Prokowo. Burmistrz pod ostrzałem krytyki. Jest deklaracja, że kurnik nie powstanie

czwartek, 12 kwietnia 2018 r., 22:28
fot. AL

Wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy Prokowa i Łapalic dopięli swego. Podczas czwartkowego spotkania z nimi, burmistrz obiecał, że samorząd wyda negatywną opinię dla budowy kurnika. Zapowiedział, że jeśli to nie pomoże, gmina uchwali plan zagospodarowania, wykluczający powstanie fermy drobiu w tym rejonie. Mimo tych zapewnień dyskusja była burzliwa, a w kierunku burmistrza i urzędników popłynęło sporo uwag.

Przypomnijmy, że społeczność Prokowa i Łapalic walczy przeciwko planom powstania fermy drobiu w rejonie ich miejscowości. Zgodnie z zamierzeniami inwestora, kurnik o powierzchni 2.300 m kw. na 37.500 brojlerów miałby powstać między Prokowem a Łapalicami, w okolicach ulicy Marcina. Lokalna społeczność o planach rolnikach z Chmielna dowiedziała się niedawno. Zorganizowała się i postanowiła, że będzie protestować do skutku.

W miniony piątek mieszkańcy spotkali się w Prokowie, by obrać strategię działania. Sporządzili petycję do burmistrza, pod którą podpisało się około 280 osób. W czwartek zorganizowali spotkanie, na które zaprosili władze Kartuz. Na zaproszenie odpowiedzieli burmistrz Mieczysław Gołuński i jego zastępczyni Sylwia Biankowska. Na zebraniu pojawiła się także reprezentacja radnych.

- Spotkaliśmy się w bardzo bulwersującej sprawie, a mianowicie, odnośnie budowy kurnika, na razie, przynajmniej jednego. Oczywiście jesteśmy przeciw. Chcemy mieszkać tu jak normalni ludzie, a nie w smrodzie - podkreślał witając zebranych, sołtys Prokowa Jarosław Dawidowski.

M. Gołuński: Nie ma zgody samorządu na budowę kurnika w Prokowie

- Chciałbym pogratulować inicjatywy podjęcia walki o swoje środowisko i otoczenie. To jest wzór dla innych. Każdy właściciel swojej posesji ma prawo pytać, co może na swoim gruncie zrobić lub co chciałby zrobić. Gmina musi przejść całą procedurę. W 2017 roku inwestor złożył dokumenty dotyczące lokalizacji kurnika na jego działce. Gmina musiała wszcząć procedurę, bo taki ma obowiązek. Chciałbym zaznaczyć, że raport oddziaływania inwestycji na środowisko przygotował inwestor, a nie gmina. Mają państwo do niego uwagi i my również. Dopiero kilka dni temu mogliśmy upublicznić dokumenty - mówił burmistrz Mieczysław Gołuński.

- Powiem szczerze, że sami w duchu mieliśmy nadzieję, że już na początku tej drogi legislacyjnej RDOŚ wyrazi opinię negatywną. Tak się nie stało. Także sanepid i Wody Polskie wydały pozytywne opinie. Państwo wnosicie bardzo wiele istotnych uwag. Chciałbym odnieść się do dwóch. Najistotniejszą sprawą, o którą można się oprzeć, by wydać negatywną opinię, jest Kaszubski Park Krajobrazowy. Gratuluję tego, że zleciliście stworzenie nowego raportu, który wykazuje błędy. On pokazuje dosyć duże odstępstwa oddziaływania na środowisko, walory turystyczne i krajoznawcze od tych, które wskazuje inwestor - kontynuował.

- Mogę zagwarantować jedną rzecz. Jeśli sprawy będą zmierzały w złym kierunku, to przystąpimy do uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego. To jedyna forma, by ratować sytuację. To możemy zrobić jako gmina. Procedurę musimy bowiem przeprowadzić. Możemy wydać negatywną decyzję, ale inwestor może odwołać się do SKO. Przy tworzeniu planu, państwo będziecie mieli decydujący głos, jak ma zostać zagospodarowana ta przestrzeń. W ten sposób jesteśmy w stanie zakazać budowy kurnika - podsumował gospodarz Kartuz.

Burmistrz i urzędnicy pod ostrzałem krytyki

Mimo zapewnień, że gmina stanie po stronie mieszkańców, ci nie szczędzili w słów krytyki w kierunku burmistrza, jak i kartuskich urzędników.

- Panie burmistrzu, wszyscy jesteśmy ukontentowani. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że gmina opowiedziała się po jednej stronie i zadziałała stronniczo. Gdybyśmy nie czytali BIP-u, nie dowiedzielibyśmy się o planowanej inwestycji. Poza tym zgodnie z przyjętym systemem prawnym po uzyskaniu przez urząd raportu, powinien on zostać poddany opinii społecznej. Wówczas moglibyśmy się do niego odnieść. Musieliśmy stać się stroną postępowania i to dopiero na wniosek kancelarii prawnej - mówił Bogdan Kowalkowski, jeden z inicjatorów protestu.

