Wielkanoc ze świątecznym stołem zastawionym specjałami oraz lanym poniedziałkiem

niedziela, 21 kwietnia 2019 r., 10:04
fot. Longina Templin

W niedzielny poranek uczestniczymy w mszy rezurekcyjnej, którą obwieszczają kościelne dzwony. A to oznacza, że skończył się Wielki Post. Po nabożeństwie większość z nas zasiądzie przy świątecznym stole, przy którym podzielimy się święconym jajkiem. W drugi dzień świąt Wielkiej Nocy czeka nas - w zależności od regionu - tęgie lanie wodą lub smaganie jałowcem. Tę tradycję kultywujemy od pokoleń.

Gabriela Bielecka przybyła na Kaszuby z Warmii, zaś jej rodzice pochodzili z lubelskiego. Stamtąd przywieźli kulinarne zwyczaje. Jedno z dań serwuje się na śniadanie wielkanocne. Pokarm, który znajdował się w święconce, trafia na talerze. Wędzonkę, kawałki chleba, jajka, wędlinę, suszony twaróg i chrzan zalewa się wcześniej przygotowanym czystym barszczem. Ci, którzy znają to danie, mówią o nim pyszności.

- W Wielką Sobotę szłyśmy z siostrą do kościoła ze święconką. Koszyczki miałyśmy koronkowe zrobione ręcznie. Jajka barwiło się naturalnie, gotując je z łupinami cebuli lub burakami. Ze święconką nie wchodziło się od razu do domu, tylko trzeba było przemaszerować przez całe obejście, żeby się wszędzie darzyło i był dostatek. Przestrzegaliśmy też ścisły post, ale nie było u nas tradycji szukania zajączka - wspomina Gabriela Bielecka.

- Jako pięcioletnia dziewczynka przeżyłam wyjątkowy dla mnie lany poniedziałek. Z małą sikaweczką podbiegłam do brata, który właśnie wyciągał ze studni wiadro z wodą. Całą jego lodowatą zawartość wylał na moją świąteczną sukienkę. W moich rodzinnych stronach laliśmy się co niemiara. W domu wszystko pływało. A potem trzeba było sprzątać. Warto było, bo się świetnie bawiliśmy - dodaje.

Odkąd jest na Kaszubach musiała się przyzwyczaić do dygowania. Nie raz już oberwała jałowcem. Pierwszy raz był dla niej niezłym szokiem i to przed 6 rano. Nie dosyć, że wysmagano ja jałowcem po nogach, to musiała jeszcze w zamian za to dać prezent.

- W czasach mojego dzieciństwa zając zawsze zostawiał podarunki na dworze. Mieliśmy gospodarstwo, więc miejsca było dosyć. Gniazda wyłożone słomą bądź sianem robiła mama z babcią. Pamiętam takie święta, kiedy mój brat za to że broił, znalazł w gniazdku... bobki owiec. Ależ był on zaskoczony. Później jednak dostał właściwy prezent, czyli słodycze - przypomina sobie Urszula Mehring.

Dzisiaj jej wnuki, a ma ich pięcioro, dostają koszyczki ze słodkościami w domu. Wyjątkowo przy dobrej ciepłej pogodzie dzieci szukają gniazdek na podwórzu.

- Nigdy nie lubiłam lanego poniedziałku i tak jest do dzisiaj. Jako dziecko nieźle obrywałam jałowcem, gdy w gości przyjeżdżali krewni. Bywało, że pobudka zaczynała się już o 3 rano. Sama też chodziłam po sąsiadach i dygowałam. Dostawało się za to słodycze. Teraz to już wnuki mnie dygują. Z nimi też chodzę ze święconką. Za czasów mojego dzieciństwa nie było takiej tradycji - dodała.

- Bardzo miło wspominam wielkanocne święta z lat dziecinnych. Mieszkaliśmy w pobliżu dziadków i to u nich spędzaliśmy święta. Tam też na terenie ich gospodarstwa przygotowywaliśmy gniazda. Największą atrakcją było to, kto znajdzie ich najwięcej. Oprócz naszych gniazd były dodatkowe, te które przygotował zając. Wtedy wierzyliśmy, że on naprawdę istnieje. Dzięki temu byliśmy bogaci w słodycze - mówi Krystyna Cirocka.

Tę tradycję pani Krystyna kultywuje do dzisiaj. Teraz ona przygotowuję gniazdka dla swojej trójki wnuków. W czasach jej młodości nie polewano się wodą, był za tradycyjny jałowiec. W okresie jej dzieciństwa i młodości nie było tradycji chodzenia ze święconką, ale uważa, że to piękny zwyczaj, gdyż idzie się w Wielką Sobotę do kościoła całymi rodzinami, rozpoczynając w ten sposób czas świąteczny.

- Prawdziwego śmigusa doświadczyłam, będąc na mszy świętej wielkanocnej dla maturzystów w Częstochowie. Wychodząc z pociągu dostaliśmy taką ilość wody, że pomyślałam wówczas - to chyba nie o to chodzi - uważa.

W tym roku Wielkanoc spędzi u córki. Przy stole wielkanocnym zasiądą cztery pokolenia, łącznie z prababciami. Zamierzają większą część świąt poświęcą na wspólne spacery.

Maria Baranowska opowiada o tradycjach wielkanocnych z perspektywy pełnionej przez siebie funkcji. Jako dyrektorka Samorządowego Przedszkola w Przodkowie podejmuje wraz z nauczycielkami mnóstwo przedsięwzięć, których celem jest kultywowanie wielkanocnych tradycji.

- W naszym przedszkolu też przygotowujemy się do Świąt Wielkanocnych, bo kultywujemy kaszubskie tradycje. Przede wszystkim uczymy dzieci wierszy i piosenek związanych z tą tematyką. Przed świętami dzieci sieją owies i rzeżuchę, które znajdą się w ich domach na stole wielkanocnym. Tradycyjnie już dzieci - w zależności od pogody - szukają zajączka na boisku lub w różnych zakątkach szkoły. Prezenty fundują rodzice. Finałem poszukiwań jest wspólne zdjęcie przedszkolaków z zajączkiem. Ponadto na Niedzielę Palmową przedszkolaki tworzą palemki z krepy - wylicza przeprowadzone przedsięwzięcia szefowa przedszkola.

Do wieloletniej już tradycji należy przedświąteczna wizyta dzieci i rodziców ze Stowarzyszenia "Tacy sami" wraz z prezes Beatą Ludwichowską. To świetna okazja do integracji gości z gospodarzami. Przybyłych zawsze odwiedza zajączek, a milusińscy mają dla nich własnoręcznie wykonane, według dawnych wzorów, koszyki, w których są prezenty.

- Tego jak zrobić takie "stare" koszyczki nauczyła mnie moja była pani dyrektor Małgorzata Damps. Warto to kontynuować - uważa nasza rozmówczyni.

Nową tradycją w Przodkowie jest ozdabianie drzewka wielkanocnego przez dzieci. To co zawisło na brzozie, m. in. wykonały przedszkolaki. Wprowadzony przez wójta Andrzeja Wyrzykowskiego nowy zwyczaj, bardzo skutecznie wprowadza wszystkich w świąteczny radosny nastrój.

L.T.

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.