem sobie udowodnić, że mogę wygrać. Jestem uparty, wiedziałem, jakie błędy popełniłem wcześniej i wyciągnąłem z tego lekcję. Liczyłem na trzecie miejsce, nie spodziewałem się, że uda mi się wygrać. Do końca walczyłem z Irakijczykiem, który na Mistrzostwach Świata był trzeci, nie odpuściłem i udało się - opowiada sportowiec.

Za wygraną dostał przepustkę na marcowe Mistrzostwa Świata w Stanach Zjednoczonych oraz zaproszenie do udziału w zawodach w Afryce, które odbędą się w maju. Tym razem zmierzy się w serii pro z profesjonalistami.

Przypomnijmy, że strongman jako dyscyplina narodziła się na świecie w drugiej połowie XX wieku. Wcześniej tym mianem określano osoby o olbrzymiej sile, a także cyrkowców dźwigających ciężary i rozrywających łańcuchy. Pierwszym mistrzem świata w tej dyscyplinie został w 1977 roku Bruce Wilhelm. W Polsce dyscyplina ta rozwijać się zaczęła dwadzieścia lat później. Pierwsze zawody odbyły się w 1998 roku w Gdyni. Obecnie największa liczba strongmanów trenuje na Pomorzu, w całej Polsce jest ich kilkunastu.

- To małe środowisko. Wśród strongmanów jest tak, że często trenujemy razem i wspieramy się, jednak na zawodach nie mamy dla siebie litości i każdy w rywalizacji daje z siebie wszystko. Nie ma odpuszczania. Każdy walczy do samego końca, każdy chce wygrać - mówi Maciej Hirsz.

Kartuski strongman planuje w tym roku zorganizować dużą imprezę międzynarodową. Odbędzie się w stolicy Kaszub już 6 maja, a sędziować zawodom będzie sam Mariusz Pudzianowski.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.