Tokary. Aby skutecznie rozwiązywać problemy, trzeba się dogadywać

niedziela, 4 listopada 2018 r., 15:31
Grzegorz Wilczewski, sołtys Tokar Grzegorz Wilczewski, sołtys Tokar fot. Longina Templin

Taka dewiza przyświeca Grzegorzowi Wilczewskiemu, który od siedmiu lat pełni funkcję sołtysa Tokar. To nie jedyna jego społeczna praca. Jest także naczelnikiem miejscowej OSP. Ponadto prowadzi swoją firmę budowlaną. Nie zapomina też o swoich obowiązkach rodzinnych. Ma swoją receptę na to, że można skutecznie łączyć wiele zadań. I to mu się udaje.

Kiedy na zebraniu wiejskim mieszkańcy zaproponowali jego kandydaturę, miał sporo wątpliwości czy się na to zgodzić. Wówczas uważał, że taką funkcję powonień pełnić ktoś starszy. Poza tym nie był pewny czy da radę ze względu na to, że ma dużo pracy. Mieszkańcy zadeklarowali pomoc, więc uznał, że raz warto spróbować.

- Uznaję zasadę: jeżeli jest problem, należy wysłuchać argumentów mieszkańców. Celem nadrzędnym jest przyjęcie jak najlepszego rozwiązania, co nie znaczy, że nie "walczę" o własny punkt widzenia. Staram się wówczas do niego przekonać innych. Uważam, że trzeba się dogadać, by nie doszło do nieporozumień. Każda ze stron ma być zadowolona - powiedział sołtys Grzegorz Wilczewski.

Sołectwo się rozbudowuje. Od około dziesięciu lat przybywa nowych napływowych mieszkańców. Ziemię pod nową zabudowę sprzedają niektórzy rolnicy, zwłaszcza ci, którzy mieli małe gospodarstwa. Część działek oferowała Agencja Rolna. Dzisiaj trudno nazwać Tokary wsią typowo rolniczą.

- Z jednej strony dobrze, że wieś się rozwija, powstają nowe drogi, które są w dobrej kondycji. Większość z nich ma płyty jumbo, które mieszkańcy sami układają. W zimie są one utrzymywane jak należy. Z komunikacją nie mamy problemu. W okolicy pojawiają się też nowe zakłady. Z drugiej strony będzie więcej problemów w sołectwie, im więcej ludzi, tym więcej różnych punktów widzenia - stwierdził nasz rozmówca.

Z czego jest najbardziej dumny, co najbardziej cieszy? Najbardziej zadowolony jest z nowego ronda, bo jest bezpieczniej. Przy tej okazji powstała droga na Kczewo, co umożliwia dobry dojazd do Przodkowa. Wieś ma gaz, światłowód, kanalizację i wodociąg. Istniejące pole golfowe przyciąga dużo ludzi do wsi i jest formą reklamy Tokar.

Co się marzy sołtysowi? Co by się jeszcze przydało? W Tokarach nie ma szkoły. Dzieci uczą się w Czeczewie. Dlatego powinien powstać chodnik, łączący te dwie wsie, aby uczniowie bezpiecznie mogli pokonać drogę do szkoły. Chodnik lub chociaż utwardzone pobocze przydałoby się także od wyjazdu z ronda w kierunku Miszewa.

- Dumni jesteśmy, że prężnie działa nasza OSP. Druhów czynnych w tej chwili jest prawie 50. Działają też drużyny młodzieżowe dziewcząt i chłopców. Zawody strażackie to moja pasja - wyznał sołtys.

Jak na to wszystko znajduje czas? Prowadzi firmę budowlaną. Sołtysuje. Pełni funkcję naczelnika miejscowej OSP. A do tego dochodzą jeszcze obowiązki rodzinne. Jak udaje się to wszystko pogodzić, by skutecznie łączyć tyle zadań?

- W straży nie ma pracy codziennie. Natomiast dużo przygotowań wymagają zawody. Ćwiczymy około trzech tygodni. Wszyscy w tym uczestniczą, ale szczególnie naczelnik dba o sprawy sportowe w jednostce. Wyłączam się wtedy z innych spraw. Co się tyczy sołtysowania, to wygląda to w ten sposób: gdy pojawiają się ważne problemy, spotykamy się z radą sołecką i dokładnie je omawiamy. Każdy pomaga w miarę swoich możliwości. Często dołącza do nas radny Tomasz Węsiora. Po prostu pracujemy wspólnie. Ponadto ważne jest, by mieć plan na każdy dzień. To pozwala na systematyczne skuteczne działanie. Uważam, że to dobra recepta, by wszystko zrobić na czas - dodał.

Grzegorz Wilczewski nigdy nie zapomina o swoich obowiązkach męża i ojca trzech synów. Dba o to, by - na zmianę z żoną - zawieźć dwóch najstarszych Armina i Nikodema na treningi kickboxingu. Pierwszy z wymienionych młodych sportowców ma na swoim koncie liczne trofea, m. in. w ubiegłorocznym Pucharze Świata w Rimini stanął na najwyższym stopniu podium. W tym roku wywalczył brązowy medal na Mistrzostwach Świata Kadetów i Juniorów w Kickboxingu we Włoszech.

- Nie chodzi tylko o to, by zdobywali medale, ale by uprawiali sport w ogóle. Warto mieć pasję, co chroni przed ciągłym siedzeniu przy komputerach. Sam zawsze lubiłem sport i staram się zaszczepić to w moich synach - spuentował naszą rozmowę.

L.T.

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.