"Podróże uczą kochać życie" - Tomasz Plicht rusza na kolejną wyprawę. Rowerem dookoła Białorusi

czwartek, 2 sierpnia 2018 r., 15:16
fot. archiwum/Tomasz Plicht

Gdyby zsumować wszystkie wyprawy, jakie odbył w ciągu pięciu ostatnich lat, okazałoby się, że spędził na podróżowaniu cały rok. Przestał już liczyć kilometry, które pokonał. Można je liczyć w tysiącach. Odwiedził już większość europejskich państw, dotarł nawet na Bliski Wschód. Podróżuje głównie rowerem, choć nie brakowało też wypraw pieszych i autostopowych. Przed nim kolejna podróż i 3.000 km na dwóch kółkach. Tomek Plicht, bo o nim mowa, przygotowuje się do kolejnej wyprawy. Tym razem chce przejechać wzdłuż granic Białorusi.

W pierwszą podróż odbył w wieku 19 lat. Tuż po maturze ruszył z kolegą "Na koniec Polski i jeszcze dalej". Ta wyprawa rozbudziła w nim pasję do podróżowania. Rok później wyruszył w podróż po Europie, potem m.in. na pieszą wędrówkę przez Litwę, Łotwę i Estonię. Podczas swoich podróży odwiedził ponad 30 państw europejskich, a także Izrael i Palestynę. Jest przykładem na to, że marzenia należy zamieniać na cele i je konsekwentnie realizować.

Tomek Plicht dziś ma 24 lata i kształci się w Szkole Aspirantów PSP w Poznaniu. Pochodzi z Ostrzyc, jest absolwentem I LO w Kartuzach. Działa też w OSP Ostrzyce, założył przy tej jednostce klub HDK przy tej jednostce, był jednym z założycieli klubu RowerOwce. 7 sierpnia rusza w kolejną niezwykłą podróż.

Dookoła Białorusi

Tomek planuje pokonać 3.000 km wzdłuż granic Białorusi.

- Białoruś to kraj, który jest jednym z sąsiadów Polski. Jest też najrzadziej odwiedzanym, a jeśli już Polacy tam wybierają, to jeżdżą do Grodna, w którym wprowadzony został ruch bezwizowy. Dalej mało kto podróżuje, bo przewodniki mało powiedzą nam o ciekawych atrakcjach. Doświadczenie nauczyło mnie jednak, że tam, gdzie teoretycznie nic nie ma - jest właśnie najciekawiej. Zamierzam przejechać Białoruś niemal dookoła. Poznając ją od każdej strony będę mógł mieć najbardziej prawdziwe spojrzenie na to państwo - opowiada Tomek.

- To jeden z niewielu europejskich krajów, w którym jeszcze nie postawił stopy, a do którego można dojechać na rowerze wykorzystując urlop. Fascynuje mnie swoją tajemniczością - takim owianym tajemnicą wschodem, jednak historycznie bogatym. Kultura, mentalność i gościnność wschodnich państw, które odwiedzałem stała na najwyższym poziomie. Czas sprawdzić czy i na Białorusi będzie podobnie - dodaje.

Tomek wyruszy z Poznania. Planuje pokonać łącznie 3.000 km i zakończyć wyprawę w rodzinnych Ostrzycach. Planuje odwiedzić m.in. Mińsk, sanktuaria w Budosawie i Brasłwie, a także okolice Czarnobylu.

- Zawsze chciałem zobaczyć, jak wygląda okolica Czarnobyla 32 lata po wybuchu. Poleski Państwowy Rezerwat Radiacyjno-Ekologiczny prawie całkowicie jest pominięty w opisach kraju. Sanktuaria- Budosław i Brasław to również bardzo ważne miejsca dla mnie jako katolika. Nie zamierzam też ominąć stolicy, czyli Mińska. Może uda mi się tam dowiedzieć, jak funkcjonuje straż pożarna na Białorusi. Przy odrobinie szczęścia i sprzyjających okoliczności, spędzę jedną noc również na Ukrainie - kraju, który naprawdę został mi głęboko we wspomnieniach i fajnie byłoby choć na chwilę do niego zawitać - opowiada podróżnik.

W podróży planuje spędzić około trzech tygodni.

- Mam 23 dni urlopu. Kilometrów będzie ok. 3.000. Im szybciej skończę, tym więcej czasu spędzę w domu. Nie żeby mi się spieszyło, bo serce ciągnie w podróż, ale nie ukrywam, że fajnie byłoby spędzić choć dwa dni w domu przed powrotem do Poznania. Jak widać, niektóre rzeczy wyjdą jeszcze w praniu - dodaje Tomek.

Swoimi wyprawami Tomek udowadnia, że podróżować i poznawać świat można niezależnie od zasobności kieszeni.

- Biorę namiot, tym razem "testowo" zaopatrzyłem się też w hamak. Za żaden z noclegów jak zwykle nie zamierzam płacić. Podjąłem decyzje o podróży może z miesiąc temu i od tego czasu myślę głównie o tym. Kilka kwestii organizacyjnych pomaga mi ogarnąć Paweł Bladowski z Sierakowic, który nie pierwszy raz wykazał się wsparciem w moich podróżach - opowiada strażak.

- W tym roku znowu zabieram ze sobą gitarkę, mimo dużych kilometrów mam nadzieję coś zarobić. A może w końcu uda mi się skończyć podróż nie dokładając nic? Na moim koncie widnieje teraz suma 300zł, na pewno będę oszczędny. Nie przewiduję innych kosztów niż wyżywienie - dodaje.

Urok samotnych wypraw

Podróż po Białorusi będzie kolejną wyprawą, którą Tomek odbędzie w pojedynkę. Jak przyznaje, samotne wyprawy są okazją do osobistych przemyśleń, rozrachunków i podładowania wewnętrznych akumulatorów.

- Myślę o tym co robię źle, co chciałbym zmieniać w swojej codzienności. W ten sposób ładuję baterie, które po powrocie są pełne. Sam jestem po powrocie pełen życia i chęci do działania - z głową pełną pomysłów - mówi podróżnik.

Jak dodaje, człowiek dzięki samotnym podróżom sam staje się bardziej otwarty na innych ludzi, łatwiej nawiązywać kontakty.

- Uważam, że gdybym nie był takim samotnikiem, nie poznałbym tylu ludzi - zaznacza.

Podkreśla, że zaletą wypraw w pojedynkę jest również radość z bycia "szefem swojej wyprawy".

- Nikt nie dyktuję mi warunków, jem i śpię, kiedy sam mam na to ochotę. Zatrzymuję się gdzie chcę, skręcam gdzie chcę. Sam piszę swoją historię - wyjaśnia.

Cenne lekcje życia

Tomek, pytany o to, którą ze swoich podróży wspomina najlepiej z przekonaniem podkreśla, że każda jest dla niego cenna i nawet dwudniowy wypad w góry może być wyjątkowy. Najbardziej jednak we wspomnieniach utkwiła mu trzymiesięczna tułaczka przez Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię.

- Z tej wyprawy wróciłem z pełną głową przemyśleń, refleksji, chęci i takiego kopa do działania - wyznaje.

Podkreśla, że podróżach najpiękniejszy jest element zaskoczenia.

- Podróżując niezorganizowanie nigdy nie wiadomo, co czeka za kolejnym zakrętem. I to jest piękne! Zastanawiasz się, gdzie będziesz spał, a tu nagle ktoś zaczepia i proponuje Ci nocleg albo ktoś zaprasza na obiad. Miałem takich sytuacji masę i ludzka życzliwość nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Dla mnie jest to też element wiary, działanie modlitwy, które podróżując widzę najwyraźniej - opowiada i przywołuje fragment Pisma Świętego: "Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą".

- Często doświadczam, że otrzymuję od ludzi więcej niż jest mi potrzebne - dodaje.

Na rowerze pokonał już jakieś 25 tys. kilometrów. Do tego należy doliczyć wyprawy piesze, pielgrzymki i podróże autostopowe. Każda podróż to nowe doświadczenia, cenne lekcje i niezapomniane przeżycia.

- Podróżowanie uczy otwartości, kontaktowania się z ludźmi, radzenia sobie w nieprzewidywanych sytuacjach, uczy też pokory. Mnie nauczyło także powstawać z kolan - w jak słabym stanie psychofizycznym bym nie wyjeżdżał, zawsze wracałem z tarczą. Podróżowanie daje nam też szerokie widzenia tego, jak jest gdzie indziej, potem powracając z jego perspektywy człowiek docenia bardziej to, co ma na co dzień i cieszy się tym - wyznaje.

Dla Tomka w podróżowaniu najcenniejsze jest to, że uczą kochać życie.

- Zostając samemu podczas podróży uświadamiam sobie jak ważni są ludzie, obok których żyje się na co dzień. Każdemu komu wydaje się, że zna samego siebie na wylot, polecam wyruszyć w samotności choć na chwilę i sprawdzić na ile zna siebie faktycznie i jaki będzie w obliczu wyzwania. Jak już wspomniałem, podróżując zdałem sobie prawdziwie sprawę, jak ważna jest dla mnie modlitwa. Można by chwalić i chwalić. Jednym zdaniem jeszcze podsumuję: podróże uczą kochać życie - podkreślił.

Tomek konsekwentnie dąży do spełniania kolejnych marzeń.

- Pierwsze moje marzenie już się spełniło - wymarzona praca. Drugie to szczęśliwa rodzina. Myślę, że byłoby czymś pięknym poznać połówkę, która dzieliłaby ze mną pasję. Podróżniczych planów mam jeszcze masę. Nie zaznam spokoju, dopóki nie odwiedzę Rosji i nie posmakuję wody z Bajkału. Kiedy i w jaki sposób, nie mam zielonego pojęcia, ale też nie mam wątpliwości, że mi się to uda - mówi na zakończenie.

Magdalena Damps-Zdrojewska

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.