Procesu byłego policjanta ws. obrotu narkotykami ciag dalszy. Prokurator: "Wymyślili sobie wersję wydarzeń, której nie dopracowali"

piątek, 8 marca 2019 r., 16:30
fot. archiwum

Trwa proces przeciwko Wojciechowi F., byłemu policjantowi gdańskich oddziałów prewencji, który odpowiada za obrót narkotykami. Podczas piątkowej rozprawy zeznawał prokurator, który przesłuchiwał skazanych już w tej sprawie - Adama F. i Szymona L.. Podczas poprzedniej rozprawy stwierdzili oni, że nie wiedzą skąd wzięły się narkotyki, a obciążające Wojciecha F. zeznania wymuszał na nich prokurator. - Adam F. i Szymon L. przygotowali sobie pewną wersję zdarzeń, aczkolwiek nie dopracowali szczegółów tej kłamliwej wersji - podkreślał w sądzie kartuski śledczy.

Przypomnijmy, że pod koniec września 2015 roku funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach weszli do jednego z mieszkań na terenie Kartuz. Z ich ustaleń wynikało, że znajdą tam środki odurzające. W trakcie przeszukania policjanci zabezpieczyli reklamówkę, w której znajdowało się około pół kilograma narkotyków. Wartość czarnorynkowa zabezpieczonego suszu marihuany wynosiła 30.000 zł.

W związku ze sprawą zatrzymano dwóch 20-latków Adama F. i Szymona L., którzy przyznali się do zarzucanego im czynu. Złożyli też obszerne wyjaśnienia, które pozwoliły na zatrzymanie kolejnej osoby - 22-letniego wówczas Wojciecha F., funkcjonariusza gdańskich oddziałów prewencji.

Wiosną 2016 roku do kartuskiego sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Adamowi F., Szymonowi L. oraz Wojciechowi F. Proces w tej sprawie ruszył w listopadzie. Podczas pierwszej rozprawy Adam F. i Szymon L. złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze, które zostały uwzględnione przez sąd. Wobec Adama F. prokurator zawnioskował o wymierzenie Adamowi F. kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres pięciu lat próby, natomiast wobec Szymona L. kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres czterech lat próby. Obaj zostali oddani pod dozór kuratora w okresie próby oraz nałożono na nich obowiązek informowania kuratora o przebiegu próby. Musieli też zapłacić nawiązkę na cele związane ze zwalczaniem narkomanii oraz obciążono ich kosztami procesu.

Wątek Wojciecha F. wyłączono do odrębnego postępowania, a proces przeciwko niemu ruszył dopiero w sierpniu 2018 roku. Oskarżony o obrót narkotykami Wojciech F. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu oraz odmówił składania zeznań i odpowiedzi na pytania. Podczas pierwszej rozprawy zeznawał też jego kolega, policjant gdańskich oddziałów prewencji, który, jak wyjaśniał, nie wiedział, że Wojciech F. miał jakiś kontakt z narkotykami.

Kolejna rozprawa odbyła się pod koniec stycznia. W charakterze świadków pojawili się wówczas Adam F. i Szymon L., a więc koledzy oskarżonego, skazani już w tej sprawie. Sąd na wniosek obrony odebrał od nich przyrzeczenia. Jak zeznawali, obciążające Wojciecha F. zeznania wymuszał na nich prokurator.

Dlatego też na piątkowe posiedzenie sądu jako świadka wezwano prokuratora, który przesłuchiwał Adama F. i Szymona L. podczas postępowania przygotowawczego.

- Nie pamiętam szczegółów przesłuchań, ale chronologię tak. Najprawdopodobniej miałem dyżur i zostałem poinformowany o zatrzymaniu dwóch osób w związku z posiadaniem przez nich znacznej ilości marihuany. Był to właśnie Adam F. i Szymon L. Pamiętam, że byli oni wcześniej przesłuchani przez funkcjonariuszy Policji. Z tamtych przesłuchań nie wynikało skąd mieli narkotyki. Z tego, co pamiętam, pierwszy został przesłuchany Adam F., który podtrzymał wyjaśnienia złożone na Policji. Po nim przesłuchiwałem Szymona L., który w toku przesłuchania podał, że narkotyki otrzymał od oskarżonego Wojciecha F. Posługiwał się nazwiskiem. Nie było tak, że od prokuratora usłyszał to nazwisko. W tamtym czasie ne kojarzyłem tego nazwiska ani tej osoby. Wiem, że Szymon L. powiedział, że jest to policjant - zeznawał kartuski śledczy.

- Po przesłuchaniu Szymona L. ponownie poprosiłem o przyprowadzenie do mnie Adama F. Dopiero wówczas zapytałem go konkretnie, czy zna Wojciecha F. Powiedział, że zna go, że jest on policjantem i jest to właśnie ta osoba, od której uzyskali narkotyki. Zapytałem go, dlaczego nie powiedział o tym wcześniej. Odparł, że nie chciał robić mu problemów - kontynuował.

Jak dodawał, z relacji z portalu dowiedział się, że na poprzedniej rozprawie Szymon L. twierdził, że mówił o Wojciechu F., bo prokurator przedstawił mu wyjaśnienia Adama F.

- Jest to niemożliwe, bo w momencie przesłuchiwania Szymona L. nie było protokołu z przesłuchania Adama F., obciążającego Wojciecha F. Podczas pierwszego przesłuchania Adam F. nie mówił nic o Wojciechu F. Odnoszę wrażenie, że Adam F. i Szymon L. przygotowali sobie pewną wersję zdarzeń, aczkolwiek nie dopracowali szczegółów tej kłamliwej wersji. Jest ona nieprawdziwa. Łatwo to sprawdzić, bo na wydrukach z przesłuchań znajdują się daty i godziny, które generuje system - wyjaśniał prokurator.

Po uzyskaniu informacji o tym, że narkotyki pochodziły od policjanta, śledczy skontaktował się z Biurem Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

- Przyjechało do mnie dwóch funkcjonariuszy. Przedstawiłem im sytuację. W pierwszej kolejności zaszła konieczność oględzin telefonów Szymona L. i Adama F. oraz przeszukania Wojciecha F. W czasie przeszukania funkcjonariusze ujawnili w samochodzie, z którego korzystał Wojciech F., narkotyki. (...) Na jednym z telefonów ujawniono smsy z osobą, która była zapisana jako "Wojtek", Wojtas" lub "Wojtas2". Treść tych smsów dość bezpośrednio dotyczyła zakupu narkotyków. Pamiętam, że dotyczyły one opcji na pół kila zioła, jeden sms brzmiał zaś "Bolo już to wiezie". Te informacje stały się podstawą zatrzymania Wojciecha F. i przedstawienia mu zarzutów - zeznawał śledczy.

- Zleciłem wykonanie analizy kryminalnej celem zweryfikowania tego, czy telefon, z którego wysłano smsy dotyczące narkotyków, należał do Wojciecha F. Pamiętam, że z tej analizy, w mojej ocenie, ponad wszelką wątpliwość wynikało, że ten telefon należał do Wojciecha F. Posiadał on jeden zarejestrowany na siebie telefon, który, jak podał, zgubił w dniu zatrzymania Szymona L. i Adama F. Nie wierzę w takie zbiegi okoliczności. Był też drugi telefon, który nie był zarejestrowany na Wojciecha F., ale z analizy wynikało, że należał on również do Wojciecha F. Szereg okoliczności nie pozostawiało wątpliwości, że ten telefon, z którego poszedł sms o pół kilo zioła, należał do oskarżonego. Mało kiedy, w tego typu sprawach, uzyskuje się tak twarde dowody - kontynuował.

Później prokurator wyłączył się ze sprawy z uwagi na to, że powziął informację o tym, że jego bratowa jest powiązana rodzinnie z Wojciechem F.

Podczas piątkowej rozprawy miał również zeznawać współlokator Szymona L., ale nie odebrał on wezwania do sądu.

Kolejne posiedzenie w tej sprawie ma się odbyć w maju.

Do tematu będziemy wracać.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.