Uczą się pożarnictwa i dyscypliny - młodzież z gminy Sulęczyno na obozie strażackim

wtorek, 13 sierpnia 2019 r., 13:37
fot. AL

Poranny trening, musztra, rozwijanie węży, podawanie prądów wody, sztafeta pożarnicza, ale też relaks w postaci wyjścia na basen, do aquaparku, czy parku linowego - tak spędza czas 35 dzieci i młodzieży z terenu gminy Sulęczyno, które przebywają na obozie pożarniczym w Człuchowie. Uczą się tam nie tylko podstaw pożarnictwa, ale też dyscypliny, odpowiedzialności, współpracy w grupie i zdrowego współzawodnictwa.

Letnie obozy pożarnicze dla młodzieży z terenu gminy Sulęczyno to już wieloletnia tradycja. Z inicjatywy komendanta gminnego OSP w Sulęczynie Andrzeja Rody w tym roku odbywa się on już po raz 36. Od 6 sierpnia w Łódzkim Ośrodku Wczasowym nieopodal Człuchowa przebywa 35 uczniów ze szkół w Sulęczynie, Borku i Węsiorach.

Przez dziesięć dni poznają tajniki pożarnictwa, szkolą się w zakresie strażackiej musztry, ćwiczenia bojowego i sztafety pożarniczej, ale też uczą się dyscypliny, odpowiedzialności za kolegów i współpracy.

- Mamy zajęcia z ćwiczenia bojowego, czyli rozwinięcie bojowe węży do pompy, podanie wody, strącenie pachołków i tarczy oraz sztafety pożarniczej przy wykorzystaniu sprzętu pożarniczego. Treningi odbywają się dwa razy dziennie. Dodatkowo jest także rozruch poranny przed śniadaniem. Treningi zastępujemy też wyjściem na basen, czy do parku linowego. Jest więc czas zarówno na szkolenie, jak i relaks i aktywny wypoczynek - podkreśla Jarosław Cichosz z OSP Sulęczyno, jeden z opiekunów na obozie.

Poza zajęciami stricte związanymi z pożarnictwem, obozowicze szkolą się w zakresie udzielania pierwszej pomocy oraz zdobywają umiejętności potrzebne w życiu codziennym.

- Przede wszystkim uczą się dyscypliny. Jestem zwolennikiem punktualności i dyscypliny. Przywiązujemy wagę do tego, aby odnosili się do siebie z szacunkiem. Przebywają tu jako drużyna, a nie indywidualnie, więc uczą się współpracy w grupie, odpowiedzialności za kolegów. Chłopcy dbają o dziewczyny, uprzejmie się do nich odnoszą, pomagają im. Pełnią też różne funkcje, np. dyżurnego na stołówce. Muszą utrzymywać porządek w pokojach - mówi Jarosław Cichosz.

Jak przyznają obozowicze, czasami jest ciężko, ale zdobywanie nowych umiejętności sprawia im satysfakcje.

- Dużo ćwiczymy. Jest męcząco. Mamy zakwasy, ale jest fajnie. Mamy zajęcia pożarnicze, uczymy się zasad udzielenia pierwszej pomocy, ale również wychodzimy na basen czy do parku linowego. W takim obozie uczestniczę już po raz drugi. Przynależę do młodzieżowej drużyny pożarniczej, dlatego tym bardziej cieszę się, że mogę się podszkolić - mówi Zosia Hapka z Sulęczyna.

- Na takim obozie jestem po raz pierwszy. Jest bardzo fajnie, wychowawcy są super. Nauczyłam się jak podłączyć prądownicę, przeskoczyć przez ściankę, czy jak ugasić pożar. Cieszę się, że biorę udział w tym obozie, bo choć nie przynależę do straży pożarnej, nabywam umiejętności, które przydadzą mi się w życiu. Na pewno będę wiedziała, jak zachować się w sytuacji zagrożenia - dodaje Julia Idzik z Bytowa.

- Uczymy się dobrych manier. Za złe zachowanie jest nagroda, którymi są przysiady i pompki. Na pewno uczę się tu punktualności. Zawsze spóźniałam się do szkoły, a tu punktualność jest podstawą. Do tej pory nie byłam związana ze strażą, ale podczas tego obozu zainteresowałam się tą tematyką i zastanawiam się, by nie wstąpić do młodzieżowej drużyny pożarniczej, by dalej rozwijać tę pasję - przyznaje z kolei Daria Domaszk z Bytowa.

Dla Kasi tegoroczny obóz jest już trzecim. I choć szkolenia nie są już dla niej zaskakujące, uczy się przekazywać nabyte umiejętności swoim koleżankom.

- Na obozie jestem już po raz trzeci, najdłużej z drużyny. Dlatego też nie raz to ja pokazuję innym, jak powinno się wykonywać niektóre czynności. Uczę się na pewno przekazywania wiedzy. Jedno jest pewne, ciężko się tłumaczy komuś coś, czego się samemu nie robiło. Doświadczenie jest bardzo ważne. Novum dla mnie jest musztra. Wymaga ona zgrania się z innym osobami. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, a najważniejsza jest komunikacja i współpraca w drużynie - zaznacza Katarzyna Stencel z Sulęczyna.

- Mamy dwóch świetnych opiekunów - panią Olę i pana Jarka. Dzięki nim uczymy się bardzo dobrej dyscypliny oraz wszystkiego tego, co najlepsze dla nastolatków oraz dzieci. Wiem jedno, że jak pan Jarek coś powie, to tak jest. Jest konsekwentny. Do tej pory nigdy nie miałem styczności z pożarnictwem i choć obecnie nie myślę o tym, aby wstąpić do drużyny pożarniczej, na pewno wykorzystam w życiu umiejętności, których nauczyłem się na tym obozie - mówi Leszek Kunkel z Sulęczyna.

- Od trzech lat biorę udział w zawodach pożarniczych. Na obozie jestem po raz pierwszy. Te szkolenia bardzo dużo mi daję. Podnoszę swoje umiejętności, zdobywam nowe. Uczę się dyscypliny, poprawiam swoją kondycję. Poznałem nowym kolegów, w tym Leszka - wspaniały człowiek - podsumowuje Bartosz Klinkosz z Sulęczyna.

Obóz potrwa do 16 sierpnia. Młodzież uczestniczy w nim bezpłatnie. Zorganizowanie ich pobytu w Łódzkim Ośrodku Wypoczynkowym było możliwe dzięki pozyskanemu dofinansowaniu z Urzędu Gminy w Sulęczynie, powiatu kartuskiego, Komendy Głównej PSP, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz zaprzyjaźnionych ze strażą w Sulęczynie przedsiębiorcom.

Warto dodać, że dodatkowo 10 uczniów ze szkół w Mściszewicach i Podjazach przebywa w tym samym czasie na obozie pożarniczym w Poznaniu.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.