Reklama

Żukowo. Sześćdziesięcioletni T-34 "walczył" z Panterą

Serie z karabinów i pistoletów maszynowych, żołnierze niemieccy, radzieccy i polscy, do tego kłęby dymu ciągnące się za czołgami, które z wielkim hałasem jeździły po placu, a na koniec oklaski dla uczestników i organizatorów imprezy. To wszystko można było zobaczyć w sobotnie popołudnie podczas pokazu historycznego, który odbył się na terenie firmy PA Gryf w Żukowie.

Właściciel firmy Gryf Marian Kotecki postanowił wyremontować 60-letni egzemplarz czołgu T-34, który należy do Gdańskiego Klubu Płetwonurków Rekin. Prawie dwumiesięczna praca przy remoncie ponad 30-tonowego czołgu została zakończona i na sobotnie popołudnie zaplanowano uroczyste przekazanie maszyny właścicielom - gdańskim płetwonurkom.

To stało się okazją do zorganizowania niecodziennego widowiska, którego żukowianie jeszcze nie przeżyli. Na terenie bazy Gryfu pojawili się panowie w mundurach żołnierzy z czasów II wojny światowej. Wyremontowany T-34 obsługiwali żołnierze polscy i radzieccy, a panterę (własność Mariana Koteckiego) zajęli przedstawiciele niemieckich formacji. Oba czołgi kilkakrotnie przejechały przez plac, aby widzowie mogli je obejrzeć w całej okazałości, by potem przystąpić "do ataku". Mechanikiem - kierowcą czołgu był podczas pokazu Mariusz Pek. Inscenizacji towarzyszyły głośne serie z karabinów i pistoletów maszynowych.

- Czołg panterę mieliśmy już wcześniej, ale aby przeprowadzić inscenizację walk, potrzebny był przeciwnik, czyli T-34 - powiedział szef firmy PA Gryf Marian Kotecki, pełniący funkcję prezesa Stowarzyszenia Miłośników Broni Pancernej Pantera. - Takim czołgiem dysponował Jerzy Janczukowicz, prezes Klubu Nurków Rekin. Maszyna nie była długo użytkowana i zbliżała się powoli do wersji pomnikowej. Naprawiliśmy ją i dzięki temu w tej chwili jest w pełni sprawna. To również zasługa miłośników militariów, którzy pomogli w zdobyciu potrzebnych części.

Jaki jest związek pomiędzy militariami a nurkowaniem? - Od wielu lat nurkujemy w polskich jeziorach, w których napotykamy na różne pozostałości po II wojnie światowej - wyjaśnił prezes Jerzy Janczukowicz. - Przypadek sprawił, że kupiliśmy T-34. Kilkanaście lat temu dowiedzieliśmy się, że jednostka wojskowa w Sokołowie Podlaskim wyprzedaje czołgi. Wybraliśmy kompletny egzemplarz, płacąc za niego 1,60 za kilogram. Tak staliśmy się jego właścicielem, nie wydobywając go z wody. - Dzisiejsza impreza jest dla nie tylko dużą satysfakcją, ale też wielkim świętem, które długo będziemy pamiętali - dodał nasz rozmówca.

Przy okazji imprezy miała miejsce premiera filmu "Ostatnia Pantera", który powstał jako wspólne przedsięwzięcie GIH Pomerania 1945, Stowarzyszenia Miłośników Pojazdów Pancernych "Pantera" oraz Fundacji "Pasje". Akcja filmu toczy się na przełomie kwietnia i maja 1945 roku w trakcie walk na Łużycach. Jest to krótka historia żołnierzy z rozbitego oddziału z 10. Dywizji Pancernej SS "Frundsberg" który usiłuje przebić się z okrążenia pod miastem Spremberg. Beznadziejną sytuację ratuje pojawienie się czołgu PzKpw V Panther. Szanse na przebicie się na zachód z terenu okrążonego przez 3 i 4 Armię Pancerną Gwardii wzrastają.... Zdjęcia kręcone były w Somoninie.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    radar - niezalogowany 2012-01-09 10:07:54

    Szkoda, że mnie tam nie było.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości