Reklama

Deregulacja zawodów - hit czy kit?

09/03/2012 11:41
Premier Donald Tusk zapowiedział "wielkie otwarcie" dostępu do 49 licencjonowanych do tej pory zawodów. Na liście znalazły się m.in.: bibliotekarz, taksówkarz, przewodnik wycieczek, instruktor nauki jazdy, ale także adwokat, komornik, notariusz oraz pracownik ochrony fizycznej I i II stopnia, detektyw oraz (a jakże) pośrednik w obrocie nieruchomościami i zarządca nieruchomości.

Rząd dumnie ogłosił, iż te rewolucyjne zmiany pozwolą na stworzenie od 100 do 150 tys. nowych miejsc pracy oraz obniżenie cen usług, przy jednoczesnym podniesieniu ich jakości. O ile o zniesieniu barier do zawodu pośrednika i zarządcy mówiło się od dawna (bodajże od 3 lat), to trzeba przyznać, że rozmach i fantazja ministra Gowina odpowiedzialnego za tę inicjatywę imponuje.

Pozwolę sobie skupić się na aspekcie dostępu do zawodu pośrednika, z racji jego wykonywania. Niemniej równie mocno niepokoi mnie fakt zrezygnowania z licencji dla pracowników ochrony. Do tej pory przechodzili przez długi proces szkolenia i egzaminów, aby uzyskać dostęp do możliwości używania broni służbowej przy konwojowaniu transportów pieniędzy czy patrolach interwencyjnych. Teraz, zgodnie z zapowiedziami rządu, zostaną "uwolnieni" - ten zawód będzie mógł wykonywać każdy. Również wsiadając na statek żeglugi śródlądowej będziemy mogli się zastanawiać czy nie steruje nim sternik, który do tej pory sprzedawał kurczaki na bazarze.

Lista jest długa. Ku mojemu zdziwieniu pojawił się na niej zawód geodety. Jak widać minister Gowin w swej nieprzeniknionej mądrości uznał, iż także ten zawód nie wymaga żadnego specjalnego przygotowania, no bo jakie trzeba mieć kwalifikacje aby, wbić paliki przy ustalaniu granic działki. Przecież to może zrobić każdy. Być może, rząd zatroskany brakiem rozrywek wśród przytłoczonego ciężarem życia codziennego społeczeństwa postanowił wprowadzić odrobinę humoru oraz nieprzewidywalności do przepełnionego rutyną życia szarego obywatela. Będąc wdzięcznym za tę troskę, możemy być jeszcze bardziej wdzięczni, że rząd nie postanowił (na razie) "uwolnić" zawodu architekta, kierownika budowy czy inspektora nadzoru budowlanego. W końcu pomyślmy: ile nowych miejsc pracy by powstało. Albo jak dramatycznie spadłyby ceny usług.

Wracając do zawodu pośrednika. Ataki rozwścieczonych grup zawodowych rząd odpiera logiką z betonu: "Pośrednicy jako specjaliści wysokiej klasy, za jakich się uważają, nie mają się czego obawiać. Ich klienci w mig pojmą, który pośrednik jest skuteczny, a który nie." Ten argument wydaje się mieć wielu zwolenników, najwyraźniej uważających, że jeśli z jedną transakcją nie wyjdzie to przecież zawsze można spróbować znowu. Takim osobom można pogratulować optymizmu oraz majątku. Ja, nie mogąc pochwalić się kilkoma nieruchomościami, wolałbym zachować daleko idącą ostrożność komu powierzam majątek całego życia. Na miejscu wydaje się parafraza: w nieruchomościach można pomylić się tylko raz. Myślę, że każdy kto choć raz sprzedawał mieszkanie czy dom, w którym mieszkał całe dotychczasowe życie, biorąc kredyt na inną nieruchomość, nie chciałby powierzać bezpieczeństwa i fachowości transakcji, komuś kto tej pory sprzedawał buty w sklepie, a jedyny kontakt z prawem miał podczas zawierania umowy najmu mieszkania. Ale, jak uczy nas historia: zdrowy rozsądek nie może stać na przeszkodzie postępowi.

