Dokładnie o północy rozpoczęła się tak zwana cisza wyborcza. Oznacza to, że aż do zakończenia głosowania, czyli do godz. 21 w niedzielę, pod groźbą grzywny niedozwolona jest jakakolwiek forma agitacji politycznej.
Z założenia okres ciszy wyborczej ma być czasem wolnym od wszystkich "uroków" kampanii wyborczej i stanowić okazję do spokojnego przemyślenia swojego wyboru przed pójściem do urny i oddaniem głosu. Co za tym idzie, zabrania się wszelkich wystąpień, manifestacji, konferencji czy publikacji spotów reklamowych mających jakikolwiek związek z kandydatami. Niedopuszczalna jest także publikacja powiązanych z tym tematycznie audycji radiowych i telewizyjnych czy sondaży wyborczych oraz rozdawania ulotek lub naklejania plakatów.
Co ciekawe, rozróżnia się tzw. agitację statyczną oraz aktywną. Pierwszą stanowią np. wiszące na słupach energetycznych plakaty lub wizerunki kandydatów widoczne na bilbordach, których nie trzeba zdejmować. Jeśli jednak potencjalny poseł czy senator reklamował się na autobusie czy przyczepie ciągniętej przez samochód, pojazdy takie nie będą miały prawa przejechać choćby metra.
Naruszenie ograniczeń dotyczących ciszy wyborczej może zakończyć się grzywną w wysokości 5 tysięcy złotych. Publikacja sondaży jest znacznie bardziej dotkliwa i może pociągnąć za sobą karę sięgającą nawet miliona złotych.
Bartek Gruba
Jo, je ji beł ;)
dj te ju bel glsoowac? Me szle gledzna temu ledzuf malo belo
cisza przedwyborcza to jest jedyna rzecz jaka ja lubię w całej kampanii....
Masz rację. Może niektórym pomagają na zdecydowanie się w głosowaniu na konkretną osobę, ale chyba większości przeszkadzają czy to w necie jako wyskakujące reklamówki, bannery czy też dykty wiszące na ulicach.
Nareszcie koniec głupich bannerów :)
zobacz wszystkie opinie»
60
31
3
4
1
11
1
4
2
1
88
14
271
31
2
2
5