Reklama

Czy uda się rozsupłać węzeł… betoniarski?

30/12/2009 12:32
Podczas wczorajszej (29 grudnia br.) debaty publicznej, która odbyła się w żukowskim urzędzie, jej uczestnicy nie zostawili na przedstawionym raporcie o uwarunkowaniach środowiskowych suchej nitki. Dokument dotyczył planowanej i… oprotestowanej budowy wytwórni betonu.

Po kilku miesiącach protestu żukowianie, którzy są przeciwni powstaniu węzła betoniarskiego na terenie byłych zakładów drobiarskich, wzięli udział w rozprawie administracyjnej. Podczas spotkania mieli okazję przekazać wszystkie swoje uwagi, wnioski i postulaty dotyczące planowanej inwestycji.

Głównym wątkiem ponad dwugodzinnej dyskusji był sporządzony raport o uwarunkowaniach środowiskowych, który przedstawił zebranym jej autor Ryszard Strzemieczny. Przybliżył on najważniejsze jego elementy, z których wynika, że…

Zakładana wydajność przenośnej wytwórni betonu ma wynosić maksymalnie 60 m sześć. na godzinę. Koncepcja technologiczna przewiduje, że na działce zostaną zainstalowane m. in. trzy silosy na cement o pojemności 60 ton każdy i mają one być wyposażone w wysokosprawne filtry. Ponadto miałyby tam stanąć cztery silosy otwarte na piasek i kruszywa o pojemności 15 ton każdy. Do tego zaplanowana jest podczyszczalnia.

Proces technologiczny powodował będzie, co jest oczywiście, oddziaływanie na otoczenie i środowisko. Jak zapewniał jednak autor raportu, stężenia zanieczyszczeń, jeżeli chodzi o pył przy załadunku silosów, będzie należał do śladowo oddziaływających.

- Pokazałem też w raporcie trasę po jakiej będą się poruszały samochody. Przebiega ona większości wzdłuż zakładów przemysłowych i ul. Armii Krajowej, gdzie przewidywana jest zabudowa mieszkalno – usługowa.

To stwierdzenie wyraźnie zdenerwowało Waldemara Kuczę, jednego z protestujących. - Kiedy był pan na wizji lokalnej – pytał autora raportu. – Proszę wymienić zakłady przemysłowe na trasie prowadzącej do przyszłej inwestycji, skoro w rzeczywistości jest tam zwarta zabudowa mieszkaniowa!

Michał Kwieciński, przedstawiciel firmy Wobet, inwestora wytwórni betonu, próbował "wyciszyć" sytuację, zapewniając, że nawet przy maksymalnej produkcji przejeżdżało by tą trasą zaledwie od 3 do 4 samochodów na godzinę.

- A kiedy okaże się, że będzie koniunktura, to jaką mamy pewność, że ilość jadących do i od zakładu samochodów nagle nie wzrośnie – ripostował Tomasz Muziński. – Kto nam to zagwarantuje?

- Od lat walczymy o bezpieczny przejazd ul. Armii Krajowej - dodał Józef Gogoliński, przewodniczący rady osiedla Norbertanek w Żukowie. – Dlatego zrobimy wszystko, aby do tej inwestycji nie doszło.

Na takie dictum przedstawiciel inwestora z pewną nutką żalu w głosie przypomniał, że firma kupiła tę działkę, aby prowadzić na niej działalność gospodarczą.

To z kolei wywołało lawinę pytań ze strony Jarosława Kulasiewicza, pełnomocnika zarządu firmy Kadek, od której inwestor węzła betoniarskiego zakupił wspomnianą nieruchomość.

- Nie zauważył pan, że już w tej chwili prowadzona jest tam działalność niezgodna z jej przeznaczeniem? – pytał Kulasiewicz. - Nie zwrócił pan też uwagi na to, że jesteśmy bezpośrednimi sąsiadami wspomnianej działki? Czy znane są panu warunki zakupu? Jaki cel ma dzisiejsze posiedzenie, skoro w księdze wieczystej Kadek wniósł zastrzeżenie, że nie będziecie prowadzili żadnej działalności gospodarczej bez naszej zgody.

Odpowiedzi na postawioną serię pytań nie było.

Irena Majkowska w swoim kilkuminutowym wystąpieniu nie zostawiła na raporcie suchej nitki. Wyraziła opinię, że wspomniany dokument nie może stanowić podstawy do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Dlaczego? Ponieważ są rozbieżności pomiędzy częścią opisową a częścią graficzną. Zarzuciła autorowi raportu m. in. to, że ocena i analiza komunikacji dotyczącej ul. Armii Krajowej pomija lokalizację istniejącego gimnazjum oraz to, że wyjazd na ulicę Gdyńską musi się odbywać w bardzo skomplikowanym miejscu - węźle krzyżującym aż cztery ulice.

- Chciałabym odnieść się jeszcze do istniejących braków, ponieważ nigdzie nie doczytałam się w raporcie, w jaki sposób będzie dokonywany transport kruszywa – stwierdziła Majkowska. - Z podanych danych wynika, że na 10-godzinny dzień pracy potrzeba będzie 1200 ton, czyli 1140 ton musiałoby być dowożone albo dodatkowymi środkami transportu, albo ogromne musiałyby być boksy na kruszywo.

Dodała również, że aktualna ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wyraźnie mówi, że wprowadzanie funkcji, które mogłyby powodować utrudnianie już istniejącej działalności jest niedopuszczalna.

Krytycznych uwag ze strony uczestników spotkania było znacznie więcej. Protestujący nie ukrywali, że liczą na to, iż zostaną one uwzględnione.

Decyzja o wydaniu (bądź nie) warunków zabudowy należy do burmistrza Albina Bychowskiego. Jaka ona będzie – czas pokaże.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tomlee28 - niezalogowany 2010-01-05 07:35:12

    ach ci burmistrzowie, ci to mają ciężkie życie wiecznie się użerać z mieszkańcami, wiecznie pod górkę ale jak to mówią mata takiego jakiego se wybrali hahaha na pocieszenie inni mają jeszcze większe hahaha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    radar - niezalogowany 2010-01-04 14:07:53

    @guliwer: Pan z naszej łaski Burmistrz nie miał na myśli mieszkańców Żukowa tylko miejscowości w której mieszka. Wszystko się zgadza.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    boss_kartuzy - niezalogowany 2009-12-30 23:19:32

    Żal mnie bierze jak czytam ten artykuł. Gdyby wezeł betoniarskie był tak opłacalnym interesem, to każdy bamber w Sierakowicach miałby na podwórku. h a ha ha ha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości