Marcin Okuniewski walczy ze złośliwym nowotworem. Pilnie potrzebne wsparcie

czwartek, 5 kwietnia 2018 r., 14:23
fot. nadesłane

Marcin Okuniewski ma 39 lat. Pochodzi z Kartuz. Jest szczęśliwym ojcem i mężem. Ma trzech wspaniałych synów. Półtora roku temu zdiagnozowano u niego chłoniak Hodgkina, złośliwy nowotwór czwartego stopnia. Rozpoczęła się walka. Niestety długotrwałe leczenie wyczerpało możliwości finansowe rodziny, potrzebna jest pomoc. Marcina wesprzeć można wpłacając darowizny na konto zbiórki na pomagam.pl.

Marcin urodził się w Kartuzach. Tam skończył szkołę i spędził 27 lat życia, ma przyjaciół, rodzinę. Miłość sprawiła, że przeprowadził się do Bochni, gdzie od dwunastu lat mieszka z żoną i trójką dzieci. Rodzinne szczęście jednak 1,5 roku temu zburzyła choroba.

Wszystko zaczęło się w grudniu 2016 roku. Od kaszlu. Potem doszły bóle ręki, nocne poty i świąd skóry. Ataki kaszlu nie ustępowały, Marcin dwukrotnie odwiedzał lekarza. Ten początkowo zbagatelizował objawy, jednak w styczniu stan zdrowia 39-latka pogorszył się. Wkrótce okazało się, że ma nowotwór.

- Ostateczna diagnoza brzmiała jak wyrok: chłoniak Hodgkina (NS) stopnia czwartego z zajęciem kości. Żona była wówczas w szóstym miesiącu ciąży. Oprócz strachu o życie moje, pojawił się strach o zdrowie naszego nienarodzonego synka i dalszą egzystencję, ponieważ tak ciężka choroba wiązała się z długim zwolnieniem lekarskim - opowiada Marcin.

W lutym ubiegłego roku przeszedł pierwszy schemat chemioterapii w szpitalu. Po dwóch cyklach chłoniak pozostał tylko w kości ramiennej i był dużo mniejszy. W związku z dobrą reakcją na tę chemię, zmieniono ją na lżejszą, podawaną na oddziale dziennym. Niestety po czterech cyklach okazało się, że jest wznowa. Lekarze orzekli pierwotną oporność. 

- Podano następną, dużo silniejszą chemię. Niestety i tym razem odpowiedź na nią była słaba. Spustoszenie w organizmie było dużo większe, więc lekarze podjęli decyzję, by nie podawać drugiego cyklu. Przy kolejnym rodzaju chemii wystąpiły powikładnia - opowiada 39-latek.

W związku z tym, że organizm Marcina był oporny na chemię, lekarze podali mu lek biologiczny. Po dwóch podaniach, pojawił się promyk nadziei - nastąpiła częściowa remisja. Niestety radość nie trwała długo. Po piątej aplikacji pojawiła się kolejna wznowa.

- Powoli znika nadzieja, że w końcu znajdzie się skuteczna terapia i powrócę do zdrowia. A tak bardzo chciałbym widzieć jak moje dzieci dorastają. Na tym się dziś kończy moja historia. Nie ma już wielu opcji - opowiada Marcin.

Jedyną szansą na powrót do zdrowia dla Marcina jest lek o nazwie Nivolumab. Niestety przy ziarnicy, jak określany jest ten typ nowotworu, nie jest on refundowany, a koszt czterech podań to 73 tys zł.

- Jest to kwota niewyobrażalnie wysoka i nie do zdobycia przez nas samych, zwłaszcza teraz kiedy nie mogę pracować. Mamy kilka tygodni na zebranie tych pieniędzy. Nie wiem czy jest to w ogóle możliwe... Dlatego zdecydowaliśmy z żoną prosić Was o pomoc. Dużo nas to kosztuje, ponieważ nigdy nie prosiliśmy nikogo o pomoc finansową - pisze Marcin.

Na platformie pomagam.pl uruchomiono specjalną zbiórkę na rzecz Marcina. Do pełnej sumy potrzebnej na zakup leku brakuje jeszcze niespełna 30 tysięcy złotych. Liczy się każde wsparcie.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.