Sulęczyno. Najpierw zagłosowali, potem zastanawiali się co zrobili. Skarga na wójta nierozpoznana

poniedziałek, 17 września 2018 r., 09:42
fot. archiwum

Rada gminy Sulęczyno nie rozpoznała skargi na wójta gminy Sulęczyno w zakresie niegospodarności środkami publicznymi. Bernard Grucza miał wykorzystać pracę urzędników i radcę prawnego urzędu do bronienia go w prywatnym procesie, za co mieli ostatecznie zapłacić podatnicy. Radni przegłosowali przedłużenie terminu rozpoznania skargi. Potem zaczęli się zastanawiać co przed chwilą zrobili.

Sprawa ma związek z pozwem wniesionym do sądu przez przedsiębiorcę Andrzeja Drywę. Zarzucił on wójtowi naruszenie dóbr osobistych, do czego miało dojść podczas spotkania w urzędzie w Sulęczynie w lipcu 2017 roku. Do procesu ostatecznie nie doszło, gdyż strony zawarły ugodę.

W skardze złożonej w dniu 16 sierpnia do Przewodniczącego Rady Gminy Sulęczyno przedsiębiorca zarzuca wójtowi Sulęczyna, że nie pozwał go jako wójta, ale jako Bernarda Gruczę. A ten nie tylko prowadził korespondencję z sądem na papierze urzędowym, ale wspomagał się także gminnym radcą prawnym.

- W postępowaniu tym Bernard Grucza złożył odpowiedź na pozew na papierze firmowym gminy Sulęczyno, określając siebie w procesie wójtem gminy Sulęczyno. Korespondencja Bernarda Gruczy kierowana była z Urzędu Gminy, co pozwala z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa podejrzewać, że koszty tej prywatnej korespondencji poniosła jednostka samorządu terytorialnego, zaś w jej przygotowanie i wysyłkę zaangażowany był aparat pomocniczy wójta - urząd gminy. Nadto, Bernard Grucza reprezentowany był w toku procesu przez radcę prawnego - wyjaśniał w skardze Andrzej Drywa.

- W sprawie pozwanym był Bernard Grucza, a nie gmina Sulęczyno reprezentowana przez Wójta Gminy Sulęczyno, co zresztą znalazło swoje odzwierciedlenie na sali sądowej, gdy tę okoliczność wskazał również sąd - podkreśla przedsiębiorca.

Sesja nadzwyczajna

W związku ze skargą na poniedziałek, 10 września zwołano sesję nadzwyczajną celem przedłużenie terminu rozpatrzenia skargi na wójta gminy Sulęczyno w zakresie niegospodarności środkami publicznymi.

- Przyczyną przedłużenia rozpatrzenia skargi jest umożliwienie przeprowadzenia wszechstronnego postępowania wyjaśniającego mającego na celu ustalenia stanu faktycznego objętego skargą - czytał projekt uchwały przewodniczący Rady Gminy Sulęczyno Kazimierz Gliniecki.

Najpierw głosowanie, potem dyskusja

Uchwała została podjęta 12 głosami "za", przy jednym głosie wstrzymującym. Po przedstawieniu wyniku głosowania, przewodniczący zamknął sesję. Wydawałoby się, że na tym obrady zakończono. Nic bardziej mylnego.

Niektórzy radni nagle zorientowali się bowiem, że nie do końca wiedzą nawet nad czym zagłosowali.

- Ale dlaczego termin został przedłużony? - pytał zaskoczony Jan Kropidłowski.

- Ma pan wszystko wyjaśnione w uzasadnieniu do uchwały - odpowiadał szef rajców Kazimierz Gliniecki.

O szczegóły skargi i przedłużenie terminu jej rozpatrzenia zaczęli dopytywać także inni radni. Na przeciw im wyszła przewodnicząca komisji rewizyjnej.

- Widzę, że koledzy i koleżanki do końca nie rozumieją nad czym głosowaliśmy, dlatego chciałabym w kilku zdaniach przedstawić czego dotyczy ta uchwała. Komisja rewizyjna odbyła już jedno posiedzenie dotyczące skargi pana Drywy. Z uwagi jednak na niekompletne dokumenty odbędzie się kolejne posiedzenie. Niektóre dokumenty muszą bowiem jeszcze do nas dotrzeć - wyjaśniała radna Zofia Jereczek.

- Nie wszyscy w tej radzie są głupi. Wszyscy rozumieją. Jeśli chodzi o niezałatwiony termin, to mogło się to zdarzyć tylko w naszym urzędzie - ripostował wiceszef radnych Bogdan Malek.

- Ostatnio słyszałem takie słowa naszego premiera, że urząd dla przedsiębiorcy i mieszkańców, a nie mieszkańcy i przedsiębiorcy dla urzędu. Chciałbym, aby u nas też tak było. A u nas jak idzie się do urzędu, to mieszkańcom robi się jeszcze pod górkę - podkreślał z kolei radny Kropidłowski.

Wójt: "Myślałem, że sprawa jest już zakończona"

- Nie wiem, skąd wzięła się ta skarga. Z panem mecenasem uważałem, że temat jest zamknięty. Ze względu na czasochłonność pracy sądu oraz koszta z tym związane tak ze strony Państwa, jak i osób, które byłyby świadkami w tej sprawie, doszliśmy do ugody. W obecności sądu podpisaliśmy ugodę - tłumaczył wójt Bernard Grucza.

- Panie wójcie, ale w tej skardze chodziło o to, że pan miał zapłacić w sądzie własnymi pieniędzmi - drążył radny Jan Kropidłowski.

- Nie - odparł wójt.

- Chodzi o to, że przyszli do mnie panowie Drywowie wraz z siostrą, aby wyjaśnić kwestie postępowania odnośnie wykonywanej obecnie nitki wodociągowej. Było pozwolenie na rozbudowę Kistonu o następną część. Warunkiem tego było jednak przyłączenie się do gminnej sieci kanalizacyjnej. Wymuszono na mnie zmianę decyzji, aby pan Drywa nie musiał podłączać się pod gminną sieć kanalizacyjną (...) Nielegalnie syn nagrał nasza rozmowę i część, prawdopodobnie była wyjęta i tak ułożona, i podana do sądu, że ja obraziłem pana Drywę. Z tego tytułu pan Drywa wystąpił do sądu, że został obrażony - wyjaśniał Bernard Grycza.

- Radcy pana Drywy wymyślili, że ja prywatnie go obraziłem, a nie jako wójt. Miałem występować więc w pewnym momentach jako wójt, a w wybiórczych jako Bernard Grucza i stąd pojawiła się skarga, że swoją odpowiedź na pozew do sądu złożyłem na papierze gminnym oraz nie zapłaciłem za wysyłkę listu z własnej kieszeni. Teraz Drywa docieka ile to kosztowało samorząd - podsumował.

- A co sąd na to - pytali radni.

- Sąd zwrócił mi uwagę, że jest to wezwanie mnie jako prywatnie i w przyszłości nie mam więcej pisać na papierze urzędowym - odpowiadał wójt.

D. Drywa: "Czy wójt może obrażać w ramach obowiązków służbowych?"

- Chciałem doprecyzować. Podczas spotkania pan wójt obraził mojego ojca. Ugoda polegała na tym, że pan wójt musiał przeprosić mojego ojca. Skarga z kolei dotyczy tego, że pan wójt do swoich prywatnych rzeczy wykorzystał mecenasa gminy - mówił obecny podczas sesji Damian Drywa.

- Ale do jakich prywatnych rzeczy? Pan wójt wykonywał obowiązki służbowe - wtrącił się przewodniczący Rady Gminy Sulęczyno, Kazimierz Gliniecki.

- Sąd doszedł do konkluzji, że tak nie było. Pouczył pana wójta. A czy podczas wykonywania obowiązków służbowych wójt może obrażać inne osoby? - dopytywał Damian Drywa.

Decyzję radnych w sprawie skargi poznamy pod koniec września.

Do sprawy wrócimy.

AL

DODAJ KOMENTARZ
Zamieszczając tu swój komentarz bierzesz za niego pełną odpowiedzialność. Wyrażając swoje zdanie, uszanuj proszę poglądy innych - komentuj, ale nie obrażaj! Redakcja portalu Kartuzy.info zastrzega sobie prawo do ingerowania w treść komentarzy lub ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem, zasadami współżycia społecznego lub będą naruszały normy prawne i obyczajowe. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty - wypełnij formularz, który pokazuje się po kliknięciu na dzwonku pod treścią danego komentarza.