Piłkarze Cartusi Kartuzy wreszcie błysnęli formą. W meczu 11 kolejki "bałtyckiej" III ligi niebiesko-biało-czarni nie dali gościom Dębnicy najmniejszych szans, gromiąc ich aż 5:0! Co ciekawe, worek z bramkami rozwiązał się jednak dopiero po przerwie.
Sądząc po miejscach w tabeli, Cartusia faworytem tego spotkania nie było. Piłkarze z niewielkiej Dębnicy dość nie oczekiwanie po pierwszych dziesięciu kolejkach trzymają się bowiem czołówki tabeli "bałtyckiej" III ligi. Kartuzianie tymczasem zdają się dopiero stabilizować formę, czego efektem było zaledwie kilka punktów przewagi nad strefą spadkową.
Spotkanie zaczęło się raczej spokojnie. W pierwszym kwadransie oba zespoły badały rywala czego efektem był niemal całkowity brak sytuacji bramkowych. W 18 minucie próbowaliśmy zaskoczyć bramkarza gości strzałem z dystansu, ale niecelnie. Podobnie jak pięć minut później Kwasny, który z narożnika pola karnego huknął co sił, ale trafił tylko w boczną siatkę.
Koral mimo dość bojaźliwej postawy, starał się utrzymywać przy piłce. Bardziej jednak miało to na celu przeszkadzanie miejscowym w konstruowaniu akcji, aniżeli stworzeniu zagrożenia pod bramką bezrobotnego w zasadzie Tułowieckiego. Groźnie pod naszym polem karnym było jedynie w 36 minucie, gdy jeden z pomocników Korala zdecydował się uderzyć kozłującą piłkę z dystansu, a ta minimalnie minęła lewy słupek.
Cartusia także miała problem ze sforsowaniem defensywy rywali, sytuacje podbramkowe tworząc praktycznie tylko przy okazji stałych fragmentów gry. Wyjątkowo aktywny na prawym skrzydle był też Hejden, ale jego dośrodkowania wybijane były za każdym razem przed obrońców gości.
Po pierwszej, bezbramkowej połowie druga przyniosła już kibicom zdecydowanie więcej radości. Niebiesko-biało-czarni wyszli po przerwie na boisko ze zdecydowanie bardziej ofensywnym nastawieniem, co bardzo szybko przyniosło efekty.
Najpierw Kordyl zaliczył przechwyt na 25 metrze, popędził na bramkę rywala, ale przegrał pojedynek "sam na sam" z golkiperem Korala. Na kolejne okazje nie było trzeba na szczęście długo czekać. W 54 minucie wzorową kontrę wyprowadził prawą flanką Hejden, uruchomił Kordyla, a ten jeszcze przed polem karnym zagrał po przekątnej do zamykającego akcję Dawidowskiego, któremu nie pozostało nic innego jak umieścić piłkę w bramce bezradnego Kusia.
Jak się okazało był to moment przełomowy w tym spotkaniu, a podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego poszli za ciosem. Co ważne, byli przy tym również skuteczni, aplikując rywalom w sumie jeszcze cztery gole.
W 59 minucie po rzucie rożnym Puczyński mocno uderzył głową, ale piłka po poprzeczce opuściła boisko. W 66 minucie okazję do rehabilitacji za zmarnowaną okazję "sam na sam" otrzymał Kordyl. Tym razem ze stoickim spokojem jednym przełożeniem piłki zgubił obrońcę, a następnie na złapał na wykroku bramkarza lekko posyłając futbolówkę na długi słupek.
Prowadzenie 2:0 nie zadowoliło rozpędzonych gospodarzy. W 70 minucie bliski szczęścia ponownie był Dawidowski, który po dwójkowej akcji z Kwasnym przestrzelił o kilka centymetrów. Kilkanaście sekund później było już jednak 3:0, a dośrodkowanie Chyły z rzutu rożnego głową na gola zamienił Domjan.
W 78 minucie kartuzianie zadali rozbitym gościom kolejny cios. Wprowadzony kilka chwil wcześniej na boisko w miejsce zmęczonego Hejdena Borkowski, po kolejnej prostopadłej piłce zagranej prawą stroną znalazł się w sytuacji "sam na sam", ale dostrzegł jeszcze lepiej ustawionego Dawidowskiego, który dołożył nogę i wbił piłkę do pustej bramki.
Po upływie kolejnych czterech minut Borkowski do asysty dołożył jeszcze gola z rzutu karnego, ustalając wynik spotkania na 5:0. W 90 minucie przed szansą skompletowania hat-tricka stanął jeszcze "Peja", który po niepewnej interwencji bramkarza gości miał przed sobą pustą bramkę, ale z ostrego kąta nie zdołał skierować piłki głową do siatki.
Cartusia rozbiła Koral 5:0, odnosząc drugie kolejne zwycięstwo "u siebie". Kartuzianie wreszcie zaczynają korzystać z atutu własnego boiska. Przed dwoma tygodniami odprawili bowiem z kwitkiem Dąb 3:0. Wygrana pozwoliła niebiesko-biało-czarnym przesunąć się już na ósmą pozycję w tabeli.
Komentarze