W Kartuzach po północy alkoholu już nie kupisz

środa, 11 lipca 2018 r., 08:46
fot. MD-Z

Już niedługo w sklepach i na stacjach benzynowych na terenie Kartuz nie będzie możliwości nabycia alkoholu od północy do godz. 6.00 rano. Decyzję o wprowadzeniu nocnego zakazu sprzedaży w tych godzinach radni podjęli na poniedziałkowej sesji nadzwyczajnej.

Nowa ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi daje gminom nowe kompetencje. W myśl nowych przepisów samorządy mogą decydować o liczbie punktów, gdzie sprzedawany jest alkohol, a nawet w jakich godzinach. Z możliwości, jakie daje ustawa postanowili skorzystać kartuscy radni. Podczas poniedziałkowej sesji procedowali m.in. nad uchwałą w sprawie "ustalenia na terenie gminy Kartuzy maksymalnej liczby zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych oraz zasad usytuowania miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych". Temat ten podjęto już na czerwcowej sesji, jednak wówczas radni postanowili wycofać uchwałę, by dokładniej przeanalizować temat.

Na posiedzeniu komisji, które poprzedziło sesję, radny Jerzy Pobłocki wystąpił z wnioskiem o ograniczenie sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Swój wniosek uzasadnił tym, co w tym czasie dzieje się w centrum miasta. Jego zdaniem w godzinach nocnych na Rynku dochodzi do zakłócania spokoju przez osoby nadużywające alkoholu oraz bezdomnych.

- Nic się nie robi w tym mieście, żeby panował porządek w nocy. W ostatnim tygodniu znów były ekscesy na Rynku. Nikt nad tym nie panuje. I to nie są moje głosy, bo ja już tego nie słyszę, wyniosłem się z pokoju od strony ulicy. To głosy innych mieszkańców tej ulicy - mówił radny.

Jego zdaniem problem można rozwiązać właśnie poprzez wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach od godz. 24 do godz. 6 rano. Wniósł, by zapis taki dołączyć do projektu uchwały. Przeciwny wprowadzeniu go był burmistrz Mieczysław Gołuński, który zaapelował do radnych o rozsądek.

- Jestem przeciwny jakimkolwiek ograniczaniom. Polak jest bardzo kreatywny, więc wiele ciekawych rzeczy nadal się będzie działo. Nie róbmy takich rzeczy, patrzmy na to rozsądnie. Zakazy spowodują, że każdy będzie kupował na zapas i większą ilość też spożyje. A jeżeli osobie uzależnionej przyjdzie chęć do wypicia nic nie zatrzyma takiego człowieka, będzie potrzebował znajdzie sposób na zdobycie alkoholu - dodał burmistrz.

Dodał, że może warto zakazem objąć całą gminę, by wszystkich traktować jednakowo.

- Ci, którzy piją, będą to robić. Problem jest w tym, co z ludźmi, którzy zakłócają spokój, normalny sposób bytowania. Jeżeli w miejscach publicznych dzieją się nieciekawe rzeczy to nie problem dla tych, którzy piją, ale dla tych, którzy tam mieszkają - mówił z kolei radny Pryczkowski.

Głos w dyskusji zabrała m.in. Henryka Wolska, która przewodniczy Gminnej Komisji Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

- Do nas nie wpływały wcześniej żadne informacje o zakłócaniu ładu i porządku publicznego. Ilość imprez, spotkań towarzyskich przez okres letni jest większa, może dojść do tego typu scysji, jednak głęboko bym się zastanowiła nad wprowadzeniem ograniczenia - powiedziała Henryka Wolska.

- Proszę przyjść wieczorem do Kartuz, po godzinie 24 i zobaczyć, co się dzieje. Wszyscy sobie grzecznie śpią, a ja to widzę. Mnie się ktoś pod drzwiami załatwia, a nie państwu - mówił z kolei radny Pobłocki.

Dodał, że wielokrotnie zgłaszał problemy policji. Bez skutku.

- Dopóki takie osoby nie zakłócają porządku lub nie atakują innych ludzi, to nie ma podstawy do ich usunięcia. Oni mogą sobie siedzieć na ławeczkach, na rynku, mogą chodzić, tańczyć, robić, co chcą. A załatwiają się tam, gdzie czują potrzebę. Nawet jeśli wprowadzimy zakaz sprzedaży alkoholu to i tak będą załatwiać się tam, gdzie chcą - mówił Tomasz Nadolny.

- Jeśli będziemy chcieli coś ograniczyć to wywołamy tym tylko niesamowitą burzę. Ci ludzie i tak nadal będą kupować sobie alkohol, będą nadal pić i załatwiać się, gdzie nie trzeba. Może powinniśmy zrobić wspólne spotkanie w ramach komisji społecznej. Komisja powinna się nad tym pochylić i zastanowić się co zrobić. Może trzeba zwiększyć liczbę patroli policyjnych? Ograniczenie sprzedaży na pewno nie rozwiąże problemu, a tylko wywoła burzę - dodała Henryka Wolska.

Jerzy Pobłocki podał Sandomierz, jako przykład miasta, w którym wprowadzenie ograniczeń od 1 lipca sprawiło, że zapanował tam porządek.

- Proszę nie mówić o jakiejś nagminnej rzeczy. To są sporadyczne przypadki, jeżeli ktoś naprawdę nie zdążył gdzieś dojść, dojechać i zasłabł. Służby biorą te osoby, sprawdzają i dowożą do odpowiednich pomieszczeń. To sporadyczne przypadki. A ci, którzy spożywają nadmiernie alkohol, idą kupić go w dużych supermarketach, gdzie jest on tani. Nie kupią go w zwykłym sklepie, bo ich nie stać. Nie róbmy paranoi - mówił z kolei burmistrz.

- Szczerze mówiąc tylko pan podnosi ten aspekt sprawy za każdym razem. My nie mamy żadnych skarg na jakiekolwiek funkcjonowanie nocnego sklepu. Jedyną osobą jest pan - dodał.

Zaznaczył, że podjęcie uchwały może skutkować tym, że sklepy nocne zostaną zamknięte. Żaden nie będzie otwarty po północy, bo nie będzie się to opłacało właścicielom.

Ostatecznie za wprowadzeniem ograniczenia zagłosowało dziesięcioro radnych, siedmioro było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu.

Wprowadzone przez radnych ograniczenie odnosi się do sklepów oraz stacji benzynowych. Nie dotyczy miejsc takich jak bary, puby czy restauracje.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.