Józef Gierszewski zdrajca czy ofiara?

Kontrowersje wokół dowódcy

wtorek, 25 sierpnia 2009 r., 13:18
fot. Gazeta Kartuska

W czerwcowym numerze Gazety Kartuskiej ukazał się jeden z cyklu artykułów o Józefie Dambku, prezesie Rady Naczelnej Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski". Natomiast w najnowszym wydaniu opisane jest tło konfliktu między faktycznym kierownikiem Gryfa, a porucznikiem WP Józefem Gierszewskim.

Józef Gierszewski został zamordowany przez wyznaczoną grupę „Gryfowców” między 19 a 24 czerwca 1943 r. Zamordowany? Są tacy, którzy twierdzą, że skazany został na śmierć wyrokiem władz organizacji. Zauważmy jednak, że taki sąd nie mógł mieć umocowania prawnego („GP” nie należał do struktur Polskiego Państwa Podziemnego).

Przypomnijmy, że w poprzednich częściach, na podstawie dostępnych historykom źródeł, dziennikarze Gazety Kartuskiej opisali kontrowersyjne historie i epizody z biografii J. Dambka. Czy był oficerem WP? Gdzie zginął? Czy można sugerować związek między śmiercią dowódcy a późniejszymi liczymi aresztowaniami „Gryfowców”?, Jaki wpływ na losy „Gryfa” mogła mieć decyzja J. Dambka z wiosny 1943 r. o porozumieniu (scaleniu) z organizacją „Miecz i Pług”?

Gierszewski zdrajca?

Taki pogląd panował i panuje wśród niektórych kombatantów „GP” i „działaczy” kultywujących okupacyjną pamięć. Należy do nich Henryk Bińczyk ps. „Aneczka”, syn Jana Bińczyka ps. „Zagłoba”, komendanta powiatowego „Gryfa” na powiat Chojnice, leśniczego w Młynku.

W swoim oświadczeniu napisał m.in. : „Major „Ryś” – Józef Gierszewski, komendant naczelny pionu wojskowego „Gryfa” – pomimo że był żonaty i miał rodzinę, prowadził niemoralne życie, przebywał w lesie ze swą kochanką – Haliną Kurowską, co było bardzo złym przykładem dla partyzantów „Gryfa” i dla społeczności kaszubskiej. Gdy nastąpiła zdrada „Rysia”, leśniczówka w Młynku została otoczona przez gestapo. Mój ojciec, Jan Bińczyk, w czasie aresztowania podjął bohaterską obronę, został ciężko ranny w nogę, potem pobity i torturowany, w ogólnym bardzo ciężkim stanie zdrowia, po dwóch dniach pobytu w szpitalu w Chojnicach, został wywieziony do Gdańska na gestapo na dalsze tortury. Sześć razy odcinano mu nogę po kawałku, a mimo to, nikogo nie zdradził. Tam zakatowano go na śmierć.

W wyniku zdrady Józefa Gierszewskiego również mój brat Zygmunt został aresztowany, całą naszą rodzinę wywieziono do obozu w Potulicach, tam zginęła nasza siostra Krysia. Natomiast ja, Henryk Bińczyk, poszedłem do lasu, do partyzantki „Gryfa”, gdzie dalej działałem aż do końca wojny. Jedno zebranie Rady Naczelnej odbyło się u nas, w naszym mieszkaniu, na leśniczówce w Młynku. Ja osobiście słuchałem tych rozmów, prowadził je mój ojciec Jan Bińczyk. Obecni byli: „Jur” – J. Dambek, „Ryś” – J. Gierszewski, J. Kukliński, J. Koszałka, L. Kleinschmidt i inni.

Rozmowy były bardzo burzliwe. Osoby, które wtedy zabrały głos krytykowały „Rysia”, czyli J. Gierszewskiego, że złamał świętą przysięgę, rozbija organizację, zdefraudował pieniądze, prowadzi niemoralny tryb życia i swoją kochankę Halinę Kurowską mianował komendantką pionu kobiecego w TOW „Gryf Pomorski”, zostały aresztowane przez gestapo, m.in. mój ojciec Jan Bińczyk. (…) Listę i miejsce pobytu tych gryfowców, którzy potem byli aresztowani, przekazał Niemcom właśnie Józef Gierszewski”.

Nie możemy „z góry” kwestionować wiarygodności J. Bińczyka, ale musimy zwrócić uwagę na pewne okoliczności i fakty. Zauważmy, że oświadczenie J. Bińczyka, to jedno z serii tych, które gromadził Zespół ds. Upamiętnienia Etosu TOW „Gryf Pomorski” Stanisława Ucińskiego. Przypomnijmy, że „Etos” zwrócił się ze swoimi materiałami do Instytutu Pamięci Narodowej. Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa z powództwa „Etosu”.

W liczącym 89 stron uzasadnieniu jest napisane m.in.: „Analiza całości zebranego w sprawie materiału dowodowego dała podstawę do przyjęcia, że osoby występujące jako władze statutowe stowarzyszenia o nazwie Zespół ds. Upamiętnienia Etosu TOW „Gryf Pomorski” – przy wniosku o wszczęcie postępowania karnego, a także w trakcie przedmiotowego śledztwa, po wprowadzeniu w błąd organu procesowego co do samego faktu istnienia tego stowarzyszenia, przedkładały kserokopie różnych dokumentów, co do których uprawdopodobniono, iż zostały one sfałszowane, gdyż ich treść nie jest zgodna z zeznaniami osób wskazanych jako autorzy tych oświadczeń”. Czy ta sytuacja dotyczy też wyżej cytowanego oświadczenia? Nie wiemy.

Ryszard Leszkowski
opr. M

Cały artykuł można przeczytać w najnowszym wydaniu Gazety Kartuskiej.

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.