Reklama

Bez goli w meczu Cartusii z Lechią II

Podziałem punktów zakończył się sobotni mecz "bałtyckiej" III ligi pomiędzy Cartusią 1923 Kartuzy, a rezerwami Lechii Gdańsk. Spotkanie nie obfitowało w sytuacje bramkowe i ostatecznie bramkarze obu drużyn zdołali zachować czyste konto.

Znakomita passa Cartusii w lidze trwa. Sobotni remis z Lechią był już 13 kolejnym spotkaniem niebiesko-biało-czarnych, w którym zdobyli przynajmniej punkt. Wynik, choć sprawiedliwy, pozostawia jednak pewien niedosyt. Tym bardziej, że kilka okazji do zdobycia decydującego gola kartuzianie zdołali sobie stworzyć.

Jedną z najlepszych sytuacji gospodarze stworzyli już w trzeciej minucie. Po raz kolejny tej wiosny świetną dyspozycję potwierdził Dawidowski, który po indywidualnej akcji na lewym skrzydle dograł idealnie na nogę niepilnowanemu na 7 metrze Kowalkowskiemu, ale ten uderzając z powietrza wolejem przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Rywale nie pozostali jednak dłużni i odpowiedzieli bardzo groźnym, choć minimalnie niecelnym strzałem z dystansu Andriuskeviciusa. Piłka po jego strzale przeleciała kilka centymetrów obok lewego słupka bramki Tułowieckiego. W 18 minucie powinno być 1:0, ale znakomitą interwencją popisała się po drugiej stronie boiska Sobczak, blokując w sytuacji sam na sam, nadbiegającego z narożnika pola karnego Domjana.

W kolejnych minutach tempo meczu wyraźnie "siadło", a grę starali się prowadzić goście. Na szczęście dla nas z mizernym skutkiem. Jedyne godne uwagi zagrożenie pod naszym polem karnym byli w stanie stworzyć po stałym fragmencie gry, gdy z rzutu wolnego ponownie nieznacznie pomylił się Andruskevicius.

Po zmianie stron niewiele się na boisku zmieniło. Gra toczyła się głównie w środku pola, a częściej przy piłce utrzymywali się zawodnicy Lechii. Bliżsi trafienia byli jednak miejscowi. W 62 minucie po niefortunnej interwencji Sobczaka, który wypuścił piłkę z rąk, pustą bramkę miał przed sobą Formela, ale zaskoczony chyba takim obrotem spraw nie trafił w światło bramki.

Po upływie kilku kolejnch minut kibice mogli obejrzeć próbę wymiany ciosów. Najpierw strzał z dystansu gości z trudem odbił przed siebie Tułowiecki, a zaraz potem po akcji Rusinka na prawej stronie nieskutecznie główkował Formela. W 67 minucie w sytuacji sam na sam Sobczaka nie zdołał pokonać także Sidor.
Ostatnie 10 minut meczu to już głównie głęboko obrona Cartusii i wzmożone ataki gości, w czym spora zasługa Łukasza Gładczuka. Nasz stoper w 79 minucie ukarany został bowiem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką. Próby Lechii okazały się na szczęście nieskuteczne i korzystny rezultat kartuzianie dowieźli do końca.

W tabeli, po walkowerze dla Gryfa za mecz Lechią sprzed tygodnia Cartusia plasuje się na czwartym miejscu, z punktem przewagi właśnie nad biało-zielonymi. W tym tygodniu podopiecznych Jerzego Jastrzębowskiego czekają dwa mecze. W środę w ramach Pucharu Polski zmierzą się na wyjeździe z Powiślem Dzierzgoń. W sobotę natomiast nasi III-ligowcy udają się do Koszalina, gdzie podejmować będzie ich bardzo dobrze spisująca się na wiosnę Gwardia.

Cartusia 1923 Kartuzy - Lechia II Gdańsk 0:0

CARTUSIA: Tułowiecki - Wiech, Karasiński, Gładczuk, Chyła - Domjan (70’ Ksiuk), Puczyński (57’ Sidor), Dawidowski (88’ Borkowski), Kowalkowski (42’ Kordyl) - Rusinek, Formela.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości