Kartuzy. Nieformalna zaskakująca "sesja" po sesji - ws. wygaśnięcia mandatów radnych

czwartek, 16 maja 2019 r., 12:41
fot. AL

Tuż po zakończeniu środowych obrad Rady Miejskiej w Kartuzach, ku zaskoczeniu części radnych i dziennikarzy, odbyła się kolejna nieformalna "sesja". Rada miała podjąć na niej decyzję w sprawie stanowiska kierowanego do wojewody dotyczącego wygaśnięcia mandatów dwóch radnych - Klaudii Kałużnej i Mirosławy Bobkowskiej. Po ostrej wymianie zdań część radnych na znak protestu opuściło salę. Pozostali odczytali wcześniej przygotowane "stanowisko" i sporządzili "notatkę" do wojewody z przebiegu "obrad".

W środę odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Kartuzach. Po jej zamknięciu, przewodniczący rady ogłosił 10 minut przerwy i zapowiedział spotkanie radnych ws. wygaśnięcia mandatów dwóch radnych - Klaudii Kałużnej i Mirosławy Bobkowskiej.

Przypomnijmy, że podczas sesji, która odbyła się 17 kwietnia, burmistrz wniósł o rozszerzenie porządku obrad o dwie dodatkowe uchwały - wygaśnięcia mandatu radnych Mirosławy Bobkowskiej i Klaudii Kałużnej. Jak informowała wówczas Sylwia Biankowska, radne prowadzą działalność gospodarczą na mieniu gminy, twierdząc, że jest to niezgodne z ustawą o samorządzie gminnym. Rada jednak nie wyraziła zgody na rozszerzenie porządku obrad w tym zakresie.

Z uwagi na niepodjęcie uchwał przez radę, burmistrz skierował do wojewody pismo z wnioskiem o wygaszenie mandatów obydwu radnych. Wojewoda z kolei poprosił radę o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

Środowe spotkanie rozpoczęło się od przedłożenia obecnym członkom rady wyjaśnień radnych Kałużnej i Bobkowskiej, wyrażonych na piśmie.

- Wyjaśnienia te są odmienne od tych złożonych przez burmistrza. Do jutra musimy zająć stanowisko w tej sprawie i wysłać do wojewody. Jest nas 16., więc jest kworum - stwierdził przewodniczący rady Mariusz Treder.

- Mam pytanie formalne. To nasze stanowisko wynika z czego? I w jakim trybie się tu spotykamy - dopytywał radny Jarosław Plichta.

- Burmistrz złożył zawiadomienie do wojewody o uchylenie mandatu. Wojewoda napisał pismo, aby rada przedstawiła swoje stanowisko. Radne przedstawiły swoje wyjaśnienia i na tej podstawie przygotowaliśmy pismo do wojewody, które chciałbym odczytać - wyjaśniał Mariusz Treder.

- Pan burmistrz przedstawił nam dokumenty i są one odmienne od informacji, jakie panie radne mają zawarte w swoich stanowiskach. I jak mamy się teraz do tego ustosunkować? - dopytywała radna Halina Steinka.

- Myślę, że jako nasz klub radnych, napiszemy swoje stanowisko do wojewody, uwzględniając zarówno stanowisko radnych, jak i burmistrza. Wy pokazujecie tylko jedną stronę, a prawda jest całkowicie inna - dodawała Steinka.

- Uważam, że nie jesteśmy od tego, aby rozstrzygać. Rozstrzygnie w tej sprawie wojewoda - mówił przewodniczący Treder.

- Dlaczego nie wnieśliśmy tej sprawy na obrady rady? - dopytywał dalej radny Plichta.

- Bo porządek sesji był uchwalony wcześniej - odpowiadał Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.

- Pan jako przewodniczący, działając dla dobra tych pań i dbający o to, abyśmy mieli dobre relacje, powinien pan wcześniej dążyć do wyjaśnienia sprawy. Były na to cztery tygodnie. Jeżeli mamy wypracować stanowisko na dzień przed terminem złożenia go wojewodzie, to dlaczego nie zadbał pan, panie przewodniczący o to, aby radne wypowiedziały się prędzej - pytała z kolei radna Dorota Zarach.

- Wojewoda wystosował do nas pismo z dniem 9 maja. Otrzymaliśmy je w piątek, a do czwartku musimy wypracować stanowisko - wyjaśniał Mariusz Treder.

- To nie musiało trafić do wojewody - ripostowała Dorota Zarach.

- Ale to burmistrz wysłał do wojewody - wtrąciła radna Klaudia Kałużna.

- Bo nie było reakcji - odpowiedziała Dorota Zarach.

- Do prokuratury trafiły dwa zawiadomienia na działalność burmistrza i w związku z tym sprawa wygląda inaczej - dodał przewodniczący Treder.

- Rozumiem, że jako rada jesteśmy przede wszystkim na sesji i wtedy podejmujemy decyzję, więc nie rozumiem tego spotkania - podnosił dalej radny Plichta.

- Z naszego dzisiejszego spotkania jest sporządzona notatka. Możecie wyjść. Zobaczymy, czy będzie kworum czy nie. Jest potrzebne 11 osób, żeby podjąć decyzję - odpowiadał przewodniczący Mariusz Treder.

- Rozumiem, że klub Zrzeszeni dla Kaszub podjął decyzję o opuszczeniu sali obrad - dopytywał radny Tyberiusz Kriger, który sporządzał protokół ze spotkania.

Radny Jarosław Plichta opuścił salę.

- Najpierw mówicie o spotkaniu poza sesją, a potem piszecie jakiś protokół. Musimy panować nad literą prawa - grzmiała radna Dorota Zarach.

- Mamy zająć stanowisko w tej sprawie, a rozstrzygnie w niej wojewoda - mówił Mariusz Treder.

- Jeżeli przez cztery tygodnie, od 17 kwietnia, nic nie zrobił pan w tej sprawie, a potem naprędce trzeba wypracować jakieś stanowisko, to jest to co najmniej dziwne - drążyła radna Zarach.

- Dziewczyny w międzyczasie skontaktowały się z prawnikami i skierowały sprawę do prokuratury. Co ja mam do wyjaśniania? - odpowiadał i pytał przewodniczący Treder.

- Masz w nosie ośmiu radnych. Przygotowaliście sobie stanowisko. I mówicie, że nieważne co my powiemy, bo i tak macie większość, by to przegłosować - skomentowała radna Halina Steinka.

- Na sesji 17 kwietnia, powiedziałeś, że zajmiemy się sprawą po świętach. I przez cztery tygodnie, panie przewodniczący, nie zrobił pan nic - dodała Dorota Zarach.

- Jesteśmy przecież po świętach. Wypracowujemy stanowisko w tej sprawie. Jest to decyzja indywidualna każdego z radnych. Jeżeli nie chcecie się pod tym podpisać, to wasza sprawa - odpowiadał Mariusz Treder.

Radna Dorota Zarach wyszła z sali

- Proszę zaprotokołować, że pani Dorota Zarach opuściła spotkanie - nakazał protokolantowi przewodniczący rady.

- Ważne, żeby było tu 11 radnych, aby było kworum - dodał.

Podkreślanie podczas spotkania, że musi być kworum, by podjąć stanowisko rady, wzbudziło wśród dziennikarzy zdziwienie. Kworum potrzebne jest bowiem do podejmowania decyzji przez radę. Zwrócili oni więc uwagę na to, że Rada jako organ może obradować i podejmować wszelkie decyzje tylko i wyłącznie na sesji, i tylko w formie uchwał. Spotkanie posesyjne było tylko nieformalnym spotkaniem, podczas którego Rada nie mogła podjąć żadnej decyzji.

- Mamy się ustosunkować do pisma. Nie mamy możliwości podjęcia uchwały, bo pismo otrzymaliśmy w piątek. Musimy mieć odpowiedź, więc robimy odpowiedź - tłumaczył przewodniczący Treder.

- Będzie to odpowiedź radnych. Tych, którzy podpiszą się pod pismem - stwierdził ostatecznie Mariusz Treder.

Spotkanie zakończyło się odczytaniem wcześniej przygotowanego pisma i sporządzeniem notatki ze spotkania. Radni wnoszą do wojewody o zawieszenie postępowania do czasu zakończenia postępowań prokuratorskich.

Do czwartku do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach nie wpłynęło zawiadomienie radnych Klaudii Kałużnej i Mirosławy Bobkowskiej.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.