Walka o przedszkole w Mściszewicach. Premier odmawia pomocy. Mieszkańcy nie składają broni

piątek, 2 sierpnia 2019 r., 13:57

Nie najlepsze wieści dotarły do sulęczyńskiego samorządu. Premier nie widzi możliwości wsparcia finansowego dokończenia budowy przedszkola w Mściszewicach. Tym samym władze gminy zamierzają dokończyć inwestycję z własnych środków, ale dopiero w przyszłym roku. Społeczność Mściszewic nie zawiesiła jednak broni. Podczas wizyty szefa rządu w Stężycy wręczono mu petycję mieszkańców o ponowne rozpatrzenie wniosku i wsparcie istotnego dla lokalnego środowiska projektu.

Na początku lipca gmina Sulęczyno otrzymała odpowiedź na złożony pod koniec stycznia wniosek do Prezesa Rady Ministrów ws. wsparcia finansowego rozbudowy szkoły w Mściszewicach o przedszkole.

- Z uwagi na szczególny charakter sprawy została ona dogłębnie przeanalizowana w Kancelarii Rady Ministrów. Powyższe wykazało konieczność realizacji planowanej inwestycji. Niemniej jednak, z uwagi na ponadprzeciętną liczbę wniosków kierowanych do Prezesa Rady Ministrów o udzielenie dofinansowania, ograniczone środki rezerwy budżetowej, jak również konieczność zabezpieczenia części w celu umożliwienia podejmowania natychmiastowych reakcji w sytuacjach nagłych, czy w przypadkach zdarzeń losowych, nie jest możliwe dotowanie każdego zadania - zaznaczała w uzasadnieniu odmowy Magdalena Goldszmidt, zastępca dyrektora wydziału finansów i budżetów.

Tym samym, jak przyznaje wójt gminy Sulęczyno, samorząd będzie musiał wyasygnować z własnych środków fundusze i to nie małe, na dokończenie inwestycji.

- Ręce opadają. Mieliśmy zapewnienia, że możemy liczyć na wsparcie. Odpowiedź na piśmie była jednak niestety inna. Rozmawiałem już z przewodniczącym rady oraz radnymi. Przymierzamy się do tego, by w przyszłym roku dokończyć inwestycję z własnych środków. Jedno jest pewne inwestycję trzeba dokończyć - podkreśla wójt Bernard Grucza.

- Projekt jest tak skonstruowany, że nie można go już etapować, a jedynie dokończyć zadanie w całości. Kosztorys tej części opowie na około 3,2 mln zł. Jest to ogromne obciążenie dla naszego budżetu, kiedy rocznie na wszystkie inwestycje możemy przeznaczyć z budżetu nieco ponad 5 mln zł. Niemniej jest to ważna i bardzo potrzebna inwestycja, dlatego musimy ją zrealizować - dodaje.

Negatywna odpowiedź Kancelarii Prezesa Ministrów zmotywowała do działania mieszkańców Mściszewic, którzy postanowili wziąć sprawę we własne ręce. Z inicjatywy sołtys Marii Stencel powstała petycja, pod którą podpisała się lokalna społeczność. Została ona wręczona premierowi Mateuszowi Morawieckiemu podczas jego niedzielnej wizyty w Stężycy.

- Mieszkańcy postanowili działać. Dowiedzieliśmy się, że będzie w naszym regionie premier. Pani sołtys zainicjowała więc petycję, którą wręczyliśmy panu premierowi. Jakie będą tego efekty, nie wiemy. Mieszkańcy Mściszewic podejmują jednak działania, by doprowadzić do dokończenia inwestycji, aby dzieci mogły uczyć się w godnych warunkach - jak przystało na XXI wiek - mówi Renata Węsierska, dyrektor Zespołu Szkół w Mściszewicach.

Jak dodaje, obecnie trwa organizacja planu zajęć na nowy rok szkolny w taki sposób, by zminimalizować utrudnienia dla uczniów. Jednakże nie ukrywa, że będąca obecnie w zawieszeniu rozbudowa, jest sporym problemem dla szkoły.

- Mamy duży problem. Klasy są przyciemnione z uwagi na zamurowanie okien podczas kolejnego etapu inwestycji. Jest sztuczne oświetlenie, co jest problemem szczególnie w jesienno-zimowe dni. Nie mamy świetlicy. O tyle mamy jeszcze szczęście, że mamy salę gimnastyczną i łącznik. Sytuacja jest jednak bardzo ciężka. Dlatego my już nie prosiliśmy premiera, tylko błagaliśmy go, aby pochylił się nad tą szkołą - zaznacza dyrektor Renata Węsierska.

Przypomnijmy, że na rozbudowę szkoły w Mściszewicach tamtejsza społeczność czeka od lat. Choć zadanie to jest traktowane priorytetowo przez samorząd, to już od momentu przystąpienia do jego realizacji nieustannie pojawiają się problemy.

W 2017 roku samorząd pozyskał dotację na budowę przedszkola w wysokości 1,8 mln zł. Zabezpieczył także w budżecie wkład własny na ten cel. Zwlekano natomiast z ogłoszeniem przetargu. Gdy już się tego podjęto, okazało się, że stanął do niego jeden wykonawca. Zaoferował wykonanie zadania za kwotę o ponad 700 tysięcy złotych wyższą od tej zabezpieczonej na inwestycję.

Ze względu na zbyt wysoki koszt, wójt przetarg unieważnił. Gmina musiała zwrócić dotację. Postawione wcześniej mury, które kosztowały budżet gminy 315.000 zł przez wiele miesięcy stały i niszczały, co w konsekwencji mogło grozić też ich rozbiórką. Ostatecznie samorząd zdecydował się kontynuować budowę przedszkola z własnych środków.

W sierpniu 2018 roku ogłoszono przetarg na kontynuację prac. Na kilka dni przed otwarciem ofert jednak go unieważniono. Jak się bowiem okazało, w projekcie pojawił się istotny błąd. Jak tłumaczył wówczas wójt, projektant wpisał, że na istniejącym baraku jest strop betonowy, a faktycznie był drewniany. W związku z tym należało unieważnić przetarg, przeprojektować budynek i ponownie ogłosić przetarg. W październiku podpisano umowę z wykonawcą. Tym samym doprowadzono obiekt do stanu surowego zamkniętego. Koszt tego etapu wyniósł 915.458,22 zł, a środki te w całości pochodziły z budżetu sulęczyńskiego samorządu.

Do tematu będziemy wracać.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.