Zawód pośrednika od dawna jest solą w oku rządzących, których każde kolejne "pokolenie" próbuje poprawić, ten w oczywisty sposób zepsuty i nie pasujący do potrzeb klienta, wrzód na zdrowej tkance społeczeństwa. W skrócie wyliczając było już: uchwalenie licencji wraz z przyznaniem ich wszystkim, następnie wprowadzono państwowe egzaminy, potem uznano, iż średnie wykształcenie jest niewystarczające, więc wprowadzono wymóg wyższego magisterskiego. Na koniec uznano, że egzaminy są przeżytkiem i wystarczą studia podyplomowe oraz praktyki. Teraz, gdy rząd uznał, że i te są niepotrzebnym utrudnieniem, żadne z powyższych nie jest potrzebne, by fachowo oraz profesjonalnie wykonywać zawód pośrednika, można by zgadywać, jaki pomysł będzie miała następna ekipa rządząca.

Przyznam, że mam trudności ze znalezieniem klucza jakim kierują się politycy. Bo jeśli nie kluczem, to czyim interesem? Mylą się ci, którzy sądzą, iż jest to interes obywateli. W moim poprzednim artykule "Zły doradca=zadowolony klient" wskazywałem, iż jest w naszym kraju silne lobby, dla których reglamentacja zawodu pośrednika jest ostatnią niewygodą, niepotrzebnie podrażającą koszty prowadzenia działalności. Bez trudu można wskazać duże korporacje nieruchomościowe, które "uwolnione" od wymogu zatrudniania (choćby fikcyjnie) licencjonowanych pośredników, wreszcie w pełni rozkwitną, i jak zapewnia nasz rząd, z pewnością obniżą ceny usług oraz zwiększą ich jakość.

Czego sobie i Państwu życzę.

(zderegulowany) licencjonowany pośrednik w obrocie nieruchomościami
Paweł Sawicki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gryf - niezalogowany 2012-03-11 13:15:13

    Może i racja! A ja dam 10 zł na że jakby Rząd tego nie wprowadził, to Pan by się z tego cieszył, nie z powodu tego, że będą nowi i może mało wykształceni, lecz że pojawi się nowa konkurencja i to może odbić się na interesie. Ale chyba jest na tym forum inny problem, niż kto ile da za to czy za tamto, nie w tym rzecz przecież! To nie licytacja! @Ceres Doradztwo: To Pan powiedział, ale może i dobrze że ktoś się do tego przyznał.:/ Nie chce nikogo obrażać, ale dlaczego Pan snuje jakieś wnioski, gdy to jest projekt projektów i nie wiadomo czy w tej formie się przyjmie, albo czy w ogóle przejdzie. Więc jak coś będzie to porozmawiamy! No cóż, ale taki jest model Polaka, że nawet jak jest coś dobre to trzeba to skrytykować. Rząd raz coś chce sensownego zrobić, ale w Warszawie pod Sejmem mogę się założyć że będą manifestacje właśnie pośredników, adwokatów, geodetów, taksówkarzy, itd. Uważają to jako zagrożenie, bo jeden w jednym z programów taksówkarz wprost to powiedział. No ale każdy swojego zdania będzie bronił, taka jest wolność słowa i ja to z drugiej strony też mogę zrozumieć.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ceres Doradztwo - niezalogowany 2012-03-11 12:02:45

    Witam ponownie! Wygląda na to, że dyskusja zaczyna niebezpiecznie zmierzać w kierunku rozważań teorii prawa, co oczywiście nie jest bezzasadne, lecz obawiam się, że może nie starczyć miejsca na rozwikłanie wszystkich niuansów oraz definicji, a mi wiedzy oraz czasu. Chociaż z tym ostatnim nie mam już problemów odkąd, jak niektórzy z Państwa odgadli, dzięki piastowaniu ciepłej posadki pośrednika, załatwionej przez znajomości i układy, pieniądze płyną do mnie szerokim strumieniem poprzez „dojenie” zmuszonych do korzystania z mych usług rzeszy obywateli. Stąd mam jeszcze czas na publikacje tekstów, które w sposób ordynarny i bezwstydny służą gloryfikacji zawodu (czy może powinienem napisać stanowiska) oraz dalsze napełnianie kiesy wszystkim moim kolegom po fachu. Skoro to już mamy wyjaśnione, spróbuję (w miarę) krótko odnieść się do poprzednich wypowiedzi oraz wytkniętych mi „błędów”. Używając sformułowania „osoba pełnoletnia” dopuściłem się pewnego skrótu myślowego, ograniczając jego rozumienie (w ramach toczonej dyskusji) do przestrzeni prawa cywilnego. Jak Państwo się domyślają inaczej rozumiana jest pełnoletniość w zakresie Kodeksu Karnego, Kodeksu Pracy czy Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Wskazany przykład dotyczący prawa wyborczego (art. 62 ust. 1 Konstytucji RP) jest jednym z przypadków w którym pełna zdolność do czynności prawnych jest niewystarczająca i wymagane jest kryterium wieku. To samo rozróżnienie pojawia się np. w Kodeksie Karnym odnośnie spożywania alkoholu przez osoby nieletnie. Moje uproszczenie, za które solennie przepraszam, miało jedynie na celu wyjaśnienia zawiłości związanych z możliwością założenia własnej działalności gospodarczej. Poruszył Pan wiele spraw, natomiast ja w swoich rozważaniach skupiłem się na treści projektu ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów z dn. 6 marca 2012 roku. Jeśli spojrzy Pan na art. 8 ust. 5 powyższej ustawy nie znajdzie Pan tam zapisów o wymogu ukończenia szkoły średniej lub jakiejkolwiek innej, poza ustawowym obowiązkiem (wynikającym z innej ustawy mianowicie o systemie oświaty) ukończenia szkoły podstawowej, oraz gimnazjum (czyli 16 roku życia) po której zakończeniu dzięki temu zapisowi osoba mająca pełną zdolność do czynności prawnych rozpoczynająca pracę nie podlega obowiązkowi dalszego kształcenia się. I niestety nawet czytanie pomiędzy wierszami nie pomoże i nie spowoduje pojawienia się tam treści innej niż jest zapisana. Komentuję więc, to co proponuje Rząd, a nie to co powinno tam być. Na koniec, chciałbym Państwu zaproponować małą grę. Stawiam symboliczne 5 zł, że cała ta wrzawa z rzekomym „uwolnieniem” zawodów jest wyłącznie zagraniem Rządu w celu poprawienia sondaży (ostatnio kulejących), nie mającym nic wspólnego z rzeczywistym zamiarem poprawienia zgniłej sytuacji na rynku. Przekonany jestem, że po fali protestów Rząd naturalnie od razu wstrzyma planowaną „rewolucję” i odłoży ją na następną kadencję/ekipę. W ten sposób zyska poklask obywateli (bo przecież dba o miejsca pracy oraz ceny i jakość usług), jednocześnie nie zrażając środowisk zawodowych, ponieważ „wyciągnie łaskawą dłoń” i pozwoli na zgłaszanie własnych pomysłów i projektów. A uwolnienia jak nie ma tak nie będzie. Wilk syty i owca cała. Genialne co? Pozdrawiam Paweł Sawicki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gryf - niezalogowany 2012-03-11 09:03:13

    @lajk.ju: Tak jest to jest właśnie interwencjonizm, a uwolnienie zawodów, to jest odejście państwa od mieszania się w gospodarkę poszczególnych zawodów. A tak poza tym nikomu żadne nerwy jeszcze góry nie wzięły, jak na razie jest to wypowiadanie się na forum w bardzo kulturalny sposób, a rozmowa jest jak to przystała na mądrych ludzi jest na bardzo wysokim poziomie. A co do tego wieku, przecież nikomu nie dadzą uprawnień w wieku 16 lat, jak tak w ogóle jest obowiązek szkolny do 18 r.ż. to już przeczy jedno drugiemu. A tak poza tym, na pewno będzie wymagane chociaż wykształcenie średnie, a maturę zdaje się w wieku 19-20 lat (w zależności czy liceum, czy technikum) i do tego nikt nawet nie wpadnie na pomysł by kompletnie bez żadnej wiedzy podjąć zawód i dlatego pójdzie na jakieś studia w tym kierunku, a te mogą potrwać od 3,5 do 5 lat (w zależności od uzyskanego stopnia), wiec 16-latka nie wchodzi tutaj w grę. Za dosłownie pan Paweł interpretuje ustawy, a tam trzeba też czytać między wierszami. A prawo wyborcze też nic z tym wspólnego mieć nie będzie, jak ową czynność prawną na pewno też nie będzie tak łatwo dostać. A może jeszcze rząd tego nie wprowadzi, bo zapewne PiS standardowo się sprzeciwi, jeszcze zatem nic nie wiadomo. Więc panie Pawle może jeszcze długo będziecie osamotnieni, więc proszę się nie obawiać o swoją posadkę, nie wszytko jeszcze przesądzone. Pozdr.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości