Reklama

Zwycięstwo Cartusii na inaugurację rundy rewanżej III ligi

Lepszego początku piłkarskiej wiosny piłkarze i sympatycy Cartusii 1923 Kartuzy nie mogli sobie wymarzyć. W Słupsku, niebiesko-biało-czarni zwyciężyli miejscowego Gryfa 2:1. Oba gole dla gości padły w samej końcówce spotkania, a ich efektem jest awans kartuskich III-ligowców na piąte miejsce w tabeli.

Spotkanie zapowiadało się na trudne, jako że miejscowi po pierwszej części sezonu uzbierali o dwa punkty więcej niż kartuzianie i to oni byli faworytem tej potyczki. Podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego mieli za sobą jednak bardzo udany okres przygotowawczy i z pewnością bardzo chcieli zrewanżować się za porażkę przed własną publicznością z pierwszej rundy.

Do pierwszego składu Cartusii asygnowani zostali trzej nowi zawodnicy, tj. Ksiuk, Wiech i Kowalkowski, a ekipa z Kartuz już od pierwszych minut odważniej zaatakowała, czego efektem były okazja Rusinka już po trzech minutach gry. Jego strzał zdołał jednak sparować do boku strzegący bramki Gryfa Gołębiewski. Podobnie jak kilka chwil później próby Dawidowskiego i raz jeszcze Rusinka.

Przewaga kartuzian była w pierwszym kwadransie niepodważalna, a niemoc gospodarzy tak duża, że uciekali się do coraz to brutalniejszych fauli. Najpierw w sytuacji "sam na sam" powalony został na ziemię Formela, a po kilku kolejnych minutach Kowalkowski. O ile w pierwszym przypadku arbiter był jeszcze bardzo wyrozumiały i pokazał tylko żółty kartonik, o tyle za faul na naszym pomocniku Marcin Kozłowski od razu wyleciał z boiska.

Od tego momentu Cartusia panowała na boisku już niepodzielnie, spokojnie konstruując kolejne ataki pozycyjne. Słupszczanie ograniczyli się do kontrataków, które przyznać trzeba wychodziły im bardzo dobrze. W 19 minucie od utraty gola uratował nas na szczęście Tułowiecki. Swoje okazje mieli jednak także goście, m.in. Ksiuk i Formela, ale w żadnej z nich nie udało się umieścić piłki w bramce.

Na kilka minut przed przerwą na prowadzenie wyszli za to niespodziewanie miejscowi. Nie popisał się w tej sytuacji Tułowiecki, który pozwolił się zaskoczyć Krzysztofowi Biegańskiemu bezpośrednim uderzeniem z ...rzutu rożnego. Na przerwę grający w osłabieniu Gryf schodzi więc prowadząc 1:0.

Po zmianie stron Cartusia nie rezygnowała jednak z prób przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Przewaga naszych piłkarzy była zdecydowana, ale przez długi czas nie przynosiła żadnych efektów. Trener Jarzębowski wprowadził na murawę kolejno Sidora, Kordyla, Borkowskiego i Rubina. W ostatnich 20 minutach Gryf bronił się już praktycznie wyłącznie na własnej połowie, ale niemal zdołał "dowieźć" korzystny rezultat do końcowego gwizdka.

Na szczęście w samej końcówce udało się znaleźć sposób na Gołębiewskiego. Najpierw w 83 minucie w zamieszaniu podbramkowym do wyrównania doprowadził Dawidowski, a na trzy minuty przed końcem komplet punktów Cartusii zapewnił...Sterczewski, wbijając futbolówkę do własnej bramki. Triumf w Słupsku był już 10 kolejnym meczem niebiesko-biało-czarnych bez porażki, dzięki czemu stopniowo pniemy się cały czas w górę tabeli. Wygrana nad Gryfem pozwoliła im awansować do czołowej piątki "bałtyckiej" III ligi.

Gryf Słupsk - Cartusia Kartuzy 1:2 (1:0)
Biegański 41" - Dawidowski 85", Sterczewski 87"(samobójcza)

Gryf: Gołębiewski - Sterczewski, Zbrzyzny, Dworacki, Baranowski, Kozłowski, Klimek, Witucki (64" Straszewski), Świdziński (89" Lisowski), Bieganski (78" Luzak), Gibczyński

Cartusia: Tułowiecki - Chyła, Karasiński, Ksiuk, Wiech (72" Rubin) - Domjan (46" Sidor), Puczyński (67" Borkowski), Kowalkowski, Dawidowski - Rusinek (61" Kordyl), Formela

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości