Rodzina z "klasą" - kapela BAS muzykuje i promuje Kaszuby od 25 lat

niedziela, 8 lipca 2018 r., 11:58
Pierwszy koncert rok 1993 Pierwszy koncert rok 1993 fot. archiwum rodziny Klasa

Rodzina, tradycje, kultura kaszubska - to wartości, którymi kierują się członkowie kapeli BAS z Sierakowic. Ta trzypokoleniowa muzyczna rodzina Klasów pokazuje jak można rozpowszechniać kaszubszczyznę i godnie reprezentować gminę i całe Kaszuby. W tym roku obchodzą 25. rocznicę istnienia swojego zespołu. Ich kariera zaczęła się od występu podczas spotkania rodzin muzykujących.

Był 9 stycznia 1993 roku, wtedy po raz pierwszy Henryk wraz z synami Leszkiem, Piotrem i Łukaszem wystąpił publicznie na "Koncercie Rodzin Muzykujących i Śpiewających" w Kartuzach. Tego samego roku, w kwietniu rodzina zaprezentowała się już po raz drugi. Zagrali w pełnym składzie wraz z mamą Teresą i córką Lucyną na I. Spotkaniu Rodzin Muzykujących w Sierakowicach. Dziś ten zespół rodzinny liczy trzy pokolenia.

- Wszystko zaczęło się od rodzinnego śpiewania i grania w domu. Gdy powstaje zespół to jest ogłoszony nabór, następnie są przeprowadzane castingi itd. My natomiast jesteśmy kapelą rodzinną, a w rodzinie jest całkiem inaczej - tłumaczy Teresa Klasa, współzałożycielka kapeli.

- Dużo wynieśliśmy z domu rodzinnego, gdzie był często kaszubski śpiew i muzyka. Ojciec grał na skrzypcach, a mama na mandolinie. Ja niestety nie opanowałam gry na żadnym instrumencie. Wiadomo jak to dawniej wyglądało: gospodarstwo, praca - nie było czasu - dodaje.

- Po ukończeniu szkoły podstawowej kontynuowałam naukę w "ogólniaku" w Kartuzach a następnie w Studium Nauczycielskim w Gdańsku. Pracę podjęłam w szkole w Jelonku, gdzie poznałam Henryka, przyszłego męża. Wówczas umiał już grać na skrzypcach. Zawsze mówię i podkreślam, że miałam dużo szczęścia. Po naszym ślubie pojawiły się dzieci i kiedy trochę podrosły, wpadliśmy na pomysł śpiewania rodzinnego z instrumentami. Mąż miał swoje skrzypce, natomiast drugie dostaliśmy od ojca Leona krótko przed jego śmiercią. Powiedzieliśmy naszym dzieciom "Kto nauczy się grać na skrzypcach, ten otrzyma je w spadku po dziadku". Najodważniejszy okazał się najmłodszy syn Łukasz i mąż go nauczył. synowie nauczyli się gry w Szkole Muzycznej w Kartuzach, Leszek na akordeonie, a Piotr na klarnecie uczyli się w Szkole Muzycznej w Kartuzach - tłumaczy założycielka.

Kapela początkowo występowała jako Rodzina Muzykująca, potem "Kaszubska Kapela Rodzinna". Repertuar każdego roku poszerzała o kilka utworów polskich i kaszubskich. Członkowie zespołu w pewnym momencie, zaczęli dostawać zlecenia na występy dla grup turystycznych. Kiedy zrobił się większy popyt, sformalizowali działalność. Obecnie grupa występuje pod nazwą "BAS"

- Bas, który przyczynił się do powstania nazwy to unikat, jedyny taki w naszym województwie. Instrument w 1932 roku wykonał Leon Bronk z Karłowa, mój teść. W 2001 roku teściowa Elżbieta powiedziała: "Weźcie ten instrument do siebie, może da się z niego zrobić jakiś użytek". Po konserwacji i renowacji zaczął służyć naszej kapeli. Od niego przyjęliśmy nazwę "BAS" - dodaje.

Kapela Bas jest autentyczna i zachowała tradycjonalizm w każdym aspekcie.

- Żona z córką śpiewają od zawsze. Nasz najstarszy wnuk Paweł gra na wiolonczeli, młodsza wnuczka Małgosia na flecie poprzecznym - podsumowuje Henryk Klasa.

- Na co dzień każdy ćwiczy sam, ale przed większymi koncertami spotykamy się razem u nas w domu - tłumaczą założyciele.

Rodzina Klasów swoją pierwszą płytę wydała 11 lat temu, kolejną w tym roku. Obie zespół nagrywał w warunkach domowych. Pierwsza płyta powstała kilka lat. W jej nagraniu pomagał najmłodszy z synów Łukasz. Jest informatykiem i przy pomocy dobrego programu muzycznego i swoich umiejętności profesjonalnie zajął się nagraniem płyty. Gdy Łukasz w trakcie nagrywania rozpoczął studia, przeszkolił pana Henryka w obsłudze programu nagrywającego i ten je dokończył. Obróbki nagranego materiału dokonał jednak syn Łukasz.

- Druga płyta została wydana w tym roku, jej nagranie zajęło kilka lat, bo trudno zebrać tyle osób równocześnie, kiedy wszyscy pracują. Na naszych płytach znajdują się utwory te bardziej zapomniane, których dziś kapele nie grają, a my je reaktywujemy, wyszukujemy w różnych kaszubskich śpiewnikach. Opracowań muzycznych utworów dokonuje Henryk. Nie mamy brzmień organowych, perkusyjnych ani nowoczesnych rytmów. Zaczęło się od skrzypiec, potem doszedł akordeon, z czasem flet prosty zamienił się na klarnet. Później pojawiły się kaszubskie diabelskie skrzypce i burczybas. Jako ostatni instrument doszła wiolonczela. Dziś w repertuarze mamy ponad 40 polskich piosenek biesiadnych i ponad 40 piosenek kaszubskich - podsumowują.

Z czasem ich rodzinne muzykowanie przekroczyło granice kraju. Zarówno w Polsce, jak i poza nią, muzyka kaszubska jest bardzo dobrze odbierana. Podczas swojej kariery Klasowie mieli możliwość przez dwa sezony występować na pływającym po Wiśle wycieczkowcu "Fryderyk Chopin". Na jego pokładzie folklor kaszubski prezentowali międzynarodowym grupom turystów z Ameryki, Anglii i Niemiec.

Dla założycieli jedność rodzinna to podstawa i dziś z perspektywy lat patrzą na swoją kapelę z dużym sentymentem.

- Najbardziej cieszymy się z tego, że trwają przy nas cały czas nasze dzieci i dołączają wnuki. Dzięki graniu w rodzinnej kapeli nasze wnuki są obyte z publicznością, co później ułatwia im występy w szkole muzycznej. Nigdy nie planujemy nic na przyszłość. Teraz, ani kiedy zaczynaliśmy, nikt z nas nie sądził, że tak to się rozrośnie i będziemy występować zarówno u nas, jak i na świecie - podsumowują.

Kapela BAS bardzo dba o zachowanie rodzimych tradycji. Jak podkreślają założyciele, nie potrzebują prądu by grać i śpiewać. Stroje wykonali samodzielnie, nie było to łatwe w tamtych czasach, ale dzięki ich wytrwałości i dążeniu do celu, dali radę.

- Nasze stroje uszyłam sama, było to w bardzo trudnych czasach, objechaliśmy kilka pobliskich miast, żeby zdobyć materiał i nici. Nie zraziliśmy się nieprzychylnością pewnych osób i działaliśmy dalej, a właściwie wciąż trwamy przy kulturze kaszubskiej i dalej promujemy Sierakowice i całe Kaszuby - tłumaczy Teresa Klasa.

Dziś kapela ma na swoim koncie wiele występów na scenach krajowych i międzynarodowych. Ostatnio zespół otrzymał "Skrę Ormuzdową" przyznaną przez Kolegium Redakcyjne miesięcznika POMERANIA.

Dla państwa Klasów, jak sami podkreślają, największym osiągnięciem i nagrodą jest zadowolenie słuchaczy i ich wpisy w kronikach zespołu. Zebrali je od osób z różnych krajów i kontynentów, z którymi spotykali się na różnych uroczystościach i spotkaniach. Działalność jest udokumentowana w łączenie w dziewięciu opasłych tomach - sześciu z fotografiami i trzema z wpisami gości.

Najbliższy publiczny koncert kapeli BAS odbędzie się 14 lipca podczas Jarmarku Wdzydzkiego na terenie skansenu we Wdzydzach.

Dominik Ropela

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.