Głośna awantura o odwodnienie Mirachowa na komisji rewizyjnej

piątek, 5 października 2018 r., 08:54
fot. MD-Z

Posiedzenie komisji rewizyjnej rady miejskiej w Kartuzach zdominowała burzliwa dyskusja związana z odwodnieniem Mirachowa. Problem dotyczy nowej płyty boiska, zdaniem części mieszkańców, jest ona tak wykonana, że zbierające się na niej wody opadowe będą zalewać ich działkę.

Spotkanie przebiegało w tak burzliwej atmosferze, że trudno było pojąć sedno problemu. Na posiedzenie komisji, które miało dotyczyć m.in. podsumowania trzeciego kwartału pracy urzędu, zaproszono mieszkanki Mirachowa, które zgłosiły problem związany z zagrożeniem zalaniem

- Boisko nigdy nie zagrażało nam, jeśli chodzi o wodę. Nigdy nie mieliśmy problemu, absolutnie. Boisko miało góry i doliny, woda sobie spływała, ale nigdy do mnie. Gdy rozpoczęto budowę i pierwsza wywrotka pojawiła się pod moim płotem interweniowałam u pani wiceburmistrz, bo myślałam, że będzie pani kompetentna i nam pomoże, ale pani powiedziała, że nie ma problemu i nasypu nie będzie(...). Zostawiono rów, bez odpływu. Po małym deszczu jest on pełen wody. Jesteśmy emerytami z kim mamy walczyć, bo wy zrobiliście nasyp, żeby nie mieć problemu? - mówiły mieszkanki Mirachowa.

Odpowiedział im burmistrz Mieczysław Gołuński.

- Istniejące boisko było wcześniej ustawione pod takim kątem, że woda spływała w stronę działki. Kąt wcześniej wynosił około 15-20 procent, teraz jest jednoprocentowy. Podnieśliśmy boisko, wyrównaliśmy z prawie niezauważalnym spadkiem. Zatrzymaliśmy wodę na terenie gminnym, nie spuszczamy jej do państwa. Zwiększyliśmy też chłonność terenu, by wody mniej spływało. Woda nadal spływa na gminną działkę, gdzie mamy prawo wykonać rów, aby wody u nas zatrzymać. Rów powstaje po to, by chłonąć wodę i oddawać ją do ziemi. Nie potrzeba tutaj odpływu, bo rów jest chłonny. Jeśli nie będzie, wymyślimy inne rozwiązanie - mówił burmistrz.

- Jeśli okaże się, że rów jest zbyt płytki pogłębimy go. Jeżeli rów nie zda egzaminu wybudujemy studnię chłonną - dodał.

Radny Treder zapytał, czy boisko wykonano na poziomie, na którym ma być, bo jego zdaniem znajduje się ono zbyt wysoko.

- Boisko jeszcze nie jest odebrane, jest w trakcie budowy - odpowiedział burmistrz.

Podczas spotkania przypomniano też kolejny problem związany z odwodnieniem w Mirachowie.

- Kilkanaście lat temu, gdy pojawił się problem z zalewaniami przyszliśmy do państwa, gdyż z informacji, które wówczas posiadaliśmy wynikało, że kanalizacje i odwodnienia wykonane jeszcze za czasów pruskich funkcjonują, ale są poprzerywane i osoby, z którymi się konsultowaliśmy jasno określiły, że są one poprzerywane na państwa działce, na zwykłej łące, nieużytku. Prosiliśmy wówczas o pozwolenie, by wykopać otwór sprawdzić i go zasypać. Nie zgodziliście się państwo - mówił Mieczysław Gołuński.

- Przez lata nie było problemów z nadmiarem wody, wszyscy o tym zapomnieli. Rok ubiegły był wyjątkowo mokry, problem zalań wrócił. Zalewa właścicieli innej działki. Znów zwróciliśmy się z prośbą o pozwolenie, by sprawdzić, jak odwodnienie działa. Nie wiem, co mogło spowodować przerwanie, ale chcielibyśmy to sprawdzić i naprawić. Grzecznie prosimy cały czas, ale jeżeli będziecie państwo nadal odmawiać, będziemy musieli rozwiązać sprawę administracyjnie, więc i tak wejdziemy - dodał.

Spotkanie przebiegało w bardzo burzliwej atmosferze. Prowadzący komisję radny Andrzej Bystron musiał kilkakrotnie uspokajać dyskutujących. Niecodzienny problem poruszył w trakcie dyskusji radny Mariusz Treder.

- Czy prawdą jest, że państwo straszycie mieszkańców, żeby zastanowili się nad tym, czy chcą walczyć z gminą? - zapytał Mariusz Treder.

Odpowiedziała mu Sylwia Biankowska.

- Burmistrz nie ma z tym nic wspólnego. Nie jest prawdą, że straszę mieszkańców, natomiast prawdą jest, że kontaktuję się od roku z córką właścicieli posesji i uważałam ją dotąd za swoją koleżankę. Pytając o "walczenie z gminą" nie chodziło mi o straszenie, tylko o to, że uruchomienie procedur administracyjnych trwa bardzo długo. Nie jest prawdą, że straszę, był to niefortunny wpis, który skierowałam do swojej, dotąd myślałam koleżanki i przeprosiłam ją za to. Powiedziałam, że nie chcę się kłócić, że chcę by było najlepiej dla nich również, chodziło o kompleksowe rozwiązanie tego problemu, który trwa od kilkunastu lat - wyjaśniła wiceburmistrz.

Sprawę boiska zgłoszono do inspektoratu nadzoru budowlanego i w tej sprawie trwa postępowanie. Po jego zakończeniu gmina ustosunkuje się do sprawy.

MD-Z

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.