Autostopem przez Maroko - pełna przygód podróż dwójki przyjaciół z Kartuz

niedziela, 11 lutego 2018 r., 15:59
fot. nadesłane

Rok 2017 pożegnali na najwyższym szczycie Afryki Północnej. Zdobyli Tubkal. Kilkanaście dni spędzili w Maroko, przemierzając kraj m.in. autostopem. Wspólnie pokonali prawie 2000 kilometrów. Hubert Labuda i Maciej Kotłowski podzielili się z nami wrażeniami ze swojej ostatniej podróży marzeń.

Hubert i Maciej mieszkają w Kartuzach. Przyjaźnią się od dziecka. Ich wspólną pasją jest zdobywanie górskich szczytów. Pod koniec ubiegłego roku postanowili udać się w kolejną podróż. Szukali kraju, gdzie będą mogli się wspinać, ale też zobaczyć ciekawe zakątki. Spontanicznie wybrali Maroko.

- Szukaliśmy ciekawego miejsca, zależało nam na tym, by były tam góry. Głównym kryterium prócz atrakcyjności punktu docelowego, była cena biletów oraz odległość. Natrafiliśmy na bilety do Maroko, spontanicznie zarezerwowaliśmy bilety i nie było odwrotu - opowiada Maciej.

- Uznaliśmy, że to idealne miejsce, bo tam w górach Atlas znajduje się najwyższy szczyt Afryki Północnej - Dżabal Tubkal, który ma 4165 m wysokości nad poziomem morza - dodaje Hubert.

Wyruszyli tuż po świętach Bożego Narodzenia. Wylądowali w Marakeszu 28 grudnia. Postanowili, że aby cała podróż była ciekawsza przemierzą ten afrykański kraj podróżując głównie autostopem. Najpierw postanowili wejść na górę Tubkal. Szczyt zdobyli w Sylwestra.

- Wyprawa na szczyt zajęła nam łącznie dwa dni. Gdy stanęliśmy na szczycie ogarnęła nas niesamowita radość, było to naprawdę wspaniałe uczucie - opowiadali.

W podróży poznali wiele interesujących osób, nie tylko spontanicznych i bardzo otwartych Marokańczyków, ale również europejczyków.

- Na samym początku wyprawy poznaliśmy niezwykle sympatyczną parę Francuzów. Nie tylko zatrzymali się i zgodzili się nas podwieźć, ale zabrali też do swojego domu i ugościli. Zaprosili nas na kolację, pozwolili przenocować, dali śniadanie i prowiant na drogę. Podwieźli nas również do podnóża góry, z której rozpoczęliśmy wspinaczkę. Przejechaliśmy z nimi 120 kilometrów było to niezwykle miłe spotkanie - opowiada Maciek.

Autostopowa wyprawa obfitowała w niespodzianki. Jak przyznają kartuzianie, autostopem podróżować po Afryce jest trudno, więc część podróży przemierzali też autobusami. Ich stan wielokrotnie pozostawiał wiele do życzenia, jednak zawsze były wypełnione po brzegi.

- Zdarzało się, że trafialiśmy do miejsc, w których auta praktycznie nie jeździły. Nie korzystaliśmy z pomocy przewodników. Podróżowaliśmy z mapą w ręku. Czasem było tak, że na mapie jest jakaś miejscowość, a potem okazywało się , że było tam kilka maleńkich domków -lepianek. Zero sklepów, nie mówiąc o bankomatach czy miejscach na nocleg. Ale zdarzało się też tak, że na mapie nie było nic, pustkowie, a tam pośrodku niczego funkcjonował targ itp. Za to internet bez problemu udało nam się łapać wszędzie. Zasięg był nawet na pustyni - opowiadają przyjaciele.

- Maroko to zupełnie inna rzeczywistość. Życie płynie tam zupełnie innym trybem niż w Europie. Mamy XXI wiek, a ludzie żyją w chatach-lepiankach. Wypasają owce, większość dnia spędzają na przykład siedząc przed chatą. Bardzo nas to dziwiło, choć jednocześnie była to dla nas lekcja pokory, że można się obyć bez wielu rzeczy, a my mamy ogromną potrzebę otaczania się zbędnymi przedmiotami - przyznają.

Co ciekawe, "stopa" udało im się złapać nawet na środku pustyni.

- Czekaliśmy na zachód słońca. Nagle patrzymy jedzie quad. Stwierdziliśmy, że nie mamy nic do stracenia. Udało nam się go zatrzymać. Podróżowały nim trzy osoby, ale bez problemu zgodzili się nas zabrać. Kolejnego dnia sami wypożyczyliśmy quad i dzień spędziliśmy jeżdżąc po pustyni - relacjonuje Maciej.

Podczas wyprawy mieli sporo przygód, nie brakowało też zaskakujących niespodzianek.

- Spotkaliśmy niemiecko - austryjacką ekspedycję podróżującą po pustyni samochodami terenowymi. Zabrali nas z sobą. W pewnym momencie, gdy poruszaliśmy się w górach na wysokości ponad 2,7 tys. metrów nad poziomem morza natrafiliśmy na śnieg. Przez to drogi były nieprzejezdne i trudno było nam się poruszać, gdyby nie ta ekspedycja nie wiemy, jak byśmy się stamtąd wydostali. W pewnym momencie razem odśnieżaliśmy drogę łopatami - opowiadają.

- Śnieg był tam anomalią pogodową. Podobno spadł tego dnia nawet na Saharze. Było to niesamowite, bo ludzie wychodzili na ulice i robili sobie selfie ze śniegiem w tle. Dla nas to coś normalnego - dodają.

Ludność Maroko posługuje się głównie językiem arabskim i francuskim. Kartuzianie posługujący się głównie angielskim, barierę komunikacyjną przełamywali za pomocą gestów i ...translatora google.

- W miastach nie było problemu z dogadaniem się po angielsku, w innych miejscach musieliśmy sobie pomagać gestykulując, bardzo pomagał nam też tłumacz google - wpisywaliśmy frazę i ta pokazywała się szlaczkiem w języku arabskim na ekranie - relacjonują.

Przez kilkanaście dni pokonali prawie 2000 km. Przyznają, że podróż była niezwykłą przygodą i z pewnością dobrą lekcją pokory.

- Patrząc na to, w jaki sposób ludzie tam żyją, człowiek nabiera dystansu i pokory. To zupełnie inny świat. U nas żyje się szybko, w pogoni za dobrami materialnymi, często zbędnymi. Ludziom w Maroko do szczęścia potrzeba znacznie mniej - przyznają.

Przyjaciele już planują kolejną podróż, tym razem za cel chcą obrać jakieś miejsce w Europie. Hubert na Facebooku prowadzi stronę "Kocham podróżować - Najpiękniejsze miejsca na ziemi". Tam znaleźć można m.in. relację z Maroko. Maciej swoje podróże opisuje na bloku, który prowadzi na Facebooku - Bicek na drodze marzeń. Tam znaleźć można zdjęcia i informacje o jego przygodach.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.