Babcia jest naszym oparciem. Zawsze można na nią liczyć

poniedziałek, 21 stycznia 2019 r., 10:22
fot. Longina Templin

Róża Rzepka mieszka w Borkowie. Ma dwie córki Gabrielę i Krystynę. Doczekała sześciu wnuków i pięciu prawnuków. Dzisiaj z okazji Dnia Babci wszyscy oni będą jej dziękować za troskę i opiekę, za okazywaną miłość i delikatne nienachalne wpajanie zasad jak żyć przyzwoicie i zawsze pomagać potrzebującym. Będą też dziękować za smakowite dania serwowane przez babcię przez cały rok.

Tradycyjnie już w święto babci wręczą jej kwiaty, przekażą upominki i obdarują ją gorącymi całusami. W tym dniu to nie babcia będzie pichciła, ale wnuki przygotują uroczysty rodzinny obiad lub kolację.

- Z babcią spędzałam dużo czasu. Gdy wracałam z gimnazjum, zawsze chodziłam do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego "Podkowa", który babcia wówczas prowadziła. Zostawałam z nią do zamknięcia sklepu. Zawsze czekał na mnie obiad przywieziony z domu, albo pizza z sąsiadującego ze sklepem baru. W ten sposób babcia nas rozpieszczała. Wiadomo, przez żołądek do serca - mówi pół żartem, pół serio Joanna Noetzel.

Babcia Róża potrafi użyć wychowawczych sztuczek. Aby wnuczkę zmobilizować do sprzątania, informuje ją telefonicznie, że będący u niej goście wybierają się również do niej. Trzeba dodać, że babcia mieszka po drugiej stronie ulicy, więc sprzątanie musi być ekspresowe.

- Moja córka Asia pomaga innym. Jest wolontariuszką Caritasu. Lubi rozmawiać z ludźmi, dzięki temu wie, komu trzeba pomóc. Dokładnie tak samo zachowywała się mama, gdy jeszcze pracowała w sklepie. Uważnie słuchała ludzi i służyła im dobrą radą i pomocą. W tej kwestii jest nieocenionym wzorcem dla wnuków - dodaje Gabriela Noetzel.

Wnuczka Anna Alali jest mamą Laury, Józefa i Marii. Mieszkają w Gdańsku. Z dzieciństwa pamięta jak babcia rano chodziła za nią z talerzem i karmiła kaszką, bo wnuczka była niejadkiem. A teraz pani Ania kaszkę gotuje swoim dzieciom. Różnica jest taka, że ona jadła rano pod okiem babci, a jej dzieci jedzą ją na kolację i robią to ze smakiem.

- Troszczy się o wszystkich w rodzinie, a o sobie myśli na samym końcu. Dlatego my staramy się dbać o nią - mówi wnuczka Anna.

- Od najmłodszych lat babcia wyjątkowo dbała o nasze żołądki. Pilnowała tego, abyśmy byli zdrowi i najedzeni. Przy naszej babci nie udało by się umrzeć z głodu - żartuje Joanna.

Róża Rzepka zawsze mówiła swoim wnuczkom, że dziewczyna musi mieć bardzo dobry fach w ręku, bo - nie daj Boże - zostanie sama to będzie skazana tylko na własne siły. To efekt jej własnego doświadczenia. Od 30 lat jest wdową i musiała sobie radzić ze wszystkim.

Dla babci Róży zawsze ważna była znajomość języków obcych i zdobycie zawodu. Kiedy młodsze pokolenie zaczęło studiować, ona wspomagała ich finansowo. Kiedy była taka potrzeba, potrafiła nawet zaciągnąć kredyty.

Wnuki skorzystały z tych rad. Joanna Noetzel skończyła studia prawnicze. Jest w trakcie aplikacji adwokackiej i podjęła studia doktoranckie w Warszawie. Jej brat Przemysław wybrał mechanikę samochodową. Krzysztof Drobczyński został lekarzem. Jego brat Piotr studiuje psychologię, a siostry - Anna Alali skończyła Akademię Ekonomiczną w Poznaniu, a Paulina Narloch jest inżynierem budownictwa. Ostatnia wymieniona czwórka wnuków to dzieci córki Krystyny Drobczyńskiej.

- Na babcię zawsze można liczyć, pomaga mimo swojego wieku. Potrafi sobie poradzić z moimi czteroletnimi bliźniakami - Leonem i Stefanem. Mogę spokojnie zostawić je pod pieczą babci. One je zagada, nakarmi, przeczyta im książkę. Gdy mieli kilka miesięcy, przyniosłam ich w nosidełkach. Babcia jednego bujała ręką, a drugiego nogą - wspomina Paulina Narloch.

- Babcia była drogowskazem, który nakierował nas na dobre tory. Scala naszą rodzinę - dodała.

Pani Paulina z mężem są w trakcie budowy domu. Babcia Róża wspiera ich finansowo, a wnuczka zastanawia się, jak ona to robi. Do zakończenia budowy jeszcze długa droga, ale zapobiegliwa babcia kupiła im już lodówkę.

Wnuk Piotr uważa, że babcia to prawdziwe domowe pogotowie ratunkowe. Kiedy spotyka go coś nagłego i nieoczekiwanego, wystarczy jedno słowo i babcia jest do dyspozycji wnuka. Przyznał również, że babcia ma niesamowitą pamięć. Gdy był uczniem podstawówki, to babcia bardziej pamiętała o jego sprawdzianach czy klasówkach niż on sam. Wnuczka Anna dodała, że babcia to żywy kalendarz. To ona zawsze przypomina kto i kiedy ma urodziny.

Przysłuchująca się naszej rozmowie Róża Rzepka, wypowiedzi swoich wnuków spoinowała tak: - Mam najlepsze wnuki na świecie. Nigdy od nich nie usłyszałam złego słowa.

L.T.

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.