- Ładnie pan powiedział, że zrobiliśmy dużo. Tak, zrobiliśmy, ale powinna to zrobić gmina. Jest wydział ochrony środowiska i urzędnik chyba czyta raport. Jeśli czyta ze zrozumieniem, to powinien zauważyć, że zamiast Strugi Kożyczkowskiej w raporcie ujęty jest rów melioracyjny. A ma to kolosalne znaczenie, bo nie wolno budować 100 metrów od istniejącej rzeki. Ten zakaz został naruszony. Dzięki temu fałszywemu raportowi, inwestor przeszedł uzgodnienia z RDOŚ, sanepidem i Wodami Polskimi. Pierwszą instytucją, która powinna wyłapać te nieścisłości jest wydział ochrony środowiska urzędu - podsumował.

Burmistrz w odpowiedzi podkreślał, że urząd musi działać zgodnie z prawem i musi przeprowadzić całą procedurę, a sołtysom już wcześniej zwracał uwagę, że powinni być czujni. Stwierdził też, że sołtys Łapalic już dawno wiedział o planach budowy kurnika w Prokowie.

- Panie burmistrzu, to pan do mnie dzwonił i pytał się, skąd wiem o inwestycji. Żadnego pisma nie dostałem. Do dziś nie dostałem żadnego obwieszczenia - odparł sołtys Łapalic, Jan Pogodziński.

- Temat został przeze mnie poruszony na ostatniej sesji. Podczas uchwalania studium, padło moje zapytanie odnośnie problemu budowy kurnika w Prokowie. Pan burmistrz powiedział, że nic nie wie o sprawie. To jest, delikatnie powiem, mijanie się z prawdą. Państwo są wprowadzani w błąd - dodawał radny Andrzej Bystroń.

- Materiały przeczytałem w środę. W poniedziałek nie czytałem żadnych materiałów - odparł burmistrz.

- Niech pan nie kłamie, że nie znał pan szczegółów, bo znał je pan. Kolega zapytał się, czy zna pan temat. Odpowiedział pan, że nie. Gdy doszło do dyskusji, to pan pokazywał wskaźnikiem dokładnie, w którym miejscu ma znajdować się kurnik. Niech pan nie opowiada bajek. Może co niektórzy jeszcze w nie wierzą, ale my, jako radni, na pewno nie - grzmiał radny Mariusz Treder.

- Pan na pewno nie, bo jest pan opozycją totalną - zripostował Mieczysław Gołuński.

Urzędnicy przeoczyli. Mieszkańcy: "Odrobiliśmy za was zadanie domowe"

Sylwia Biankowska, zastępca burmistrza Kartuz, tłumaczyła, że przeoczenie urzędu dotyczące rowu melioracyjnego, który w rzeczywistości jest rzeką, wynika z zapisów na mapach, którymi dysponowali urzędnicy.

- Na mapach, na których opieramy naszą ocenę, Struga nie jest nazwana Strugą, stąd też być może nasze przeoczenie. Powieliły je RDOŚ i Wody Polskie, nie znajdując błędu, że wskazany rów melioracyjny w rzeczywistości jest rzeką. A co za tym idzie, inwestycja nie spełnia wymogów odległości 100 metrów od rzeki. Jest to nauczka dla naszego urzędu, że takie postępowania, musimy badać dogłębnie. Być może powinniśmy w takich przypadkach zlecać wykonanie ekspertyz na zewnątrz, tak jak zrobiliście to wy - mówiła Sylwia Biankowska.

- Odrobiliśmy za was zadanie domowe - wtrąciła jedna z mieszkanek.

- Po to jest udział społeczny. Gdy raport przeczyta kilkanaście osób, można zauważyć więcej błędów. Po to też jest udział społeczny, aby takie błędy wychwycić - odpowiadała wiceburmistrz.

- W jaki sposób zweryfikowaliście informacje zawarte w raporcie, zanim puściliście go dalej? Jakie kroki poczyniliście? W wydziale ochrony środowiska, od pani Natalii Lekner, uzyskałam informację, że raport merytorycznie jest bez zastrzeżeń - drążyła mieszkanka.

- Wyciągnę konsekwencję wobec takiego stwierdzenia. Jest to osoba, która posiada wykształcenia w zakresie ochrony środowiska, bierze udział w szkoleniach, cały czas się doskonali. Mylić się jest istotą ludzką. Dobrze, że jest udział społeczny, że państwo znaleźliście te uwagi, których nasz pracownik nie wykrył - podsumowała Sylwia Biankowska, zastępca burmistrza Kartuz.

Mieszkańcy dopięli swego

Na zakończenie ponad godzinnej, burzliwej dyskusji burmistrz Kartuz po raz kolejny zagwarantował, że kurnik w Prokowie nie powstanie.

- Nie chcecie tego typu obiektu i taki nie powstanie. Z mojej strony macie deklarację. Liczę też na państwa, bo sam nie mogę potem walczyć przeciwko innym. Wiem, że mogę liczyć na współpracę z państwem. Gmina na pewno wyda decyzję negatywną. Gwarantuję - podsumował Mieczysław Gołuński.

Do sprawy wrócimy.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.