Turnus rehabilitacyjny SPON–u w Jastrzębiej Górze

piątek, 8 października 2004 r., 12:01

Dwudziestego drugiego września w siedzibie SPON–u spotkali się uczestnicy zakonczonego niedawno turnusu rehabilitacyjnego. Emocje jeszcze nie opadły i wszyscy chętnie wspominają pobyt w Jastrzębiej Górze. „Na turnusie było bardzo dobrze, lepiej niż w domu.” — oto opinie jakie można było usłyszeć.

Na dwutygodniowy pobyt w ośrodku wypoczynkowo–rehabilitacyjnym w dniach 1–15 września pojechało trzydziestu ośmiu członków sierakowickiego Stowarzyszenia. Wyjazd był możliwy dzięki dofinansowaniu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Środki te rozdzielało Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Sponsorzy z Sierakowic — firmy WIM i BAT, Skład Opału pana Pranczk oraz Bank Spółdzielczy — pokryli koszty przejazdu.

Uczestnicy turnusu korzystali z wielu form rehabilitacji: gimnastyki, kąpieli, gimnastyki na basenie i wielu innych. Ośrodek czynił starania, aby pobyt kuracjuszy był mile wspominany. Zorganizował dla swoich gości wieczorek zapoznawczy i pożegnalny. „Oczywiście nasza grupa nie musiała się integrować, albowiem już od dawna stanowi wielką rodzinę. Ludzie wiedzą, że mogą na sobie polegać – mówi Marzena Korzeniewska, pełnomocnik wójta ds. osób niepełnosprawnych – to jednoczy grupę. Rozrywek dla naszych ludzi nie zabrakło. Wszyscy miło spędzili czas. Brali udział w wieczorkach i zwiedzali okolice, uczestnicząc w wycieczkach na Hel, do Gdyni oraz do Swarzewa, Piaśnicy i Pucka.”
Wszyscy uczestnicy turnusu cenili i chwalili miłą obsługę w ośrodku, dobre jedzenie i możliwość odbywania rehabilitacji na basenie. Nie bez znaczenia był fakt, że wszystkie pomieszczenia, z których korzystano — pokoje, sale rehabilitacyjne, stołówka — znajdowało się w jednym budynku. Nie było konieczności przechodzenia z budynku do budynku.

Po raz pierwszy sierakowicki SPON korzystał z Centrum Wolontariatu w Kartuzach. Wraz z grupą do Jastrzębiej Góry pojechał Sebastian, wolontariusz z Dzierżążna. Mimo, że „przydzielony” był do jednej osoby, chętnie pomagał wszystkim. Ten niezwykły młody człowiek potrafił poradzić sobie w każdej sytuacji. Wszyscy go bardzo polubili.

Szczególne podziękowania uczestnicy turnusu składają na ręce Marzeny Korzeniewskiej jako wspaniałego człowieka i organizatora. „Pani Marzena jest bardzo serdeczna, zawsze znajdzie dla swoich podopiecznych czas i ciepłe słowo – mówi pan Stanisław. – I nie jest to tylko moja opinia. Tak myślą wszyscy. Pani Marzena działa z wyjątkową energią, wszystko potrafi załatwić i chyba nigdy nie jest zmęczona. Potrafi każdego podnieść na duchu. To człowiek wielkiego serca.”
Jak wiadomo, w miłej atmosferze czas szybko płynie. Dla wielu kuracjuszy pobyt w ośrodku wypoczynkowo–rehabilitacyjnym był stanowczo za krótki. I już nie mogą się doczekać kolejnego wyjazdu.
(ark)


Nie ma jeszcze żadnych opinii do tego artykułu. Masz szansę skomentować go jako pierwszy.