Przodkowo. Sołtysowanie to jego pasja

czwartek, 7 czerwca 2018 r., 08:36
Sołtys Alojzy Byczkowski z rodziną Sołtys Alojzy Byczkowski z rodziną fot. Longina Templin

Bez żadnej przesady właśnie tak można określić działalność Alojzego Byczkowskiego, pełni bowiem funkcję sołtysa od ponad... 40 lat. Dokładnie pamięta dzień, kiedy mieszkańcy powierzyli mu pełnienie tej funkcji, ponieważ obejmował ją po swoim ojcu. Senior Byczkowski zrezygnował wówczas z pracy na rzecz lokalnej społeczności z racji swojego wieku.

Do sołectwo Przodkowo wieś należą jeszcze miejscowości: Bursztynik, Kawle Górne, Kawle Dolne, część Załęża i Młynek. Liczba mieszkańców tak szybko się zmienia, że na bieżąco trudno to policzyć. Z dnia na dzień rosną nowe budynki, zwiększa się ilość nowych mieszkańców, ale zmniejsza się ilość rolników.

Co w społecznej pracy sołtysa jest najtrudniejsze? - Dla mnie nie ma rzeczy trudnych. Przyzwyczaiłem się do mieszkańców i z nimi pracuje tak jak z moją rodziną. Może właśnie dlatego nie mam problemu, by zmobilizować ludzi do brania udziału w pracach społecznych na rzecz sołectwa, czy w wielu gminnych imprezach. Nikt mi nie odmawia, bo przez minione lata nauczyli się, że warto ze sobą współpracować. Na szczęście są jeszcze osoby chętne podjąć taki trud - stwierdza sołtys Alojzy Byczkowski.

Nasz rozmówca miał na myśli m. in. prace społeczne przy układaniu płyt. Ostatnie takie prace wykonano w Kawlach Dolnych. Sołtys nie ukrywał swojego zadowolenia, gdyż uznał, że zrobiono kawał dobrej roboty.

- Nasz tata potrafi "wychodzić" przydział płyt jumbo od wójta Andrzeja Wyrzykowskiego. Ludzie z naszego sołectwa mówią tak: jeżeli w innych miejscowościach nie chcą wyłożyć płyt, niech przywiozą je do nas, my je wykorzystamy - stwierdza syn Edmund Byczkowski.

Co się zmieniło przez ostatnie 40 lat w sołectwie? - Widać postęp. Mamy wodociągi, kanalizację, gaz, a w części sołectwa jest nawet światłowód. Starsi mieszkańcy twierdzą, że takich wygód nigdy do tej pory nie mieli. Były czasy, gdy wodę nosiło się na szchańdach. Teraz mamy wszystko w domach - cieszy się sołtys.

Widać wyraźnie, że Alojzy Byczkowski wśród wielu swoich obowiązków szczególną uwagę skupia na drogach. Większość z nich w jego sołectwie pokryta jest płytami yumbo.

- Niektórzy mieszkańcy żartują, że jak wszędzie będą już płyty, to buty nie będą potrzebne, a do Przodkowa pójdzie się w skarpetkach - przytacza słowa swoich mieszkańców.

Największym marzeniem sołtysa jest kontynuacja budowy sołeckich dróg. Wyznaje jednak zasadę , że trzeba być cierpliwym, bo nie da się wszystkiego zrobić od razu.

Ma też dużą satysfakcję z udziału mieszkańców w dożynkach. W 2017 r. sołectwo zdobyło I miejsce w gminie i w powiecie na najpiękniejszy wieniec. Reprezentowali też gminę na dożynkach wojewódzkich. Również w turniejach sołeckich i w imprezach na najbardziej usportowione sołectwa zawsze są w czołówce.

W organizacji takich wydarzeń wspomagają ojca synowie. Oni też pomagają nie tylko w przygotowaniach, ale jeżeli jest taka potrzeba, w turniejach biorą czynny udział jako zawodnicy.

Jak to jest być żoną sołtysa przez ponad 40 lat? Gdy pada to pytania, Elżbieta Byczkowska dyskretnie westchnęła.

- To co robi mąż wymaga dużo zachodu i pracy, ale on lubi chodzić do ludzi, cieszy się, że zawsze potrafi się z nimi dogadać, gdy o coś poprosi, na przykład przy układaniu płyt jumbo. Jest szanowanym człowiekiem. Ma taki charakter, że nie może w domu usiedzieć, zawsze gdzieś go niesie. Bardzo często jest w urzędzie gminy, by tam załatwiać sołeckiej sprawy. Urzędnicy są dla niego wyjątkowo życzliwi i sympatyczni. Jest radnym, działa też w straży pożarnej. Jest w ciągłym biegu. Jak sam twierdzi, nie ma czasu nawet na chorobę. Ma też poczucie humoru i lubi żartować - wyjawia małżonka.

- Ojciec umie pogodzić swoje obowiązki wynikające z bycia sołtysem, rolnikiem, ojcem i mężem. Zawsze jest dla nas przykładem. Uczył nas ciężkiej pracy, zasad i dyscypliny - dodaje syn Edmund.

Dużą estymą darzą Alojzego Byczkowskiego synowe - Aleksandra i Lucyna. Obydwie uważają, że teść jest komunikatywny, bardzo otwarty i serdeczny. Załatwi sprawy rodzinne i sołeckie. Po prostu człowiek uniwersalny. Dobrze mieć takiego teścia.

Rozmowie przysłuchuje się uważnie jedna z wnuczek. Na pytanie, czy interesowało by ją, zostać kiedyś sołtysem po dziadku? - Pomyślę o tym, jak trochę podrosnę. A tak w ogóle to mnie prawie wszystko interesuje - skonstatowała 7-letnia Julia, najstarsza wnuczka państwa Byczkowskich.

Longina Templin

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.