Przed kartuskim sądem rejonowym stanęło w poniedziałek dwoje byłych urzędników, oskarżonych o dopuszczenie się nieprawidłowości w czasie pracy w lokalnych urzędach gmin. W sprawie Haliny O.-Sz. odbył się ostatni przed odczytaniem wyroku proces. W przypadku Andrzeja Grodzkiego przewód sądowy dopiero otwarto.
O Halinie O.-Sz., byłej już szefowej wydziału budownictwa żukowskiego magistraty głośno zrobiło się jesienią 2009 roku za sprawą budzącego wiele kontrowersji przetargu na studium zagospodarowania przestrzennego gminy Żukowo. Konkurs wygrała firma, należąca do córki urzędniczki, która nie dość że była członkiem komisji przetargowej, to w dokumentach zataiła fakt, że z oferentem łączą ją więzy rodzinne. Przypadkiem tym zainteresowała się prokuratura, kobietę zwolniono z pracy, a proces ruszył kilka miesięcy później, obejmując nie tylko wspomniane studium, ale także dwa inne prowadzone przez nią zamówienia publiczne.
W poniedziałek odbyło się ostatnie przed ogłoszeniem wyroku posiedzenie sądu w tej sprawie. Mowy końcowe wygłosił zarówno prokurator, jak i obrońca. Pierwszy domaga się wyroku skazującego i m.in. kary 15 miesięcy pozbawienia wolności na trzy lata. Drugi przekonywał sąd do wydania jak najłagodniejszego wyroku, opierając się na nieposzlakowanej dotąd opinii oskarżonej i przekonaniu, że działała ona nieświadomie. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w najbliższy piątek.
Na zupełnie innym etapie jest proces innego byłego urzędnika samorządowego, Andrzeja Grodzkiego. Akt oskarżenia w jego sprawie dotyczy okresu, kiedy pracował w Urzędzie Gminy Kartuzy jako specjalista ds. gospodarki gruntami i koordynator zespołu ds. nieruchomości. Śledczy zarzucają mu przyjęcie w latach 1998-2007 korzyści majątkowych o łącznej wartości około 130 tysięcy złotych. W zamian miał przyczynić się do wydania kilku korzystnych dla "inwestorów" decyzji administracyjnych i budowlanych, a także ujawnić poufne informacje związane ze zmianami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w jednej z okolicznych wsi, dzięki czemu "ofiarodawca" mógł kupić tam grunt rolny, który następnie w krótkim czasie został przekształcony na budowlany. On sam nie przyznaje się do winy, a całą historię traktuje jako pomówienie. Proces, który właśnie ruszył, z pewnością nie prędko się skończy. Na liście świadków znalazło się bowiem aż kilkadziesiąt nazwisk. Kolejna odsłona w maju.
Bartek Gruba
Artystów mamy cały czas nadmiar w urzędach Ostatnio szefowa cyrku zatrudniła sobie żonę pseudo redaktora Leszkowskiego W ten sposób ma następnego Urbana i gazetę do mamienia mieszkańców . MAMIENIE SIĘ ZACZĘŁO W POSTACI UDOWODNIANIA jaki to Gołuński był bebe a ona jest cacy . Pani Leszkowska została wepchnięta na etat sekretarza , a powinna mieć w angażu napisane - osobista sekretarka
Dla Mnie To Tylko Wierzchołek Góry Lodowej, To Co Się Dzieje W Urzędach To Cyrk....
A to słowa jej obrońcy - ,,oskarżona jest architektem, artystą i mimo pełnionych obowiązków nie przywiązywała zbytniej wagi do formalności i procedur....,, Co wy na to? Zdaje się, że mamy w UG artystów a nie ludzi odpowiedzialnych za swoje stanowiska. Więc po co nam tacy urzędnicy?
Limonka wyzbyła się swojego ciernia z oka , który nie chciał ślepo wykonywać jej poleceń . Ciekawe kiedy role się odwrócą . Nosił wilk razy kilka i ponieśli i wilka
zobacz wszystkie opinie»
60
31
23
3
5
9
1
11
23
1
9
3
3
23
115
9
209
23
5
290