Reklama

Cartusia rozbiła Błękitnych 4:1

Wyjątkowo dobrze zaczęli rundę wiosenną piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy. Po wygranej w Słupsku przed tygodniem, tym razem niebiesko-biało-czarni zadebiutowali po zimowej przerwie przed własną publicznością, gromiąc Błękitnych Stargard Szczeciński aż 4:1 (1:0).

Miejscowi zaczęli z impetem, już w pierwszych minutach kilkukrotnie próbując stworzyć zagrożenie w polu karnym rywali głównie dośrodkowaniami ze skrzydła. Niewiele jednak z tego wynikało. Piłkę wybijali obrońcy lub wyłapywał ją bramkarz.

Po dwudziestu minutach odwagi nabrali także Błękitni, upatrując swojej szansy w stałych fragmentach gry. Podobnie jednak jak i po drugiej stronie, z bitymi w 16-tkę piłkami dobrze radziła sobie defensywa.

Przez większość czasu gra toczyła się w środku pola, a klarownych okazji bramkowych było jak na lekarstwo. Gdy wydawało się już, że obie ekipy zejdą na przerwę przy bezbramkowym remisie, świetną indywidualną akcją na lewej flance popisał się Dawidowski, dośrodkował miękko na 12 metr, a tam z pierwszej piłki wolejem uderzył nabiegający Formela i Cartusia wyszła na prowadzenie. Mocno bita futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki zatrzepotała w siatce.

Drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli piłkarze ze Stargardu. Już pierwsze ich ofensywne wyjście zakończyło się bramką wyrównującą. Piłkę przed polem karnym dostał Inczewski i nie niepokojony przez żadnego z naszych obrońców uderzył co sił na długi słupek. Tułowiecki wyciągnął się jak struna, ale nie zdołał sięgnąć piłki. Sporo uwag do swoich podopiecznych miał po tej sytuacji trener Jarzebowski.

Reprymenda szkoleniowca najwyraźniej poskutkowała, bo kartuzianie obudzili się i zaczęli konstruować kolejne ataki. Na efekty nie było trzeba długo czekać. Jedenaście minut później Cartusia znów bowiem prowadziła. Po rzucie rożnym najpierw głową uderzał Karasiński. Golkiper gości zdołał co prawda w tej sytuacji odbić jeszcze piłkę przed siebie, ale przy dobitce Formeli był już bezradny.

Po odzyskaniu prowadzenia gospodarze znów nieco odpuścili i gra bardziej się wyrównała. Rywale na nasze szczęście popełniali jednak zbyt wiele błędów, łatwo oddawali piłkę i nie potrafili znaleźć sposobu na przechytrzenie naszej defensywy. Przyznać jednak trzeba, że kilkukrotnie na wysokości zadania stawał Karasiński, wybijając piłkę w ostatnim momencie.

Opiekun Cartusii próbował jeszcze ożywić grę swoich podopiecznych, wprowadzając Kordyla, Borkowskiego i Rubina. Jak się okazało, była to słuszna decyzja, bo na 10 minut przed końcem na listę strzelców wpisał się także Rusinek. Nasz napastnik zamykał akcję z lewego skrzydła na długim słupku. Spokojnie przyjął piłkę i pewnie umieścił ją w samym okienku braki Błękitnych.

Goście stracili wiarę w wywiezienie choćby punktu z Kartuz, a w doliczonym już czasie gry dobił ich jeszcze Kordyl, sam kończąc szybką kontrę kartuskiego zespołu. Cartusia zwycięża po raz drugi na wiosnę, dzięki czemu umocniła się na piątym miejscu w tabeli.

Cartusia 1923 Kartuzy - Błękitni Stargard Szczeciński 4:1 (1:0)
Formela 41., 58., Rusinek 80., Kordyl 90+1 - Inczewski 47.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości