W kaszubskim świecie poezji Ewy Warmowskiej

niedziela, 10 marca 2019 r., 10:10
fot. nadesłane/Ewa Warmowska

Zanim zajęła się literaturą pracowała jako nauczycielka. Jej największą inspiracją są dzieci. Od ponad dziesięciu lat tworzy prozę i poezję kaszubską. Mowa o Ewie Warmowskiej, która szczęście określa jako czerpanie radości z każdego dnia i umiejętność cieszenia się z małych rzeczy. W swoich tekstach opowiada głównie o tym, co jej bliskie - przyrodzie.

Swoje miejsce na ziemi znalazła w niewielkim domu pośród pól i lasów w jednej z kaszubskich wsi. Stąd czerpie inspiracje i tam tworzy. Przez szesnaście lat wydala kilka tomików prozy i poezji.

- Zawsze byłam miłośniczką poezji, bujałam w obłokach, chodziłam po polach i łąkach, zbierałam kwiaty i zioła. Byłam wrażliwa na piękno, znałam na pamięć mnóstwo wierszy różnych autorów. Sama zaczęłam pisać pod koniec 2003 roku. Po niespodziewanej chorobie (porażenie nerwu twarzowego) przeżyłam szok - czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie wykrzywioną i zniekształconą twarz, trudności z mówieniem i jedzeniem, jedno niedomykające się oko, a na dodatek mało obiecującą diagnozę neurologa - wspomina Ewa Warmowska.

Jak wierzy poetka, nic się jednak nie dzieje bez przyczyny. Również te bolesne i trudne chwile niosły z sobą głębszy sens. Od choroby uciekała myślami do świata opowiadań i wierszy.

- Myślę, że tamten czas, wstrząs jakiego doznałam spowodował ucieczkę w krainę ułudy. Chciałam zapomnieć o rzeczywistości i problemach. To nagłe pisanie, wręcz eksplozja twórcza stała się dla mnie ratunkiem i lekarstwem. Ale to, że zaczęłam pisać właśnie po kaszubsku, ma swoją przyczynę umiejscowioną dużo wcześniej, myślę, że gdzieś w dzieciństwie - dodaje.

Eksplozji twórcza, której doświadczyła pisarka szybko przyniosła z sobą owoce. Powstał pierwszy wiersz "Trapë do nieba". Opowiada on o pięknie natury, marzeniach, przeznaczeniu i tajemnicy życia. Autorka tym samym tytułem później nazwała swój pierwszy tomik poezji.

- Mój pierwszy tomik zatytułowany "Trapë do nieba" został wydany w 2006 roku. Do tej pory pisałam raczej do kuferka, podczas gdy inni piszą do szuflady (śmiech). Moje wiersze ujrzały światło dzienne dzięki wielkiemu zaangażowaniu i pomocy Przemysława Łagosza - dyrektora "Małej Szkoły" w Szopie. Nie wiem czy to opatrzność, czy może z "wësoka rãka", bo 8 marca 2006 roku podczas luźnej rozmowy na przerwie wspomniałam, że piszę i chciałbym wydać swoje wiersze - opowiada.

Autorka nie sądziła jednak, że słowa w tak szybki sposób mogą zmienić się w czyny, a jej marzenie o wydaniu swojego pierwszego tomiku stanie się realne. Do dziś nie może uwierzyć, że rozmowa podczas przerwy w szkole, gdzie pracowała stanie się tak istotną dla jej przyszłej kariery.

- Później nadeszło zaskoczenie, przełomowa chwila, bo dyrektor natychmiast zaczął szukać sponsorów, żeby zrealizować mój zamysł. Dokładnie trzy miesiące później, ósmego czerwca odbyła się promocja mojego pierwszego tomiku - tłumaczy poetka.

- Spełniło się moje największe marzenie, usłyszałam wtedy wiele ciepłych słów, rozdawałam książki, och jak wiele sprawiało mi to radości. Towarzyszyli mi najbliżsi: córka Barbara, która "koronkowymi obrazkami" ilustrowała moje wiersze, a także wzruszony mąż Zygmunt - dodaje.

Spory wpływ na późniejszą twórczość pisarki miało dzieciństwo. Podczas zabaw z rówieśnikami, słuchiwania opowieści dziadka Leona, rodzinnych chwil mała Ewa poznawała kaszubski, tradycje i wierzenia tej kultury.

- Miałam radosne i beztroskie dzieciństwo. Bawiłam się z rówieśnikami, wędrowałam po polach i łąkach w poszukiwaniu "skarbów", grałam w piłkę, chodziłam na szczudłach, słuchałam bajek z uchem przyłożonym do starego głośnika. Zawsze wiedziałam, gdzie rośnie bujna macierzanka, barwny łubin, pachnąca mięta, dorodny szczaw i najwyższe pierzaste trawy, które były ozdobą mojego pokoju na strychu. Byłam też posiadaczką pokaźnej kolekcji kamieni różnego sortu, namiętnie czytałam książki i moją pierwszą encyklopedię... Myślę, że rodzina, atmosfera, która w niej panowała i zamiłowanie do książek dały mi dobry fundament do mojej twórczości w dorosłym życiu - mówi.

Od Ewy Warmowskiej bije niesamowite ciepło i nieskrywana radość życia. O swojej pasji opowiada z uśmiechem na twarzy. Jednak sukcesu,jaki odniosła, wciąż pozostaje bardzo skromną osobą.

- Cóż, byłam i jestem zupełnie zwyczajną mieszkanką Bąckiej Huty, znaną w okolicy jako "szkòlnô" albo "Pani od kaszubskich wierszy". Wrosłam w to środowisko. Wywodzę się stąd. Tutaj w domu dziadków, na pustkach spędziłam dwa pierwsze lata mojego życia, tutaj stawiałam swoje pierwsze kroki i wypowiadałam pierwsze słowa - po kaszubsku. Później rodzice przeprowadzili się do pobliskiego Miechucina - wspomina Ewa Warmowska.

To jej dom, ogród, pobliski las i przyroda są dla niej ostoją, z nich czerpie inspirację i motywację do tworzenia.

- Lubię pisać w zaciszu domu, gdy wszyscy są zajęci swoimi sprawami. Zdarza mi się też nocne pisanie, gdy natychmiast muszę ubrać w słowa swoje myśli, żeby nie uleciały z pamięci. Moim głównym natchnieniem jest otaczająca mnie przyroda. Napisałam sporo wierszy opiewających uroki natury, nie uciekłam też od "ludzkich spraw" - miłości, przyjaźni, dylematów, walki dobra i zła. Wdzięcznym tematem do pisania są też dzieci, którym poświęciłam wiele strof - podsumowuje pisarka.

Po siedmiu latach od wydania tomiku zorganizowano pierwszy konkurs recytatorski dedykowany twórczości Ewy Warmowskiej. W tym roku odbędzie się już dziewiąta edycja.

- W 2010 roku, po wydaniu trzech tomików, dyrektor Przemysław Łagosz, który z natury nie spoczywa na laurach, wymyślił, aby stworzyć konkurs recytatorski mojej poezji. Byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ponieważ rzadko odbywają się konkursy recytatorskie poświęcone jednemu autorowi, w dodatku żyjącemu... Jednak moje obawy okazały się bezpodstawne. Od dziewięciu lat konkurs cieszy się ogromną popularnością i każdego roku zgłasza się niespodziewanie wielu uczestników - mówi.

- Moja twórczość nabrała zupełnie innego wymiaru, stała się własnością wszystkich recytatorów, nie tylko moją. Bowiem pisanie jest pewnego rodzaju dzieleniem się swoimi doznaniami, uczuciami, emocjami i przeżyciami z innymi. Uważam, że istnieją dwa rodzaje poetów. Jedni piszący wiersze, a drudzy je czytający. Jedni bez drugich nie mogą się obejść, bo wiersze, nawet te najpiękniejsze, są puste i niepotrzebne, jeśli nikt ich nie czyta, nie recytuje. Dopiero odbiorca, czytelnik dodaje im skrzydeł i znajdują swoje miejsce w jego duszy i sercu - dodaje.

- Największą nagrodą dla twórcy jest to, że jego wiersze żyją, są recytowane na konkursach, analizowane na lekcjach, że są czytane i rozumiane - pokreśla.

Twórczyni w 2015 roku opublikowała kolejny zbiór tekstów. Tym razem w specjalnym wydaniu dla dzieci. Można znaleźć w niej ilustracje wykonane przez najmłodszych jej czytelników. W 2017 roku z kolei ukazała się książka pod tytułem "Wiérztë i òpòwiôdania zebróné ".

- Wielkim zaskoczeniem i wyrazem uhonorowania stała się propozycja znanego kaszubskiego twórcy Stanisława Jankego, by zostać jedną z twarzy w "Poczcie pisarzy kaszubskich" - przyznaje pisarka.

Poczet został wydany w 2016 roku. Malarz Maciej Tamkun sportretował 42 twórców literatury kaszubskiej od Floriana Ceynowy po Piotra Dziekanowskiego. Natomiast Stanisław Janke spisał ich biogramy. Jak wspomina Ewa Warmowska "Znaleźć się w tak dobrym towarzystwie to prawdziwy zaszczyt". Portrety można zobaczyć w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko - Pomorskiej.

- Sądzę, że każdy twórca ma swoje autorytety literackie, które podziwia, do których chciałby się chociaż trochę zbliżyć, dorównać ich mistrzostwu. Moim autorytetem jest wspomniany Stanisław Janke - mistrz kaszubskiej literatury, autor przekładu "Pana Tadeusza". Cenię również twórczość ks. Jana Twardowskiego za prostotę poetyckiego języka - opowiada artystka.

Twórczyni wielką sympatią darzy dzieci, to z nimi pracuje, to o nich pisze i one są jej inspiracją.

- Wciąż jeszcze uczę w szkole w Szopie. Dzieci były, są i będą moją inspiracją do tworzenia. Często piszę wiersze dla konkretnych uczniów, mają one status "nie widywanych", czyli są całkiem nowe i nikt ich jeszcze nie recytował. Takie mają największe wzięcie u dzieci - dodaje.

Poetka wciąż patrzy na świat świeżym spojrzeniem, wciąż pisze i odnajduje się w tym na nowo. Nie wybiega jednak za daleko w przyszłość. Twardo stąpa po ziemi.

- Piszę, ale nie rzucam się się w wir tworzenia za wszelką cenę. Nie snuję dalekosiężnych planów. Myślę, że najważniejsze w życiu są: pogoda ducha, serdeczność i życzliwość. Innych ludzi traktuję tak, jak sama chciałabym być traktowana, oczywiście doza humoru jest tutaj niezbędna... - opowiada Ewa Warmowska.

- Jestem szczęśliwa. Nigdy nie oczekiwałam od życia specjalnej premii. Szczęście to czerpanie radości z każdego dnia, umiejętność cieszenia się z małych rzeczy. Moje życie składa się z drobiazgów, które dopiero razem wzięte stanowią piękną całość. Mimo kłopotów zdrowotnych umiem cieszyć się życiem. Na pytanie: jak leci? Odpowiadam: "Trochę kulawo, ale zawsze do przodu...". I tego się trzymam - podsumowuje.

Dominik Ropela

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.